Danse Macabre: Jak noszenie opaski na oku w dzieciństwie wpłynęło na Twój gust filmowy?
Mark: Nie wyglądałem jak inni chłopcy w moim wieku. Pomiędzy czwartym a dziewiątym rokiem życia czułem się bardzo wyalienowany. Wycofałem się do świata fantastyki i horroru. Stało się to moim tlenem. Nosząc nieprzerwanie przez pięć lat opaskę na oku stałem się outsider’em. Często byłem poza normalnymi sytuacjami społecznymi, jedynie się im przyglądałem. Na pewnym etapie, tak sądzę, zdecydowałem, że nie muszę być częścią mainstream’u, przynajmniej nie pełnoprawnym członkiem. Miałem tylko wejściówkę dla gości. Bardzo wcześnie, podobnie jak postać Oskara w “Blaszanym Bębenku”, odrzuciłem oczywiste dorosłe zamiłowania takie jak herbata, kawa, alkohol, papierosy i narkotyki. Oczywiście nie zrzekłem się seksu, ponieważ byłem bardzo młody kiedy miałem pierwsze doświadczenie i okazało się ono nieprawdopodobnie pozytywne oraz bardzo odmieniło moje życie. Kiedy miałem siedem lat, po raz pierwszy obejrzałem “Frankenstein’a”, zmusiło mnie do to przyjęcia i zaakceptowania mojego stanu. Potem rozwinąłem w sobie miłość do ludzkich odmienności i każdego szykanowanego za bycie „innym”.
Danse Macabre: Skąd wziął się pomysł na nakręcenie „Defenceless”? Od kiedy „Defenceless” stał się filmem ‘niemym’?
Mark: Kocham ocean, więc chciałem zrealizować horror na wybrzeżu. Nie zależało mi na zbytnim rozwoju oraz konstrukcji fabuły wokół wybrzeża – chciałem, aby film opowiadał o zmaganiach kobiety, która walczy o zachowanie jej domu w naturalnym stanie. Toshiharu Ikeda, reżyser „Evil Dead Trap”, nakręcił film o podobnym założeniu zatytułowany „Mermaid Legend”. Finał tegoż obrazu zainspirował mnie, ponieważ pokazywał zemstę kobiety w najkrwawszy, najprawdziwszy sposób. Pomimo że została ona poddana straszliwemu traktowaniu, odnalazła w sobie wystarczająco energii i gniewu, by walczyć o to, w co wierzyła. Nigdy nie rozważałem zrealizowania „Defenceless” z dialogami. Chciałem, aby było to „prawdziwe kino”, tylko obrazy i dźwięk. Akcja filmu toczy się z punktu widzenia kobiety. Dialogi zakłóciłyby atmosferę onirycznego koszmaru, którą pragnąłem wykreować oraz zachować.
Danse Macabre: Ile wynosił budżet filmu?
Mark: Budżet filmu wynosił poniżej jednego miliona dolarów. Kręciliśmy „Defenceless” przez 69 dni w ciągu 3 miesięcy. Ekipa filmowa była mała. Lokacje były bardzo odosobnione. Chciałem, aby moja kobieca bohaterka żyła w niebie i w piekle przez te trzy miesiące. I żyła.

Danse Macabre: W jaki sposób dobierałeś aktorów?
