Danse Macabre: Skąd wziął się pomysł na film? Czy "Jemima" to przewrotny film feministyczny?
Uisdean: Jemima narodziła się pewnego popołudnia po sprzeczce z moim współscenarzystą Alanem Huttonem, dotyczącej innego filmu. O co dokładnie poszło nie ma najmniejszego znaczenia, ale po już wszystkim Alan stwierdził, że przydałaby mu się pomoc przy sztuce radiowej, którą musiał zrealizować w związku ze studiami. Miał dwa pomysły - jeden dotyczył chuliganów futbolowych, drugi to historia kobiety, która zabija swojego chłopaka w wannie. Kiedy tylko usłyszałem drugi z pomysłów, poczułem nieodpartą potrzebę napisania scenariusza. Powiedziałem Alanowi, żeby wpadł do mnie do domu jeszcze tego samego wieczora. Kiedy przyszedł miałem ukończony już ogólny zarys scenariusza. Na tym etapie postać bohaterki nie miała jeszcze imienia, ale Alan przypomniał sobie historię, którą kiedyś opowiadała mu babcia - o wiedźmie o imieniu Jemima, która miała go ukarać, gdy zachowywał się źle. Tak właśnie narodziła się Jemima. Alan zrealizował sztukę radiową, ale ja wiedziałem, że ten scenariusz miał potencjał na to, by być świetnym filmem.

Danse Macabre: Czy od początku myśleliście o trylogii, czy też dalsze pomysły przyszły wraz z pozytywnymi reakcjami na pierwszy film?
Uisdean: Pierwszym filmem, który zrobiliśmy było "Jemima: Dating is Murder" w 2002 roku i na tamtą chwilę nie planowaliśmy dalszych obrazów o Jemimie. Alan i ja nie mieliśmy zielonego pojęcia, że nasze dzieło spotka się z tak entuzjastycznymi odpowiedziami widowni. Tak naprawdę zapomnieliśmy, że film jest całkiem zabawny i byliśmy zaskoczeni, że ludzie wybuchali śmiechem podczas projekcji. Po pokazach widzowie podchodzili do mnie i dzielili się opiniami o Jemimie. Każdy dostrzegł w filmie coś innego, każdy oglądał go na swój sposób i wspominał o różnych jego aspektach z różnych perspektyw. Wielu również zastanawiało się jak Jemima stała się tym kim jest i jak zakończy się jej historia. Zacząłem więc wymyślać możliwe warianty jej życia, ale dopiero pod koniec 2003 roku udało mi się napisać przyzwoity scenariusz do drugiego filmu, "Jemima: Photographic Trophy", który pierwotnie był zatytułowany "The Height Of Cuteness".
Danse Macabre: Czy wyczuwalna zmiana nastroju w drugim filmie była zamierzona? W "Dating Is Murder" bohaterka jest silną, pewną siebie osobą, przystosowaną do życia w niepewnym współczesnym świecie. W "Photographic Trophy" sugerujesz, że jej postawa to wynik traumy z przeszłości. Czy Jemima nie mogła pozostać taka jak w pierwszym filmie?
Uisdean: Ta kwestia wywołuje pewne zamieszanie. W "Photographic Trophy" akcja rozgrywa się przed wydarzeniami z "Dating Is Murder". To historia o tym, jak Jemima straciła swoją niewinność i wiarę możliwość znalezienia prawdziwej miłości. Pod koniec "Photographic Trophy" widzimy jak Jemima przechodzi radykalną zmianę w związku z jej doświadczeniami z Raulem - traci zdolność wsłuchiwania się w głos swojej niewinności. Tak więc w chronologicznie pierwszym filmie staje się niemal taka jaki był Raul w drugim. Jest silna i pewna siebie, ale jednocześnie bardzo samolubna, skoncentrowana na sobie i swoich potrzebach. Czy taki powinien być sposób na życie? Postanowiliśmy również przed produkcją kolejnych obrazów o Jemimie, że każdy film powinien charakteryzować się odmiennym stylem - nie ma żadnego sensu robić filmów, które są do siebie zbyt podobne. Dlatego też eksperymentowaliśmy z różnymi technikami opowiadania historii i nowymi sposobami przekazywania naszych pomysłów. Jestem przekonany, że to bardzo ważna kwestia, gdy się pracuje z niskim albo wręcz żadnym budżetem.

