Recenzja horroru

Wywiad z Ryanem Nicholsonem ("Live Feed" i "Torched")
Array

Ryan Nicholson to bardzo przyjacielski facet. Nie było problemów z ustawieniem się na wywiad. To prawdziwy pasjonat gatunku i miłośnik gore, a jego krótkometrażowy 44-minutowy debiut pt: "Torched" na tyle mocno mną sponiewierał, że postanowiłem go przepytać o kulisy jego nakręcenia. Pierwszy pełnometrażowy horror Ryana "Live Feed" jest już ukończony i szykuje się naprawdę ultra-krwawy ochłap dla spragnionych makabry fanów gatunku. Słówko trzeba rzec o wytwórni Ryana, Plotdigger Films, którą założył wspólnie ze swoim ojcem, Royem. To właśnie Roy zaszczepił w Ryanie miłość do kina grozy zabierając syna do kin na pokazy twórczości Davida Croneberga, Tobe Hoopera czy Wesa Cravena. Potem przyszła fascynacja włoskim horrorem i pierwsze próby tworzenia efektów specjalnych. Tak, tak, Panie i Panowie: Ryan Nicholson pracował przy efektach specjalnych i efektach make-up do takich hollywoodzkich hitów jak "Scary Movie" czy "The Final Destination". Wraz z ojcem (pod banderą Flesh and Fanatsy Inc.) wspólnie tworzyli rozmaite potwory i kreatury do licznych monster movies. Obaj napisali też scenariusz do "The Dig", którego realizacja na dobre ruszy wiosną 2006 roku. Podobno ma to być monster movie w starym stylu. "Torched" to kooprodukcja z Creepy Six Films (założyciel: Vince D'Amato) i zarazem pierwszy horror wyreżyserowany przez Ryana, a zainspirowany takimi klasykami nurtu rape and revenge jak "I Spit on Your Grave" i "Ms. 45". Ponadto Plotdigger Films uzyskał prawa do opartego na prawdziwych wydarzeniach horroru Boba Dixona "Piglet". Oj, szykuje się nam krwawa uczta, tak więc zajrzyjcie od czasu do czasu na www.plotdigger.com, aby dowiedzieć się więcej. Tymczasem zapraszam do przeczytania wywiadu z tak ciekawym facetem, jakim jest Ryan Nicholson.5F86E

Wywiad z Ryanem Nicholsonem ("Live Feed" i "Torched")

Danse Macabre: Przedstaw w kilku zdaniach "Live Feed" komuś, kto jeszcze tego horroru nie widział.

Ryan: "Live Feed" jest powrotem do czasów, gdy w obskurnych kinach na nowojorskiej 42 ulicy nadawano takie klasyki jak "Zombi Holocaust", "Zombie", "Cannibal Ferox" itd. Film ten posiada specyficzny klimat kina grozy wczesnych lat 80-tych. To zimny, bezlitosny horror, który łamie kilka tabu.

Danse Macabre: "Live Feed" kręciliście w starym kinie porno w Vancouver. Jak wygląda to miejsce?

Ryan: Rzeczywiście "Live Feed" kręciliśmy w godzinach nocnych we wciąż pracującym kinie porno. To najbardziej odrażające miejsce na ziemi, a w jego głębiach znajdują się różnorakie pokoje i ukryte pomieszczenia, z których emanuje negatywna energia. Owo kino wybudowano w latach 30-tych i grano tam wówczas rzeczy rodzinne, aż do czasu, gdy ktoś postanowił sobie zarobić na emisji filmów porno dla lokalnych zboczeńców. Doprawdy piekielne miejsce, miejscami tak mroczne, że można się zabić spadając ze schodów, jeśli nie uchwyci się poręczy. Problem tkwi w tym, że kto chce się chwytać poręczy, gdy jakiś koleś oblepił ją swoją spermą niczym klejem. Musieliśmy podnosić zużyte prezerwatywy i strzykawki codziennie przed rozpoczęciem kręcenia. To miejsce to bez żadnych wątpliwości istne piekło na ziemi, co tylko dodało mojemu filmowi odpowiedniej dawki brudu. Odczujesz to jako widz, będziesz musiał się wymyć po obejrzeniu "Live Feed"!

Danse Macabre: Fotoski z "Live Feed" prezentują się mocno krwiście. Ile krwi i poćwiartowanych trupów zużyliście?