Mark: Susanne Hausshmid, odtwórczyni roli kobiety, pojawiła się wcześniej w moich filmach „Fishnet” i „Trail of Passion”. Wyprodukowaliśmy wspólnie oba filmy dla amerykańskiej telewizji kablowej. Kiedy pisałem scenariusz „Defenceless”, skontaktowałem się z Susanne i zapytałem, czy nie zechciała by zagrać główną rolę. Odbyłem już castingi z innymi kobietami, ale czułem, że to właśnie Susanne będzie właściwa dla tej roli. Oboje jesteśmy zainteresowani mrocznym materiałem, pokazałem jej wiele filmów, których bym nie pokazał większości kobiet, a ona je polubiła. Narodziła się między nami więź i przez pewien czas podróżowaliśmy razem. Ostrzegałem ją, że „Defenceless” będzie bardzo ostry ze scenami gwałtu, bicia i samookaleczania. Susanne była przygotowana do trudnych zdjęć, ale przyciągała ją przede wszystkim kombinacja piękna i brutalności, a także tematyka odnosząca się do środowiska. Obsadziłem Bethany Fisher, która zagrała dziewczynkę, bowiem kręciłem jednocześnie dziwaczny obraz przeznaczony dla dzieci „Tess’s Journey” z jej udziałem, ale jego dokończenie zajmie mi z 10 lat. Spotkałem ją w trakcie realizacji muzycznego teledysku dla dzieci. Inni aktorzy pochodzili z agencji, a niektórzy z nich np. George Gladstone, łysy facet, pojawili się w moich poprzednich filmach takich jak „Sensitive New Age Killer” i „The Masturbating Gunman”. Erin Walsh, która zagrała lesbijską kochankę Susanne, miała małą rolę w thrillerze erotycznym „Trail of Passion” („Siła Namiętności” - przyp. Embalmer).
Danse Macabre: Susanne Hausschmid, odtwórczyni roli bezimiennej i pałającej żądzą krwawej zemsty kobiety, wypada w niej wiarygodnie. Czy Susanne miała jakiekolwiek trudności w zagraniu tej nieprzyjemnej roli?
Mark: Susanne pokochała proces realizacji filmu, ale również go znienawidziła z uwagi na to, iż kręciliśmy go w trakcie zimy. Kiedy leżała w zimnej wodzie, rozchorowała się i musiała pozostać w szpitalu. Miała hipotermię. Kiedy realizowaliśmy film miała także poważne problemy osobiste, a to tylko wyzwoliło gniew w odtwarzanej przez nią postaci. Susanne była bardzo podekscytowana sceną kastracji, ponieważ zawsze fascynowało ją kastrowanie mężczyzny. W trakcie kręcenia innych scen na miesiące przed kastracją ciągle pytała mnie: „Kiedy wreszcie odetnę penisa?”. Miała obsesję na punkcie kastracji. W czasie sceny gwałtu była bardzo zrelaksowana i nawet się śmiała, lecz kiedy zobaczyła zmontowane już sekwencje gwałtu była nimi trochę przygnębiona. Erin, która zostaje zgwałcona jako pierwsza, polubiła sam moment kręcenia owej sceny, lecz kiedy zobaczyła ją zmontowaną wraz z muzyką i efektami dźwiękowymi była wyraźnie wstrząśnięta. Jeden raz Susanne zagroziła, że wycofa się z filmu. Kręciliśmy w kamiennym obiekcie i temperatura wynosiła około 7 stopni Celsjusza. Zakończenie zdjęć trwało godzinami, więc Susanne trzęsła się z zimna. Nie wytrzymała i wybuchła każąc mi przestać kręcić. Zdenerwowałem się i także wybuchłem krzycząc, że mamy jeszcze 20 ujęć do zrobienia. Wczołgała się pod koc i pozostała pod nim przez kilka godzin. Musiałem dokończyć sekwencję bez niej.
Danse Macabre: „Defenceless” wygląda przepięknie. Zdjęcia robią wielkie wrażenie. Opowiedz mi proszę o procesie fotografowania filmu.
Mark: Dziękuje za Twoje słowa. Nakręciłem „Defenceless” samodzielnie, albowiem jasno wiedziałem jak ma film wyglądać. Chciałem, aby zdjęcia odzwierciedlały moją miłość do natury i żeby każde ujęcie było piękne. Nie lubię niskobudżetowych filmów z niechlujnymi zdjęciami. Nie ma dla czegoś takiego wytłumaczenia. Gdy akcja była brutalna, dążyłem do tego, aby wyglądała w sposób przeciwny. Chciałem wywołać u widowni złudne poczucie bezpieczeństwa poprzez piękne zdjęcia. Używam zawsze reflektorów w trakcie kręcenia scen zewnętrznych, aby oświetlić należycie twarze. Każde ujęcie rozważam bardzo ostrożnie. Próbuje nakręcić wiele z moich scen o „magicznej godzinie” czyli tej, która rozpoczyna się na dwie godziny przed zachodem słońca. Nie zawsze jest to możliwe w przypadku sprecyzowanego planu realizacji, lecz moim założeniem było długie kręcenie filmu wraz z małą ekipą zamiast krótkiego wraz z dużą. Jeśli kręcisz dużo materiału o magicznej godzinie, musisz dysponować małą ekipą. Szczycę się tym, że nigdy nie przekraczam budżetu przy realizacji swoich filmów.