Danse Macabre: Muszę przyznać, że "Jemima" była jedną z najlepszych krótkometrażówek na Horror Fieście, szczególnie w porównaniu z polskimi produkcjami (chociaż Twój film broni się sam i nie potrzebuje żadnych porównań). Jaka jest Twoja recepta na dobry niezależny film?
Uisdean: Obydwie części "Jemimy" kosztowały mniej niż 1000 funtów każda i sfinansowaliśmy je sami. Pracując z mikroskopijnym budżetem jest się zmuszonym do bycia jak najbardziej kreatywnym. To się często sprawdza, bo przy wielkich pieniądzach ludzie często stają się zwyczajnie leniwi. Wydaje mi się, że każdy ma swój własny sposób i tylko przez kręcenie kolejnych filmów uczysz się jakie składniki będą najlepiej pasować do twojego przepisu. To zawsze jest zły pomysł podążać zgodnie ze wskazówkami kogoś innego i kopiować je. Ale bardzo ważne jest, by oglądać filmy i spotykać się z innymi twórcami, jeśli samemu zamierza się być reżyserem. Zawsze jest okazja do nauki. Zrobiłem sporo krótkometrażówek przed Jemimą i to pomogło mi znaleźć własny sposób komunikacji za pomocą obrazu. Najlepiej jest ciągle kręcić filmy i pisać o tym co jest dla ciebie naprawdę ważne. A wszystko zaczyna się od scenariusza. Zdarzało mi się niestety kręcić film od razu po skończeniu scenopisu. Teraz jednak dużo więcej uwagi poświęcam temu co piszę - analizuję każdą scenę pod kątem jej przydatności i powodu dla którego istnieje. Wydaje mi się, że zbyt dużo filmów amatorskich jest kręconych na podstawie scenariuszy nieskończonych, dalekich od swojego pełnego potencjału. Tacy twórcy muszą się uczyć na własnych fuszerkach, by móc ulepszać swoje kolejne produkcje. Z kręceniem filmów jest tak, że cały czas się uczysz. Mam nadzieję, że twórcy niskobudżetowi będą się ciągle rozwijać.
Danse Macabre: Jak ludzie reagowali na obydwie części "Jemimy". Z tego co wiem, przyznano im różne nagrody. Czy jest jakiś pozytywny oddźwięk od tych, którzy widzieli Twoje prace?
Uisdean: Ja, Alan i Joy cieszymy się bardzo z sukcesu jaki odniosła Jemima. Mimo, że byliśmy absolutnie przekonani do tego, co robimy, nie spodziewaliśmy się reakcji jakie filmy wywołały. Jesteśmy strasznie dumni z Jemimy.

Danse Macabre: Według mnie filmy o Jemimie mają wiele jasnych punktów - aktorstwo, zgrabne scenariusze, praca kamery - a jeśli chodzi o aktorstwo - jak spotkałeś Joy i jak przebiegała współpraca z nią? Podobała jej się postać śmiercionośnej bohaterki?
Uisdean: Robiliśmy casting do teledysku i to właśnie wtedy po raz pierwszy spotkałem Joy. Niestety z video nic nie wypaliło, ale w momencie kiedy ją zobaczyłem pomyślałem - to jest Jemima! Kilka tygodni później dałem jej scenariusz, który bardzo się jej spodobał. Joy uwielbia grać Jemimę, wydaje mi się, że może się z nią dość mocno utożsamić. To czasem może być nawet całkiem przerażające na planie - nie wiesz czy to dalej Joy czy Jemima, szczególnie w momentach kiedy trzyma nóż.
Danse Macabre: Ile kosztował każdy z filmów [wywiad był przeprowadzony drogą internetową, stąd małe powtórzenie]. Czy ciężko było zebrać potrzebne fundusze?
Uisdean: Każdy film zamknął się kwotą ok. 1000 funtów. Niełatwo było zgromadzić gotówkę, ale pomogli przyjaciele, którzy zaangażowali się w produkcję.
Danse Macabre: Dlaczego horrory? All Around The World Baby zrealizowało również inne filmy, jak "Just Around The Corner" - czy trylogia Jemimy to jednorazowy projekt, czy planujesz również inne filmy z tego gatunku w przyszłości?
