Recenzja horroru

Wrong Way
Tytuł oryginalny:
Wrong Way
Reżyseria:
Ray Williams
Scenariusz:
-
Obsada:
Becky Sharpe, Lynn Harris, Mindy Brandt, Jack Buddliner
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1972
Czas trwania:
90 minut
Dwójka dziewcząt wraca do domu samochodem, który psuje się w trakcie podroży. Kompletnie nieświadome grożącego im niebezpieczeństwa proszą o pomoc kilku hippisów podszywających się pod grupę geologów. Dziewczyny zostają wywiezione w odludne miejsce, a następnie wielokrotnie zgwałcone przez bandę zdegenerowanych włóczęgów, którzy po zaspokojeniu swoich dzikich żądz pozostawiają je na pastwę losu. Przestraszone kobiety wędrując w poszukiwaniu pomocy natrafiają na dziwaczny hippisowski kult, którego przywódca ma nierówno pod kopułą. Jego zamiarem jest zredukowanie obu ofiar do ról seksualnych niewolnic, a potem ich zamordowanie. Pojawia się również trzeci, w moim mniemaniu całkowicie zbędny wątek dotyczący pary przestępców, którzy pragną przeszmuglować poddaną działaniu narkotyków panienkę przez meksykańską granicę, aby sprzedać ją za pewną ilość heroiny do tamtejszego burdelu - przedtem jednak muszą swój towar należycie wypróbować.
"Wrong Way" należy uznać za przykład totalnie amatorskiego i prymitywnego aż do bólu kina eksploatacji zrealizowanego wyłącznie dla zaspokojenia najniższych instynktów mało wymagającego widza. Co prawda nie znajdziemy tutaj żadnych scen wyrazistej kopulacji rodem z filmu porno, ale sama akcja jest jedynie pretekstem do pokazania ogromnej dawki nagości, brutalnej erotyki i seksualnej degradacji. Dla mnie osobiście przedstawianie tego typu rzeczy na ekranie nie stanowi żadnego problemu, aczkolwiek niewiarygodnie długie sceny gwałtów (chyba jedne z najdłuższych w historii kina) zaczęły mnie w końcu nużyć. O aktorstwie szkoda gadać, bo razi kłującą w oczy amatorszczyzną, reżyseria jest słaba, a montaż niechlujny. Wkurza także muzyka, która łączy w sobie elementy folku oraz gównianego hippisowskiego rocka. Często wydaje się być wręcz nie na miejscu i jest po prostu koszmarna. Wygląd dwójki dziewcząt nie powala na kolana, ale obie bohaterki nie są brzydkie, czego niestety nie można powiedzieć o grających w tym filmie osobnikach płci męskiej. Wszyscy mężczyźni zostali jednoznacznie sportretowani jako brudni, niedomyci oraz otyli zboczeńcy z przetłuszczonymi czuprynami, którym we łbie tylko łatwe dziewczynki, brutalny seks i jaranie skrętów. Myślę, że taki był właśnie zamysł reżysera, który chciał w ten sposób jeszcze bardziej wyeksploatować poniżenie gwałconych kobiet i swój cel osiągnął wywołując u mnie uczucie odrazy.
Pomimo całego swojego brudu, smrodu i obleśnych postaci "Wrong Way" nie dorasta nawet do pięt takim klasykom nurtu rape and revenge jak "Last House on the Left" Wesa Cravena czy "I Spit on Your Grave" Meira Zarchi. W zasadzie jestem skłonny polecić ten kawał moralnej zgnilizny tylko i wyłącznie miłośnikom hippisowskiego kina eksploatacji spod znaku "Snuff" czy "To Be Twenty".