Danse Macabre: Na ile ważna jest muzyka w Twoich filmach? Sam ją dobierasz?
Mark: Muzyka w moich filmach jest dla nich jak oddech w płucach. Sam dokonuję wyboru muzyki i bardzo blisko współpracuję ze wszystkimi moimi kompozytorami. Mogę się poszczycić tym, że dobrze znam się na muzyce, korzystam z wielu źródeł, mam dobrą pamięć do muzyki, którą usłyszałem. Uwielbiam tę część procesu tworzenia. Jestem cały czas inspirowany przez muzykę i mam szacunek dla utalentowanych muzyków. Mój kompozytor w “Defenceless”, George Papinicolaou, odwalił kawał świetnej roboty. Pracowaliśmy nad tą ścieżką dźwiękową przez dziewięć miesięcy. Skomponowaliśmy masę muzyki. George był świetnym współpracownikiem.
Danse Macabre: Czy istnieją filmy, które zainspirowały cię do rozpoczęcia kariery filmowca? Jakie są twoje ulubione?
Mark: Byłem zainspirowany przez wielu różnych filmowców na wielu różnych etapach mojego życia. Moją pierwszą miłością były filmy o dinozaurach np. „Valley of the Gwangi”, „20 Million Miles to Earth”, „The Lost World” i “Cyclops”. Uwielbiałem horror odkąd nauczyłem się czytać oraz pisać, wpłynęły na mnie takie filmy grozy jak „It’s Alive” Larry Buchanana, „Bedlam”, „House of Wax”, “Twins of Evil”, “Vampire Circus” i “Taste the Blood of Dracula”. Kiedy byłem w nastoletnim wieku, tak jak większość chłopców zainteresowałem się seksem i zacząłem mieć obsesję na punkcie filmów stanowiących konglomerat erotyki i makabry. Zdjęcie, które na zawsze odmieniło moje życie, przedstawiało Yutte Stensgaard z pokrytymi krwią piersiami i pochodziło z „Lust for a Vampire” Jimmy Sangstera. Bardzo mnie podekscytowało i zarazem ujawniło przede mną nowe możliwości. Istniał także magazyn zwany Continental Film, który często zawierał fotki z filmów Jesusa Franco. Jedna z nich (z „Vampyros Lesbos”) stała się moją obsesją. W tym samym czasie usłyszałem o amerykańskich „roughies”. Niestety w owym czasie mogłem o nich jedynie poczytać w magazynach takich jak Adult Cinema Review, ponieważ filmy kategorii X były zakazane w Australii. Ceniłem zdjęcia z takich filmów jak „Summer in Heat”, „Lust Inferno”, “The Defiance” czy “Weekend Fantasy”. W wieku 17 lat zacząłem nawet robić swoje własne Super-8 „roughies” nie obejrzawszy wówczas ani jednego prawdziwego. Ironicznie, gdy już obejrzałem wszystkie te filmy o których czytałem, większość moich „roughies” była ostrzejsza od filmów które je zainspirowały. Nie były jednak hardcore. Ich tytuły to „Horsing Around”, „Beyond the Pale 1 & 2”, “Penetrators” i “Rogues”. “Rogues”, najłagodniejszy z moich “roughies” i zarazem mój najmniej ulubiony, znalazł się na 4 dysku zestawu DVD Savage Sinema From Down Under. Inne nie zostały dołączone z legalnych powodów. Gdy skończyłem osiemnaście lat opuściłem dom rodzinny by zająć się profesjonalnym filmowaniem w innych krajach. Przyciągała mnie zwłaszcza Japonia, a japońskie kino stało się moją kolejną obsesją. Lubiłem kino Akiry Kurosawy, ale bardziej fascynowały mnie filmy takich twórców jak Kaneto Shindo, którego horror „Onibaba” był dla mnie arcydziełem. Później, poprzez przyjaźń oraz zawodowe partnerstwo z reżyserem Tomoaki Hosoyamą („Lesbian Colony”, „Family Hooker”, „Weatherwoman”) odkryłem takich reżyserów jak Yasuharu Hasebe, Hisayasu Sato, Koyu Ohara, Noboru Tanaka, Koji Wakamatsu, Takashi Ishii, Masaru Konuma, Yasuzo Masumara czy Kenji Misumi. Kocham też twórców Euro-horroru jak Serrador, Argento, Soavi, Bava, Fulci i Lado.