Uisdean: To całkiem zabawne, ale podczas kręcenia filmów o Jemimie nigdy nie przyszło mi do głowy, że robię horror. Ale patrząc z perspektywy czasu uważam, że klasyfikują się do tego gatunku. Większość moich indywidualnych projektów, takich jak "Jemima", zawiera silne wątki traumatyczne, lub odwołujące się do horroru, więc pewnie cokolwiek zrobię w przyszłości będzie mogło być rozpatrywane jako horror. "Just Arounf The Corner" było kompletnie odmiennym filmem - to surrealistyczna komedia i mój pierwszy film pełnometrażowy. Została napisana przez mojego kumpla Bryna Owen'a, z którym pracuję teraz nad kilkoma projektami. Jeden z nich to horror w klasycznym rozumieniu.
Danse Macabre: W "Jemima's Bath" (making of "Dating Is Murder") ktoś z ekipy wspomina o Dario Argento. Czy czerpiesz jakieś inspiracje od innych reżyserów gatunkowych, lub reżyserów w ogólności, zarówno stylistyczne jak i scenariuszowe? Jakie horrory i jakich ich reżyserów lubisz?
Uisdean: W "Dating Is Murder" chcieliśmy osiągnąć bogate, żywe kolory i ruch, który odzwierciedlałby uczucia Jemimy. Jedną z najważniejszych kwestii przy pracy nad tym filmem było pomalowanie mojego mieszkania, tylko na potrzeby filmu właśnie! Podziwiam użycie koloru w twórczości Argento, ale chyba bardziej inspiruję się Kubrickiem, szczególnie "Lśnieniem" - to mój ulubiony horror wszechczasów. A zaraz po nim jest "Głowica ścierająca". Inni reżyserzy, którzy mnie inspirują to m.in. David Lynch, Ingmar Bergman i Wong Kar-Wai.

Danse Macabre: Każda "Jemima" jest nakręcona bardzo umiejętnie, stylowa i dobrze wyprodukowana, a to nie jest częsta rzecz wśród filmów kręconych przy niskich budżetach - czy ekipa pracująca nad filmami to doświadczeni twórcy?
Uisdean: Obydwa filmy zostały nakręcone przez niewielką grupkę ludzi, również studentów. Wcześniej pracowałem już z operatorem kamery, więc nie mieliśmy problemów z wzajemnym rozumieniem co chcemy osiągnąć. Post-produkcja "Photographic Trophy" zajęła prawie pół roku i to był bardzo długi okres w moim odczuciu. To był film, któremu poświęciłem najwięcej wysiłku na tym etapie produkcji, a to nie jest często spotykana praktyka przy krótkometrażówkach. Zabrało to sporo czasu - było kilka próbnych projekcji by znaleźć odpowiedni nastrój i tempo. Wersja pokazana w Polsce nie była tak naprawdę ostateczną. Musieliśmy usunąć parę scen, w tym śmierć Lindy, a także kilka zabawnych momentów, bo uznaliśmy że ostatecznie nie pasują do tego akurat filmu. Bardzo dużą rolę, szczególnie w "Photographic Trophy" odgrywała muzyka i to był największy wydatek przy każdym z filmów. Wykorzystaliśmy pracę tego samego kompozytora, Phillipa Kovac'a, który jest geniuszem jeśli chodzi o ścieżki dźwiękowe do filmów. Gdyby nie podkład doskonały muzyczny "Photographic Trophy" byłoby kiepskim filmem.
Danse Macabre: Jak postępują prace nad ostatnią częścią trylogii? Czy mógłbyś coś o niej opowiedzieć - podobno ma być pełnym metrażem, ale co z fabułą? I czy będzie to również film z naciskiem na atmosferę i brak krwi?
Uisdean: Alan i ja stworzyliśmy w tym momencie więcej scenariuszy do "Jemimy" niż kiedykolwiek powstanie. Początkowo planowaliśmy część trzecią jako pełnometrażową, ale uświadomiliśmy sobie, że jeszcze nie nadszedł odpowiedni czas na taki film. Zamiast tego pracowaliśmy nad trzecią krótkometrażówką zatytułowaną "Sessions of the Mind", która jednak będzie najdłuższa w całej trylogii. Praca nad scenariuszem zajęła nam dużo czasu i bywało, że strasznie się z nim męczyliśmy, ale teraz jesteśmy bardzo podekscytowani tym, jak wygląda ostatecznie. Spotkałem się z Joy, rozmawialiśmy o trzeciej części i mam nadzieję, że zdjęcia rozpoczną się w najbliższym czasie.
