Recenzja horroru

Horror Woman in a Box: Virgin Sacrifice

Woman in a Box: Virgin Sacrifice

Tytuł oryginalny:

Hako No Naka No Onna: Shojo Ikenie

Reżyseria:

Masaru Konuma

Scenariusz:

Kazuo „Gaira” Komizu

Obsada:

Saeko Kizuki Takashi Obara Reiko Sai Hiroshi Tamura

Kraj:

Japonia

Rok produkcji:

1985

Czas trwania:

82 min

Jedną z najbardziej intrygujących właściwości nurtu pinku eiga jest rozpiętość jego formuły – od wysublimowanej perwersji, ocierającej się niemal o poezję, po brutalną i naturalistyczną pornografię. Dostając więc w swoje ręce nowy film, zwłaszcza jeśli zna się jedynie jego japoński tytuł, ciężko jest przewidzieć z czym mieć się będzie do czynienia. Zasiadając do obejrzenia "Hako no naka no onna: shojo ikenie" wiedziałem o tym filmie jedynie dwie rzeczy: że jest to produkt słynnej wytwórni Nikkatsu a jego reżyserem jest Masaru Konuma – twórca "Wife to be Sacrificed" i "Flower and Snake". Spodziewałem się filmu znakomitej jakości, do jakiej przyzwyczaiły mnie filmy z wytwórni Nikkatsu, oraz perwersyjnej lecz wysmakowanej fabuły, co wiązałem z moimi dotychczasowymi kontaktami z filmami Konumy. Moje przewidywania okazały się słuszne jedynie w kwestii technicznej jakości filmu, która istotnie jest znakomita i bije na głowę większość pinku jakie widziałem. Nie jest jednak w żadnej mierze film delikatny i wysmakowany. To ostre, bezkompromisowe kino – w zasadzie wchodzące w kategorię porno. Bohaterem filmu jest perwersyjna para o zdecydowanie wygórowanych potrzebach seksualnych. Mają oni w zwyczaju zatrzymywać się swoim vanem o oknach ze szkła weneckiego w zatłoczonych miejscach publicznych by uprawiać w nim seks, czerpiąc podniecenie z podglądania tudzież z samej obecności innych, nieświadomych niczego ludzi. Pewnego dnia, aby poszerzyć i tak niemały bagaż swoich doświadczeń, zwabiają oni do swojego pojazdu młoda dziewczynę – dziewicę - i terroryzując ją nożem porywają do znajdującej się w kanałach kryjówki, gdzie poddają ja sadystycznemu "szkoleniu". Od tego momentu zaczyna się trwający właściwie do końca filmu festiwal sadomasochistycznej przemocy. Ofiara jest upokarzana, wiązana, bita i gwałcona przez oboje porywaczy na wiele sposobów. Jak sama nazwa filmu wskazuje niepoślednią rolę wśród narzędzi tortur pełni drewniane pudło, w którym zamykana jest ofiara. Pomysłowość pary zwyrodnialców jest zaiste olbrzymia, stąd film ani przez moment nie staje się nużący. Szczytem zboczonej wyobraźni oprawców jest zabranie umieszczonej w pudle dziewczyny na plażę. Kiedy para porywaczy urządza sobie piknik pod parasolem plażowym, zażywa kąpieli oraz innych uciech ofiara jest powoli odkrwawiana do wielkiego słoja w celu późniejszej konsumpcji. W końcu wycieńczona i zmaltretowana dziewczyna podejmuje próbę ucieczki.

Pomimo iż film z pornograficznym zacięciem koncentruje się na perwersyjnych stosunkach seksualnych, ukazywanych w długich, czasem ponad pięciominutowych sekwencjach, nie jest on jednak w żadnej mierze jedynie prymitywnym pokazem tortur. Lekkie przerysowanie niektórych scen, jak i pewna karykaturalność postaci pozwalają zachować dystans do tego co obserwujemy na ekranie. Podobnie przewrotny finał, przywodzący nieco na myśl "Wife to be Sacrificed", stanowić może swoiste "mrugnięcie okiem" w stronę widza. Nadto należy zwrócić uwagę na fakt, iż dość nietypowym zabiegiem na gruncie mizoginistycznego nurtu pinku eiga jest uczynienie jednym z agresorów kobiety, choć z drugiej strony nie da się ukryć, że jest ona również w pewnym stopniu ofiarą swojego partnera (widać to np. w scenie picia krwi).

Konuma jest doświadczonym reżyserem, toteż sprawnie wprowadza widza w pokręcony świat bohaterów. Wprawę tę widać zwłaszcza przy scenach czysto erotycznych, które pokazane są w bardzo umiejętny sposób, daleki od "tartacznego" stylu filmów pornograficznych. Trójka głównych aktorów również stanęła na wysokości zadania, choć oczywiście poprzeczka nie była postawiona zbyt wysoko.

W zasadzie jedynym minusem filmu jest jedynie zbytnia prostota fabuły, która może pozostawić pewien niedosyt. Nie jest ona jednak aż tak liniowa, jak potrafi być w tego typu japońskich produkcjach (np. "Red Room"). Nadto "Woman in a Box" zawiera wszystkie te elementy, które powinien zawierać film pinku, i to w takim natężeniu, że powinien zadowolić nawet najwybredniejszych. Niewątpliwym minusem jest również monstrualna cenzura optyczna, która znacznie obniża komfort oglądania.

Reasumując uważam "Woman in a Box: Virgin Sacrifice" za jeden z najciekawszych filmów pinku eiga jakie widziałem. Nie jest to jednak film dla każdego i ze spokojnym sumieniem polecam go jedynie zatwardziałym wielbicielom filmowej eksploatacji. Dlatego też daję mu czwórkę z plusem.

Ocena: 4+/6/6

Autor: Raziel