Danse Macabre: Zarówno „Marauders”, jak i „Defenceless” łączą pewne podobieństwa z „Last House on the Left” Wesa Cravena i “I Spit on Your Grave” Meira Zarchi. Czy lubisz filmy rape and revenge?
Mark: Lubię ten sub-gatunek, jeśli jest dobrze zrobiony. „The House by the Lake” to film rape and revenge, który sobie bardzo cenię. Kiedy usiądziesz i go obejrzysz, stwierdzisz, że właśnie obejrzałeś pięknie skrojony sleaze. Dalej mamy wspaniałe „Nieodwracalne” Gaspara Noe oraz arcydzieło „I Stand Alone”. Ten sub-gatunek, obecnie raczej ignorowany, został doprowadzony do perfekcji przez Japończyków w latach 70-tych. Kocham anarchizm kina pinku eiga i ero-gro. Podziwiam kulturę Japonii.
Danse Macabre: Sceny gwałtów w “Defenceless” i “Marauders” są jedynymi z najbardziej wstrząsających obrazów, jakie utrwalono na taśmie. Czy stylistycznie zostały one zainspirowane prze klasyczne „roughies” czy filmy hardcore porno Z Europy/Brazylii/Japonii?
Mark: Jeśli chodzi o styl scen seksualnej przemocy to inspirację stanowiły “Życzenie Śmierci 2”, “Assault – Jack The Ripper”, “Nędzne Psy”, “Nieodwracalne”, “The Hunting Party”, “Źródło” oraz “Beautiful Girl Hunter”; Duży wpływ miały też okładki książek, które widziałem jako dzieciak. Stałem się żarliwym kolekcjonerem powieści pornograficznych z lat 60-tych, 70-tych oraz 80-tych i zawsze lubiłem te krzykliwe okładki, w których je sprzedawano. Nie widziałem dużo współczesnych ostrych porno zawierających przemoc seksualną, ale “roughies” takie jak “Hot Night in the City” i “The Defiance” oczywiście mnie interesują.
Danse Macabre: Zauważyłem, że „Defenceless” inspiruje się kinem pink rape. Zawarte w nim sceny gwałtu i seksualnej przemocy są ciężkie do strawienia. Jakie są twoje ulubione filmy violent pink?
Mark: Wiele z obrazów tutaj wymienionych widziałem wiele lat temu, niektóre w kinach, więc moja pamięć jest nieco zawodna: „Rape and Death of a Housewife”, „Assault! Jack the Ripper”, “Hitozuma Collector”, “White Rose Campus: Then Everybody Gets Raped”, “Vengeance is Mine” (nie jest to violent pink, ale i tak to klasyk!), “Captured for Sex 2” oraz “Angel Guts: Nami”. Lubię także “The Pornographers”, “Hanna-Bi”, “Mistress in a Cave”, “Matango”, “Hanzo 2 – The Snare”.
Danse Macabre: W którym momencie zaczęła się Twoja miłość do pinku eiga i co w szczególności uwielbiasz w tym nurcie? Jaki wpływ miał na Twoje filmy?
