Recenzja horroru

Waterpower
Tytuł oryginalny:
Waterpower
Reżyseria:
Gerard Damiano, Shaun Costello
Scenariusz:
-
Obsada:
Jamie Gillis, Joan Beattie, Barbara Belkin, Eric Edwards, Sharon Mitchell
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1977
Czas trwania:
84 minuty
Gerard Damiano zasłynął przede wszystkim nakręceniem w 1972 roku słynnego z wielu względów filmu porno, który na stałe zapisał się w świadomości wielu miłośników pornografii. "Deep Throat", bo o nim tu mowa, nie tylko zapewnił pseudonim tajemniczemu informatorowi w aferze Watergate, ale także wyprowadził filmy porno z undergroundu. Od tej pory tzw. adult movies były stale wyświetlane w obskurnych amerykańskich kinach, a machina produkcyjna pornografii ruszyła pełną parą. Sam Damiano nakręcił kilka pozycji do dziś uznawanych za klasyki gatunku takich jak na przykład "The Devil in Miss Jones" czy "Let My Puppets Come". Nieobce było mu też kino grozy, o czym świadczy fakt wyreżyserowania w 1976 straszliwie nieudanego horroru "Legacy of Satan". W 1977 roku Damiano, wspólnie z Shaunem Costello, twórcą wyjątkowo zdegenerowanego porno horroru "Forced Entry" (1972) zrealizowali "Waterpower" - ekstremalnie brudną i ciężką do strawienia hybrydę horroru, thrillera policyjnego i czystego porno. Będąc fanem kina politycznie niepoprawnego, łamiącego wszelkie możliwe tabu musiałem się w ów filmik zaopatrzyć i czym prędzej go obejrzeć. Bez zbędnych niedomówień zapewniam, że naprawdę warto było odczuć siłę lewatywy na własnej skórze.
Jamie Gillis, prawdziwy weteran gatunku (i nie chodzi mi tu bynajmniej o horror) wciela się w postać zwyrodniałego zboczeńca napadającego na bezbronne kobiety w ich własnych apartamentach. Ów niebezpieczny osobnik wiąże swoje ofiary grożąc użyciem spluwy, a przed dokonaniem gwałtu wkłada im lewatywę głęboko w tyłek. Jego pierwszą ofiarą jest znajoma z widzenia stewardessa, którą wcześniej podglądał przez teleskop, gdy uprawiała seks ze swoim chłopakiem. Gillis postanawia "brudną dziwkę" oczyścić i włamuje się do jej mieszkania by się z nią zabawić przy użyciu lewatywy. Po dokonanym gwałcie policja nadal nie może natrafić na jego ślad, a prasa nadaje mu przydomek "The Enema Bandit" (alternatywny tytuł filmu). Kolejnymi ofiarami gwałciciela z lewatywą w dłoni są dwie siostry, które Gillis przyłapuje na uprawianiu miłości lesbijskiej. Chcąc oduczyć obie dziewczyny amoralnego zachowania najpierw gwałci je oralnie i analnie, a potem grożąc im pistoletem wiąże nastolatki pod prysznicem oraz wsuwa lewatywy w odpowiednie miejsca intymne. Na jego trop wpada policjantka, ale "The Enema Bandit" jest cwany. Porywa kobietę i poddaje ją seksualnym torturom przy użyciu swoich ulubionych przyrządów.
Brudny, obrzydliwy, zdeprawowany - te trzy uroczo brzmiące przymiotniki potrafią dobitnie scharakteryzować "Waterpower". Co bardziej pruderyjni mogą już przestać czytać, bo w wyobraźni już widzę na ich zatroskanych obliczach uczucie obrzydzenia. Cholera, ten porno horror naprawdę mi się podoba. Akcja jest szybka, sperma tryska na wszystkie strony, dominuje seks oralny, a kobiety przeżywają agonalne katusze, gdy Jamie Gillis wsuwa im lewatywy w odbyty. Co najciekawsze, film ten został oparty na prawdziwych wydarzeniach. Michael Kenyon w latach 1965-1975 zgwałcił i oczyścił lewatywą przynajmniej dwa tuziny kobiet, a schwytany odsiedział zaledwie 6 lat za kratkami. Niesamowite! Gillis wypada całkiem dobrze jako niebezpieczny dewiant, któremu odbija na punkcie zadawania bólu aktywnym seksualnie kobietom, po tym jak był świadkiem "lekarskiego" zabiegu na młodej dziewczynie w wielkim burdelu zwanym Ogrodem Edenu. Pojawia się także królowa porno Sharon Mitchell, którą William Lustig zatrudnił do epizodycznej roli pielęgniarki w głośnym horrorze "Maniak". No i do tego ten obleśny klimat wielkomiejskiego moralnego zepsucia - palce lizać!
Polecam nie tylko miłośnikom porno, nawet fanatycy poprutego kina grozy znajdą tutaj coś dla siebie. Natomiast inni mogą sobie darować ów brzydki pokaz sadyzmu i wulgarnej erotyki.