Recenzja horroru

Horror Wednesday Children, The

Wednesday Children, The

Tytuł oryginalny:

Wednesday Children, The

Reżyseria:

Robert D. West

Scenariusz:

Robert D. West

Obsada:

Donald E. Murray, Marji Dodril, Al Miskell, Tom Kelly, Carol Cary, Robert D. West

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1973

Czas trwania:

75 minut

Horror Wednesday Children, The - zdjęcie 1Horror Wednesday Children, The - zdjęcie 2Horror Wednesday Children, The - zdjęcie 3Horror Wednesday Children, The - zdjęcie 4

Wiele jest horrorόw, ktόre popadły w kompletne zapomnienie. Pozostały po nich jedynie zatarte wspomnienia garstki podstarzałych widzόw. O "The Wednesday Children" po raz pierwszy dowiedziałem się na wspaniałym blogu Temple of Schlock, gdzie znajduje się stale aktualizowana lista amerykańskich filmόw uchodzących za zaginione. Na wspomnianej liście siłą rzeczy są także horrory, choć ich wyliczenie bynajmniej nie jest kompletne (brakuje np. "Curse of the Moon Child" z 1972). Nakręcony w Wadsworth w stanie Ohio horror Roberta D. Westa zapadł się pod ziemię na ponad 30 lat, lecz udało mi się go już jakiś czas temu odgrzebać. Cieszy mnie zatem fakt, że wreszcie na łamy Danse Macabre trafi recenzja filmu do tej pory ZAGINIONEGO, ktόrego liczbę kopii można policzyć na palcach jednej ręki.

Jedenastoletni Scott Miller (Tom Kelly) czuje się wyalienowany, opuszczony. W końcu lata 70-te to czasy, w ktόrych nikt już nie słucha dzieci. Ciągle zajęci rodzice mają gdzieś potrzeby emocjonalne wrażliwego blondyna. Tatko (Donald Murray) jest ciągle zapracowany, a jeśli nie pracuje to pochłania go całkowicie jego kolekcja modeli samolotowych. Na nawiązanie kontaktu z synem brakuje mu czasu. Rozhisteryzowana mamusia (Marji Dodril) kąpie się w basenie i ceni swoją perukę bardziej niż własne dziecko. W łaski Scotta i gromadki lokalnych dzieci wkrada się potępieńczy Pan Fenton (Al Miskell), ktόry w trakcie spotkań w szopie uczy małoletnie owieczki, jak pozbyć się raz na zawsze nieczułych rodzicόw...

Scenariusz do "The Wednesday Children" napisał i film nakręcił Robert West, manager Radio WJW, kaznodzieja i wykładowca przedmiotόw filmowych na uniwersytecie Johna Carrolla, gdzie jego dzieło miało swόj ekranowy debiut w 1973 roku. Fabuła ociera się niemal o natchnione kazanie, ktόrego motywem przewodnim zdaje się być brak kontaktu z pozostawionymi samym sobie dziećmi i zatrważająca obojętność piekielnego świata dorosłych. Dorośli są zbyt zajęci, by bawić się z własnymi potomkami. Skupiają się na mnożeniu dόbr materialnych i towarzyszącej temu pracy uporczywie zapominając o potrzebach emocjonalnych dzieciakόw. Nawet głoszący kazania z ambony pastor (Robert D. West we własnej osobie) nie znajduje dla nich czasu. O dzieciach pamięta natomiast Pan Fenton – pomocnik ojca Scotta, kaznodzieja o skażonym złem języku. Podczas tajemnych pogadanek w usłanej snopami siana szopie wspomina, jak ostatecznie pozbyć się apatycznych dorosłych. W ciągu 15 finalnych minut leniwie postękujący pociąg z napisem "The Wednesday Children" wkracza na pordzewiałe tory horroru. Rozpoczyna się masowa eksterminacja rodzicόw, ich magiczny transfer w niebyt. Środowe dzieci bawią się. Bawią się ile wlezie.

Z racji chrześcijańskiego wydźwięku "The Wednesday Children" unika makabry, golizny i obsceniczności niczym ognia. Film jest nieźle zrealizowany i zagrany. W epizodycznych rolach pojawiają się mieszkańcy Wadsworth, nieco sztywni, acz niewątpliwie widoczni. Reasumując, niskobudżetowy debiut Westa ogląda się nader przyjemnie mimo braku krwi i obsceny. Film posiada obecny w horrorach i filmach eksploatacji z lat 70-tych na pęczki specyficzny czar przy okazji wrażliwie eksplorując problem rodzicielskiej apatii. Na upartego można "The Wednesday Children" potraktować jako chrześcijańską wersję "Children of the Corn". Zapewne obraz Westa nigdy nie doczeka się wydania DVD, taki smutny los wrόżę wielu kompletnie zapomnianym bądź nadal zaginionym horrorom (vide "The Nest of the Cuckoo Birds" z 1965 roku czy "Creature of Comfort" z 1968), ale warto o tych ‘lost movies’ pamiętać. Dość powiedzieć, że jestem prawdopodobnie pierwszą osobą w Europie, ktόra posiada kopię "The Wednesday Children" w swoich zbiorach. I dziwnym trafem recenzję zamieszczam w środę.

Ocena: 3/6

Autor: Embalmer