Mark: Jesteś dobrze poinformowany. Faktycznie uwielbiam pinku eiga. Urodziłem się w Australii, kiedy dorastałem była tam surowa cenzura. Wszystkie japońskie filmy erotyczne były zakazane (“Odmowa Zarejestrowania” – “Refused Registration”, nadal tak to się nazywa) albo brutalnie pocięte. Jednym z moich ulubionych hobby było czytanie opublikowanych decyzji cenzury i notowanie dlaczego poszczególne filmy zostały zakazane. Powody były m.in. takie: “Nieuzasadniona zawartość seksualna”, “Bluźnierstwo”, “Obsceniczność”, “Nieuzasadniona przemoc” i “Groteskowe obrazy fetyszy seksualnych”. Te opisy rozpaliły moją wyobraźnię. Niestety, kasety wideo nie istniały w owym czasie , ale zacząłem wycinać z codziennych gazet materiały reklamowe każdego wydanego filmu (horror, mainstream, seks, doco) żeby mieć obrazkową pamiątkę filmów, których nie mogłem obejrzeć, bo byłem za młody. Nadal zbieram takie materiały każdego tygodnia, mam książki z wycinkami z każdego roku, począwszy od 1968. Materiały reklamowe dla takich filmów jak “Street of Joy” bardzo mnie intrygowały. Kiedy dorosłem, zamawiałem japońskie periodyki i ostatecznie, dzięki branży kaset wideo, zacząłem gromadzić filmy pinku. Lubię bardziej brutalne, groteskowe filmy ponieważ mieszają seks i przemoc. Uznają istnienie ciemnej strony natury ludzkiej i nie boją się z nią zmierzyć. Są brutalnie szczere. Są także piękne. Wczesne filmy Wakamatsu takie jak “Violated Angels” i “Go Go Second Time Virgin” bardzo do mnie przemawiały, podobnie zresztą jak dzieła Koyu Ohara, Yasaharu Hasebe, Kenji Misumi, Kaneto Shindo, Masaru Konuma, Seijun Suzuki i Norifumi Suzuki, że wymienię tylko kilku twórców. Filmy pink wpłynęły na moja twórczość, a przynajmniej mam taką nadzieję, bo zachęciły mnie do pokazywania skomplikowanych relacji seksualnych. Kobiety na zawsze pozostaną dla mnie zagadką, zarówno w rzeczywistości, jak i na ekranie. Nurt pinku eiga jest czasem agresywną reakcją na to, że kobiety są dla mężczyzn taką tajemnicą i że mają na nami taką nienaturalną władzę. Na twórcę filmowego, nawet tak skromnego jak ja, ma wpływ wiele rzeczy. Tak samo jak jestem wdzięczny japońskiemu kinu, tak samo jestem wdzięczny angielskim pisarzom: Enid’owi Blyton’emu, słynnemu autorowi dla dzieci oraz dziełom takich twórców jak HP Lovecraft, Bruce Pennington, Hubert Selby Jr., Errol Lecale, Guy N. Smith, James Herbert and Martin Amis.
Danse Macabre: Chodzą plotki, że wybrałeś się do Japonii, gdzie nakręciłeś filmy utrzymane w “ekstremalnym” stylu, skomentujesz to?
Mark: Kroczyłem wieloma filmowymi drogami, aby realizować swoje obsesje. Nie wiem skąd zasłyszałeś te „plotki”, ponieważ kilka filmów nakręciłem pod pseudonimami. Czasem lubię podzielić na kilka części swoją pracę zawodową. To daje mi wolność. Uwielbiam Japonię. Japońskie kobiety są niezwykłe i dosłowne.
Danse Macabre: Efekty gore w “Defenceless” wyglądają realistycznie i szokują. Kto za nie odpowiada?
Mark: Jeden z aktorów z „Defenceless”, a mianowicie George Gladstone (łysy facet) odpowiada za efekty. On się głównie zajmuje efektami specjalnymi, ale lubię go umieszczać w swoich filmach, bo wygląda przerażająco i łatwo się z nim pracuje. Gra również kidnapera w dramacie o pedofilii „Stained”, który znajduje się na 4 dysku w zestawie. To bardzo utalentowany facet. Używał w „Defenceless” prawdziwych szczątków zwierzęcych i sekretnego przepisu na krew. On wie, że ja lubię realizm.
Danse Macabre: „Defenceless” to film ekstremalnie mroczny, ale jednocześnie urzekający swym pięknem. Sceny potwornej przemocy kontrastują w nim z urzekającymi kadrami. Czy od zawsze interesowałeś się ponurymi tematami?