Ryan: Użyliśmy blisko 50 litrów sztucznej krwi. Osobiście ją wymieszałem posługugując się przy poszczególnych scenach morderstw krwią o różnej konsystencji. Tryskałem posoką na wysokość około 50 stóp w powietrze. Moja ekipa była wykończona po każdej nakręconej scenie morderstwa i bała się kolejnej, bo krew była wszędzie. Całe kino było zbryzgane juchą. Jestem cholernie szczęśliwy z końcowego rezultatu. Moim zdaniem nigdy nie możesz pokazywać za dużo krwi na ekranie, bo popadniesz w śmieszność! Nie zamierzałem bić rekordu użycia największej ilości posoki w filmie, po prostu chciałem jej wiele na ekranie.

Danse Macabre: Czy możesz mi opowiedzieć o azjatyckim wątku w "Live Feed"? Czy będziemy świadkami krwawych scen sztuk walki?

Ryan: Jestem wielkim fanem filmów Takashi Miike jak np: "Ichi the Killer" czy "Audition", a także serii "Lone Wolf and Cub" od czasu gdy ją po raz pierwszy zobaczyłem zespoloną jako "Shogun's Assassin". Pokochałem bryzgającą na wszystkie strony krew. Lubię pracować z azjatyckimi aktorami, bo mają pewne zasady etyczne, którymi się kierują. Są bardzo lojalni i przywiązani do projektu. Mój następny film będzie stanowił prequel do "Live Feed" pod tytułem "Dead Feed". Opowiada on historię bossa triady i jego dochodzenia do władzy, dowiecie się dlaczego uwielbia żywić się ludzkim mięsem. "Dead Feed" przedstawia także losy gliniarza o imieniu Sejii i jego zmagania z osobistymi demonami. "Dead Feed" będzie zawierał wiele odpowiedzi i zarazem będzie stanowić danie podstawowe przed sequelem "Live Feed II: More Show", będącym bardziej opowieścią o duchach. Oba filmy planuję nakręcić jednocześnie na początku 2006. Fani krwawych pokazów sztuk walki nie będą zawiedzeni, bo w "Live Feed" występuje jako jeden ze złoczyńców Hansen Li znany z "Drunken Master II". Jego sprawność w sztukach walki powaliła mnie na kolana, przez jakiś czas należał nawet do Teamu Jackie Chana. Teraz przebywa w Chinach robiąc to co kocha, ale pojawi się ponownie w prequelu jak i w sequelu.

Danse Macabre: Jaka była atmosfera na planie?

Ryan: Atmosfera na planie "Live Feed" była niewiarygodna. Zarówno aktorzy jak i członkowie mojej ekipy realizatorskiej bawili się znakomicie żartując głównie na temat kina porno! To było szalone. Miałem z nimi tyle zabawy. Robiłem efekty specjalne do wielu filmów, ale nigdy nie miałem takiej wspaniałej ekipy jak na planie "Live Feed". Nasze godziny kręcenia były troszkę niecodzienne, bo ładowaliśmy się do kina o północy, a kończyliśmy pracę o 10 rano. Ale nawet członkowie mojej obsady czy ekipy, którzy nie musieli pracować w niektóre noce przychodzili do porno kina, aby się powłóczyć, popatrzeć na wyczyny kaskaderów, efekty specjalne, sceny morderstw itd. To była i jest wielka rodzina. Nie mogę się już doczekać kręcenia kolejnych dwóch filmów!

Danse Macabre: Opowiedz mi troszkę o obsadzie "Live Feed".

Ryan: Stephen M.D Chang jest wielkim mistrzem Kung-Fu i jest najbardziej znany jako "Chiński Rambo" z bezczelnej chińskiej kopii "Rambo" pod tytułem "International Rescue". Obejrzałem ten film i mnie rozjebał na kawałki. Ku mojemu rozczarowaniu "International Rescue" nigdy nie trafił na rynek wideo (a szkoda, bo chętnie obejrzałbym owo dzieło - przypis: Embalmer) To prawdziwa epopeja kina akcji. Mam nadzieję, że kiedyś się ukaże. Pierwszy raz zobaczyłem Stephena w akcji jako dowódcę Viet-Congu, gdy ciął wielkim nożem prawdziwego Rambo, Sylvestra Stallone. Uwielbiam "First Blood" tak bardzo, że musiałem zatrudnić Stephena w roli "The Bossa" i umieścić w "Live Feed" małe nawiązanie do wspomnianej sceny z nożem! Moi pozostali członkowie obsady także byli świetni. Kevan Ohtsji grający główną rolę męską Milesa wystąpił w wielu filmach takich jak "The Butterfly Effect" czy w straszliwie krwawym "Human Nature". Pracowało mi się z nim bardzo dobrze, odtwarza również postać bliźniaka Milesa imieniem Sejii. Przępiękna i utalentowana aktorka Taayla Markel gra Emily. Wystąpiła między innymi w takich filmach jak "Romeo Must Die" i "Bones". Taayla jest cudowna, a ekran błyszczy przy każdej scenie, w której się pojawi.