Danse Macabre: Jakie masz plany po trzeciej "Jemimie"? Kolejny horror czy tym razem weźmiesz się za inny gatunek?
Uisdean: Pracuję obecnie nad kilkoma filmami, ale najcięższą sprawą jest znalezienie wsparcia [finansowego]. Mam nadzieję, że w przyszłości pojawią się kolejne horrory.
Danse Macabre: Czy znasz jakichś interesujących twórców w niezależnym światku filmowym w Szkocji? Szczególnie twórców grozy. Czy jest ktoś o kim warto wspomnieć? Czy istnieje w jakiejś formie niezależna scena filmowa?
Uisdean: Jest naprawdę sporo pomysłowych ludzi w Szkocji, ale problemem jest finansowanie. Dlatego sporo osób jest w sytuacji takiej jak moja - robi się filmy praktycznie beż żadnego zaplecza finansowego. I szczerze mówiąc, najczęściej są one ciekawsze od tych krótkich metraży, które mają porządne wsparcie. Nie zetknąłem się z żadnymi innymi twórcami horrorów w Szkocji do tej pory, ale jestem przekonany, że jacyś być muszą!
Danse Macabre: Muszę Cię o to zapytać - sądząc po tym co przedstawiasz w "Jemimach" jesteś pozbawiony złudzeń odnośnie miłości. Z kilku mądrych choć dość oczywistych stwierdzeń na temat ludzkich związków, wyciągasz bardzo pesymistyczne wnioski. Czy to tylko na potrzeby filmów stworzyłeś taką filozofię, czy jednak wiąże się to z jakąś głębszą postawą? Po prostu - nie wierzysz w miłość? ;-)
Uisdean: Ha! W porządku, dobre pytanie. Można powiedzieć, że w pewien sposób historia Jemimy wywodzi się z osobistych, głównie dość bolesnych doświadczeń - ale czy nie z właśnie takich wywodzi się najlepsza twórczość? Ale widziałem również innych ludzi, którzy zostali skrzywdzeni w związkach; widziałem dużo naiwności i ludzi, którzy zmieniali się pod wpływem właśnie związków - i to znajduje odbicie w "Jemimie". I to chyba właśnie dlatego tak wielu ludzi może się w pewien sposób utożsamić z nią. A jeśli chodzi o ostatnie pytanie - tak, wierzę w miłość, nie wyobrażam sobie życia bez tej wiary. Ale pytanie brzmi - czy Jemima da sobie radę nie wierząc?

Danse Macabre: Zdaję sobie sprawę, że było to już dość dawno temu, ale jak Ci się podobało w Polsce, jak odebrałeś Horror Fiestę i filmy tam pokazywane? Twoje wrażenia?
Uisdean: Festiwal bardzo mi się podobał, wszyscy byli bardzo otwarci. Podobało mi się spotkanie z polskimi maniakami horrorów, strasznie fajna załoga. Dobrze wiedzieć, że macie takie zaplecze w Polsce i kilka świetnie wyglądających witryn internetowych [mam wrażenie, że Uisdean nie mówi w tym momencie o DM;-) dop. g.] - nie mamy czegoś podobnego w Szkocji. Oby tak dalej chłopaki! Byłoby świetnie, gdybyście postarali się o angielskie tłumaczenia materiałów z tych stron, na pewno byłoby wielu zagranicznych odwiedzających. To było dość wyczerpujące obejrzeć tyle krótkich horrorów jeden po drugim, ale znalazło się tam kilka naprawdę mocnych pozycji. "Scream for Me", "Mime After Midnight" i "On Edge" [hmmm... tego nie pamiętam. g.] szczególnie zapadły w pamięć. Na pewno jednak było zimno i chyba to dobry okres, żeby oglądać horrory. I świetnie było zobaczyć Warszawę - miasto z taką historią. Fajnie by było wybrać się tam w lecie i zobaczyć też inne miejsca. Jestem pewien, że wrócę tam.
Danse Macabre: Dzięki wielkie za wywiad. A do Polski wpadaj, kiedy tylko zechcesz - podejmiemy Cię godnie - może na kolejnej Horror Fieście?
Autor: grzEGOrz