Mark: Owszem, zawsze lubiłem mroczną tematykę. To cudowne, że można ją eksplorować poprzez kino. Ale musi istnieć kontrast. Za dużo mroku staje się nudne. Musi istnieć człowieczeństwo w horrorze. Horror jest pełen prawdy i nawet najbardziej ohydna osoba ma w sobie trochę dobra. Trzeba umieć je odnaleźć i stworzyć stosowny balans.
Danse Macabre: Dlaczego krótkometrażówki "Beyond the Pale" nie zostały włączone do kompilacji “Savage Sinema”? Czy kiedykolwiek będą dostępne? Czy są plany, żeby wydać więcej filmów w Twojego katalogu na DVD?
Mark: Wszystkie krótkometrażówki “Beyond The Pale”, do których zaliczamy trzy filmy – “Beyond The Pale”, “Beyond The Pale 2 – Violators” oraz “Beyond The Pale 3 – Trespassers” – zostały nakręcone na kamerze Super 8 i trwają ok. 10 minut każda. Zostały nakręcone we wczesnych latach 80-tych, a występuje w nich m.in. mój brat Colin (wtedy mój współpracownik). Jestem z nich dumny, ponieważ dobrze je nakręciłem (nawet jeśli tylko ja o nich tak mówię), są okrutnymi obrazami gwałtownego seksu i prymitywnych, anarchicznych zamiłowań. Nie zostały włączone do „Savage Sinema From Down Under” z powodów prawnych, o których nie mogę mówić. Nakręciłem je po przeczytaniu o amerykańskich “roughies”. Kiedy ostatecznie zobaczyłem amerykański “roughie”, byłem rozczarowany. Nie wydaje mi się, że filmy “Beyond The Pale” będą kiedykolwiek dostępne na rynku komercyjnym, za wyjątkiem może Japonii i Holandii. Są plany wydania niektórych filmów z mojego katalogu. “The Masturbating Gunman” ukaże się w następnym roku w edycji specjalnej zawierającej relację z planu. Film pełnometrażowy “Beyond The Pale” jest w trakcie przygotowywania i będzie to coś pomiędzy “Assault – Jack The Ripper”, “Hanna-Bi”, “Vengeance is Mine” Imamury a mało znanym filmem pt. “Captured For Sex 2”, rewolucyjny japoński klasyk. Mój brat i ja planujemy go już od dekady i w końcu znaleźliśmy inwestora, o podobnych upodobaniach co my.
Danse Macabre: Pracowałeś też dla telewizji, nakręciłeś film dokumentarny o serialu Blue Murder. Jesteś fanem telewizji czy może uważasz, że to martwe medium?
Mark: Myślę, że w telewizji jest drzemie ogromny potencjał. Nawet Buddy Giovanazzo, reżyser “Combat Shock”, kręci obecnie materiał dla telewizji w Niemczech. “Blue Murder” to serial TV, który uwielbiam. Sieci kablowe takie jak HBO w Stanach wsparły doskonałe dramaty telewizyjne takie jak “Sześć stóp pod ziemią”, “Rodzina Soprano”, “Oz” oraz “The Wire”. Technologia oraz rynek bardzo się zmieniły. Nie ma już idealnego miejsca na jeden określony typ filmu. Dzięki szybkiemu ściąganiu filmów w dobrej jakości za pośrednictwem Internetu odradza się zapomniane kino z krajów takich jak Japonia. To co powstrzymuje wiele firm przed dystrybucją tytułów z ich katalogów to koszty. Gdyby tylko wytwórnia opanowała możliwości ściągania, w końcu zobaczylibyśmy wiele filmów z takich studio jak np. Nikkatsu czy Toho.
Danse Macabre: Jaka jest w Australii opinia o Twoich filmach? Czy ludzie Cię przeklinają czy jesteś raczej postrzegany jako utalentowany awangardowy filmowiec?