Danse Macabre: Jakieś plany odnośnie kinowej dystrybucji "Live Feeds" czy dystrybucji na DVD?

Ryan: Chcemy, aby "Live Feed" trafił do kin zanim znajdzie się w sklepach z DVD. Oczywiście to takie moje życzenie, ale jeśli odszukamy dystrybutora, który udzieli nam pomocy, to znajdziemy się na pokładzie. W każdym bądź razie "Live Feed" będzie dostępny na początku 2006. Szukajcie go!

Danse Macabre: Pracujesz nad efektami specjalnymi od dawna. Jakie były twoje początki?

Ryan: Zaczynałem tak jak każdy dzieciak, który uwielbia horrory i robi efekty. Ubóstwiałem Toma Savini'ego, Roba Bottina, Ricka Bakera itd... Byłem uzależniony od horrorów, im krwawsze, tym lepsze. Odkryłem Euro-horror w młodym wieku i zacząłem mieć obsesję na punkcie takich mistrzów jak Lucio Fulci, Dario Argento, Umberto Lenzi czy Ruggero Deodato. Zawsze chciałem robić swoje własne filmy, tak więc miałem nadzieję, że dostanę się do filmowego biznesu tworząc to, co kocham widzieć na ekranie, czyli make-up i efekty specjalne. Trafiłem tam w 1996 roku i robiłem efekty do wielu filmów innych osób, aż straciłem chęć do tej roboty. Jedyny raz usłyszysz cokolwiek o zrobionych przez siebie efektach, gdy są spierdolone, reżyser nie omieszka ci o tym powiedzieć. Tacy ludzie nigdy nie powiedzą ci, że wykonujesz dobrą robotę i że efekty są super. Aby nie zanudzać czytelników, od dawna pisałem krótkie historyjki grozy i w końcu zadecydowałem pisać i reżyserować własny stuff. Mój ojciec, Roy, pomagał mi w biznesie od początku, on również pisze, założyliśmy więc Plotdigger Films, aby wspólnie tworzyć nowe scenariusze, a "Live Feed" jest pierwszym spośród wielu następnych.

Danse Macabre: Czy "Torched" jest twoim debiutem na poletku horroru?

Ryan: "Torched" to mój pierwszy eksperyment w scenopisarstwie i reżyserii. W zasadzie wyreżyserowałem wersję scenariusza autorstwa mojego najbliższego przyjaciela. Straciłem moją główną szpitalną lokację i już miałem rzucić to wszystko w diabły, gdy Vince D'Amato z www.creepysixfilms.com (reżyser "Human Nature" itd. - przypis: Embalmer) powiedział: "Rozpiszę na nowo scenariusz dzisiejszej nocy i zaczniemy kręcić w ciągu kilku najbliższych dni". Zrobił to i nakręciliśmy "Torched" w cztery dni za około 4000 dolarów. To był 40-stronicowy scenariusz, tak więc realizowałem po 10 stron dziennie, dobry trening przed "Live Feed", którego scenariusz liczy 135 stron!!! A mieliśmy na jego nakręcenie zaledwie 16 dni.

Danse Macabre: Zarekomenduj "Torched" dla fanów horroru, a zwłaszcza nurtu rape and revenge?

Ryan: "Torched" to naprawdę ostry film, który wypieprzy wam umysł. Chciałem, aby widownia czuła to, co czuje Deanna, bo przecież ona myśli, że schwytała gwałciciela i dąży do zemsty, wszak skurwiel na nią zasłużył, ale z czasem zaczyna kwestionować swoje zachowanie, gdy wszystko zaczyna iść źle; i tutaj chciałem, ażeby widzowie sobie pewne rzeczy dopowiedzieli. Zakończenie filmu miało szokować i biorąc pod uwagę liczne recenzje chyba się sprawdziło.

Danse Macabre: Byłem pod wrażeniem efektów specjalnych do "Torched". Jak ci się udało stworzyć tak przerażająco wiarygodne sekwencje tortur jak wbijanie strzykawek w penisa gwałciciela czy przypalanie jego jąder palnikiem?

