Recenzja horroru

X-Ray (Promienie X)
Tytuł oryginalny:
Hospital Massacre
Reżyseria:
Boaz Davidson
Scenariusz:
Marc Behm, Boaz Davidson
Obsada:
Barbi Benton, Chip Lucia, Jon Van Ness, John Warner Williams, Den Surles
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1982
Czas trwania:
89 minut





Rok 1961. W prologu 12-letnia Susan Jeremy oraz jej przyjaciel David bawią się elektryczną kolejką w otoczeniu różowych serc. Chłopiec o imieniu Harold podgląda dzieci przez okno. Nieszczęśliwie zakochany w Susan pozostawia jej na wycieraczce Walentynkę. Kiedy jego obiekt miłości odnajduje kartę z ust dziewczynki i Davida dobywa się szyderczy śmiech. Takie traktowane nie podoba się Haroldowi. Kiedy Susan udaje się na moment do kuchni, by pociąć nożem ciasto Hal wkrada się do jej domu i morduje Davida. Mija dziewiętnaście lat. Przez ten czas Susan wyrosła i stała się atrakcyjną brunetką. Kobieta zostaje wezwana do lokalnego szpitala, aby poddać się w Walentynki ‘rutynowym testom medycznym’. Jej chłopak czeka na nią w samochodzie na zewnątrz budynku. W czasie gdy Susan szuka właściwego lekarza ktoś w masce chirurgicznej i gumowych rękawiczkach wyrzyna w pień niemal całe szpitalne piętro posługując się m.in stetoskopem i żrącym kwasem. I przy okazji zrobi wszystko, aby Susan nie wyszła z kliniki żywa...
Jeszcze jeden szpitalny slasher, który można postawić w kolekcji obok "Halloween II" (1981) Ricka Rosenthala, "Nurse Sherri" (1978) Ala Adamsona i "Visiting Hours" (1981) Jeana Claude Lorda. Za wyprodukowany przez wytwórnię Cannon "X-Ray" odpowiada izraelski reżyser Boaz Davidson znany w naszym rodzinnym kraju z ongiś popularnej serii erotycznych komedii młodzieżowych "Lody na patyku". W roli prześladowanej przez psychotycznego doktora Susan bryluje seksowna Barbi Benton, piosenkarka country, wieloletnia sympatia Hugha Hefnera, a co za tym idzie króliczek rozkładówki Playboya. W związku z tym nie mogło w "Hospital Massacre" zabraknąć rozwlekłej sceny badania półnagiej Susan, w której napalony lekarz egzaminuje stetoskopem jej sterczące piersi licząc na wychwycenie oddechu. Aby diagnoza lekarska była prawidłowa trzeba zdjąć pacjentce bluzkę i stanik. Profesjonalizm w każdym calu! Barbi w roli coraz bardziej rozhisteryzowanej ofiary wypada całkiem przyzwocie. W jednej ze scen ścigana przez doktora o złamanym sercu Susan wbiega przerażona do pokoju, w którym leżą pacjenci obandażowani od stóp do głów i wyglądający niczym główny bohater "Johnny Got His Gun" (1971) Daltona Trumbo. W filmie nie brakuje takich odrealnionych momentów, które wprawią niejednego widza w stan osłupienia. Warto najsampierw zwrócić uwagę na dziwaczny orkiestralny soundtrack będący skrzyżowaniem muzyki z "Friday the 13th" i "The Omen", w którym przewija się złowrogi szept ‘He sees you’ (‘On cię widzi’).
Na skutek perfidnych poczynań mordercy Susan zostaje uwięziona przez lekarzy w szpitalu. Miało jej nie być tylko ‘kilka minut’, a jej sympatia odwiedza Susan dopiero po paru godzinach! Sam szpital przypomina galerię obłąkańców: zajadający kanapkę z keczupem świr w windzie, piętro pełne mężczyzn w kombinezonach i maskach eksterminujących szkodniki, ukryty pod bielą prześcieradła manekin itp. "Hospital Massacre" trafił niemal od razu na rynek video, toteż jest jednym z niewielu slasherów, które nie ucierpiały na skutek ingerencji cenzorskiej MPAA. Widać to dobitnie po ociekających krwią scenach morderstw: wbiciu siekiery w czaszkę, zadźganiu wielką igłą, uduszeniu stetoskopem i tak dalej.
Polecam wielbicielom horroru z lat 80-tych. Zapnijcie pasy i zapomnijcie na półtorej godziny o logice przedstawianych wydarzeń.