Mark: Oczywiście, jedynie opinia publiczna może się na ten temat wypowiedzieć, ale jakoś nigdy nie czułem, żeby moje filmy były w Australii ciepło przyjmowane. Akceptuję to. To też kwestia kultury. Jestem lepiej odbierany w Japoniii i Stanach. Dlatego mieszkam teraz głównie w USA. Pomimo że po ukazaniu się “Sensitive New Age Killer” film otrzymał w większości pochlebne recenzje, Australijczycy nie przyjmują ciepło filmów krzyżujących gatunki kręconych przez innych Australijczyków. Z kilkoma wyjątkami. Nie mogę powiedzieć, czy jestem postrzegany jako utalentowany twórca awangardowy. Czy jestem przeklinany? Nie jestem pewien. Kiedyś, jedna osoba z rządowej instytucji filmowej zapytała mnie o „filmy porno”. Wytłumaczyłem jej, że nie kręcę filmów porno tylko „filmy gatunkowe”. Ponieważ zrobiłem thrillery erotyczne, ekstremalne horrory, kino akcji, reklamówki, teledyski rockowe, “making-of” i dramaty przeznaczone dla TV, mogą być problemy z zaszufladkowaniem mojej osoby. Jako filmowiec czy też człowiek musisz być przygotowany na to, że jesteś kochany albo nienawidzony. Nigdy nie zadowolisz wszystkich. Jestem pasjonatem tego co robię. Staram się traktować temat oraz moje postaci ze współczuciem. Biorę na poważnie moją pracę. Mogę tylko dawać z siebie wszystko.
Danse Macabre: Jakie są twoje odczucia względem współczesnego horroru? Jakie są twoim zdaniem pozytywne oraz negatywne aspekty gatunku?
Mark: Kocham kino grozy. Zawsze kochałem. Bez horroru nie obchodziło by mnie życie. W horrorze dostrzegam ogromne piękno. To moja pasja. Książki również. Kocham literaturę grozy. Podoba mi się, że współczesny horror pochodzący z wielkich wytwórni filmowych np. remake „The Hills Have Eyes”, “The Texas Chainsaw Massacre – The Beginning”, “Haute Tension”, “Hostel”, “Turistas”, staje się coraz bardziej brutalny. Ironicznie, niskobudżetowe kino grozy z USA nie jest już dla mnie tak interesujące jak dawniej. Obecnie wytwórnie realizują filmy klasy B z budżetem klasy A. Nie mam problemu z produkcjami SOV (shot-on-video), ale większość z nich wygląda niechlujnie i nie jest wystarczająco oświetlona. Istnieją oczywiście wyjątki, ale nie mogę stwierdzić, że jestem podekscytowany kolejnymi niezależnymi produkcjami kręconymi aktualnie w USA. Nie jestem też wielbicielem japońskich historii o duchach oraz ich remake’ów. Nie podobały mi się już oryginały. Moja opinia odnośnie kina grozy jest osobista. Moje gusta są bardzo eklektyczne. Nie jestem nawet pewien czy robię prawdziwe kino grozy. Na pewno kręcę filmy, które sam chciałbym zobaczyć jako fan, ale interesuje mnie ich oryginalna prezentacja czerpiąca z innych gatunków filmowych. Chciałbym, aby Japonia powróciła do produkcji wytwórni Nikkatsu z lat 70-tych i 80-tych. Oczywiście powstają filmy takie jak „Flower and Snake” oraz jego mniej interesujący sequel, ale nie reprezentują one trendu. Cieszę się, że horror jest obecnie popularny, pomimo że większość produkcji jest przeznaczona dla małych dziewczynek :) Jest oczywiście i miejsce dla ekstremalnego horroru, ale chciałbym widzieć więcej oryginalnego materiału.
Danse Macabre: Jak się wywiązała współpraca z Richard’em Wolstencraft’em? (australijski reżyser, organizator Melbourne Underground Film Festival - przyp. Mort) Czy jeden jest fanem twórczości drugiego? Czy można powiedzieć, że masz dobre stosunki z festiwalem Melbourne Underground Film Festival?
Mark: Spotkałem Richard’a Wolstencroft’a, kiedy był uczniem szkoły średniej. Załatwiłem mu pierwszą pracę przy urządzeniu do kopiowania taśm. Pracował z moim bratem i ze mną przy kilku filmach nakręconych Super 8, w tym przy filmie o zombie pt. “Undead” (nie chodzi o ostatnią wersję braci Spierrig), “Beyond The Pale”, “The Shack” oraz “Beyond The Pale 2 – Violators”. Rozstaliśmy się, ale ostatnimi czasy nasze drogi ponownie się zeszły. Poprosiłem go, aby zagrał w “Defenceless” “Ojczyma”, ponieważ pojawienie się tej postaci miało być wstrząsające. Niektóre z moich filmów dostały szansę na pokaz podczas “Melbourne Underground Film Festival”. “Defenceless” wygrał w kategorii “Najlepszy Film”, w jury był wtedy Bill Lustig (czyli William Lustig, reżyser osławionego „Maniaka” – przyp. Mort). Teraz znam Billa i obaj się szanujemy.