Ryan: Zgadzam się, że torturowanie penisa i jąder pokazane w filmie wygląda przekonywująco. Pierwszy cut "Torched" zawierał tego więcej. Przypalaliśmy tam również kutasa, lecz odczuwaliśmy, że im więcej było go widać na ekranie, tym mniej był efektowny. Fiut był wykonany z gumy, a całe jaja miały żelatynową skórę. W czasie kręcenia tej sceny, jądra odskoczyły od reszty. Kobiety kochają ten moment, a mężczyźni nie, zastanawiam się dlaczego?!

Danse Macabre: Michelle Boback wypadła całkiem wiarygodnie jako zgwałcona pielęgniarka. Gdzie ją odnalazłeś?

Ryan: Natknąłem się na Michelle w biurze produkcyjnym, gdy pracowałem nad efektami specjalnymi do paru innych filmów. Obiecano jej, że wystąpi w tych filmach, ale najpierw polecono jej odbierać telefony w biurze. Michelle nie była z takiego obrotu sprawy zadowolona i przystąpiła do mojej ekipy. Pokochała swą rolę, nie przerażała jej scena gwałtu, wreszcie bez niej ten film byłby nieudany!

Danse Macabre: Będąc fanem metalu polubiłem soundtrack do "Torched". Co sądzisz o Macabre i Necrophagii?

Ryan: Kocham Macabre! To cholernie utalentowani muzycy. Zrobiłem im maskę Alberta Fisha, którą zakładają w czasie występów. Spotkałem się z nimi pewnego razu w Seattle, wypiliśmy kilka drinków, przedyskutowaliśmy przyszłe projekty... Usłyszycie więcej Macabre w "Live Feed". Killjoy z Necrophagii jest jednym z moich najlepszych przyjaciół. Przebywa u mnie w domu w Vancouver, ilekroć nagrywa wokale na kolejne wydawnictwa Ravenous. Pomagałem mu miksować oba dotychczasowe albumy tej kapeli. Wkrótce po raz trzeci do mnie wpadnie. On kocha Vancouver, to dla niego odskocznia od Ohio. Obaj jesteśmy zapalonymi fanami horroru i kiedy Killjoy wpada do mnie, siedzimy, chlejemy do upadłego oraz oglądamy najbardziej chore i krwawe gówna, jakie znajdziemy. Zapytałem go czy mogę użyć trochę muzyki Ravenous do "Torched", a on na to: "Użyj co chcesz: Necrophagia, Ravenous, Enoch...". To kurewsko miły facet. Pokochał "Torched", a jego muzyka stanowiła ważny element filmu.

Danse Macabre: Efekty specjalne do "August Underground's Mordum" porażają swym realizmem. Jaki był twój wkład w ich tworzeniu?

Ryan: Wysłałem im do Ohio kilka moich projektów, ale w tamtym czasie nie wiedziałem, co oni kręcą. Pokazali pod koniec filmu tą małą dziewczynkę w wannie. Mam nadzieje, że jej mamusia nigdy nie obejrzy "August Undergound's Mordum", bo wyląduje w pierdlu!!! Nie miałem pojęcia, że chcą coś takiego zrobić temu manekinowi. Killjoy przyniósł mi ten film i powiedział "Oh yeah, powinienem powiedzieć ci to teraz, bo zaraz ujrzysz to w telewizji...". Byłem zaszokowany. Obawiałem się przez dzień lub dwa, że mogę mieć problemy, bo pozwoliłem im użyć tej dziewczynki. Jedyna rzecz, którą zrobiłem to przesłałem ekipie z Toe Tag kilka rzeczy, odwalili kawał świetnej roboty z make-up i odmalowali niektóre z nich. Toe Tag wymiata i nie mogę się już doczekać obejrzenia "Murder-Set-Pieces".

Danse Macabre: Jak przebiegała współpraca z Fredem Vogelem?

Ryan: Nigdy go nie poznałem, ale każdy przyjaciel Killjoya jest moim przyjacielem. Sicko's for live!!!

Danse Macabre: Ostatnie pytanie dotyczy horroru Boba Dixona "Piglet". Czytałem o kanadyjskim seryjnym mordercy Robercie Picktonie, farmerze, który zamordował i poćwiartował na swojej farmie blisko 60 prostytutek. Czy "Piglet" jest oparty na faktach autentycznych?

Ryan: "Piglet" jest luźno oparty na historii Roberta Picktona i serii morderstw, których dokonał na swojej farmie dla świń. Dixon nakręcił ten film na skrawku ziemi należącym niegdyś do Picktona. "Piglet" jest prawie gotowy (nakręcono trzy czwarte materiału), ale pare mocnych scen gore trzeba jeszcze dodać w przyszłości, a to zadanie należy do mnie. Poczekaj na ten film!

Autor: Embalmer