Danse Macabre: Jak możesz przerzucić się z robienia filmów, należących do ekstremalnego horroru oraz eksploatacji i być teraz zaangażowanym z filmy dla dzieci?!
Mark: Tak jak wspomniałem powyżej, do filmu podchodzę z pasją, a do postaci i sytuacji ze współczuciem. Dla mnie to naturalne, że robię film dla dzieci, ponieważ literatura dla najmłodszych – Enid Blyton, CS Lewis, Roald Dahl - miała na mnie wpływ, a jednocześnie oba gatunki są bardzo czyste. To filmy pomiędzy nimi mniej mnie interesują – na przykład, nigdy nie powinienem zostać zatrudniony do nakręcenia filmów takich jak „Sztuka zrywania” czy “Bezsenność w Seattle”, ponieważ moje serce nie jest przeznaczone dla takiego materiału. Z drugiej strony, uwielbiam takie filmy jako “Droga do domu”, “The Black Stallion”, “Wyspa Skarbów”, czy “Milo i Ottis”.
Danse Macabre: Który z ukończonych projektów był najmniej zadawalający? Co gdybyś mógł zmienić cokolwiek w którymkolwiek ze swoich filmów?
Mark: Nigdy nie jestem w pełni usatysfakcjonowany ze swoich filmów, ale najmniej jestem zadowolony z dwóch thrillerów erotycznych: “Fishnet” oraz “Trail of Passion”. Pomimo tego, że oba odniosły jakiś sukces komercyjny nie jestem z nich zadowolony. Czułem się ograniczony przez bardzo rygorystyczne potrzeby ze strony producentów, którzy kazali mi uwzględnić pewną ilość scen miłosnych. Te wymóg zakłócił dramaturgię opowieści. Statystycznie wolę “Siłę”, mimo że w “Fishnet” jest jedna naprawdę dobra scena miłosna pomiędzy dwiema kobietami (Susanne Hausschmid i Helen Hopkins). Nigdy już nie zrobię czegoś wedle ściśle narzuconych reguł. W tamtym okresie było to w moim interesie, żeby nakręcić te filmy, ale ten czas już minął. Każde doświadczenie na polu filmowym jest jakąś nauką. Z pewnością wiele się nauczyłem o kręceniu filmów i moich priorytetach podczas tych dwóch filmów.

Danse Macabre: Co możesz mi powiedzieć o twoich kolejnych filmowych projektach?
Mark: W ciągu następnych 18 miesięcy mam ich kilka. Pierwszy film nosi tytuł „Pearce” i jest w stylu powieści Jacka Ketchuma „Off Season”; bazuje na prawdziwej historii 18-wiecznego kanibala mieszkającego na australijskim wybrzeżu. W pierwszym kwartale 2007 roku będę także realizował erotyczny film detektywistyczny. Będzie całkiem mroczny. Potem robię trylogię: „Heaven’s Ladder”, historię samotnej dziewczynki, która zabija inne dzieci, bo wierzy, że przyśpieszy to jej wzniesienie się do nieba, film ten następnie poprzedzi sequel „Defenceless” mający miejsce na wyspie współczesnych piratów trudniących się handlem dziećmi; wreszcie zrobię film moich marzeń „Beyond the Pale”. W stylu „Vengeance is Mine” i „Assault! Jack the Ripper” film ten będzie opowiadał o gwałcicielu, który przez 40 lat grasował po terenach Australii. To bardzo smutny i przygnębiający obraz, ale znajdzie się w nim miejsce i na odrobinę światła.
Danse Macabre: Dziękuję bardzo za wywiad.
Autor: Embalmer, Dan (HuntingtonBoatEnthusiast)