Recenzja horroru

Tragica Ceremonia En Villa Alexander
Tytuł oryginalny:
Estratto dagli Archivi Segreti della Polizia di una Capitale Europea
Reżyseria:
Riccardo Freda
Scenariusz:
Mario Bianchi, Lengardo Martin, Jose G. Maesso
Obsada:
Camille Keaton, Tony Isbert, Jose Calvo, Maximo Valverde, Luigi Pistilli, Luciana Paluzzi
Kraj:
Włochy / Hiszpania
Rok produkcji:
1972
Czas trwania:
99 minut
"Tragica Ceremonia En Villa Alexander" to jeden z kilkunastu niesłusznie zapomnianych gotyckich dreszcowców, tym razem zrealizowany przez jednego z pionierów wczesnego włoskiego horroru Riccardo Fredę ("I Vampiri", "The Iguana with the Tongue of Fire", "The Horrible Dr. Hitchcock"). Produkcja nietypowa i dziwna – jej reżyserem był urodzony w Egipcie Włoch, w roli głównej bryluje Amerykanka Camille Keaton, wnuczka słynnego komika Bustera Keatona, znana przede wszystkim z giallo Massimo Dallamano "What Have You Done to Solange?" (1972) oraz z szokującego obrazu rape and revenge Meira Zarchi z 1978 roku "I Spit on Your Grave" (występuje w nim jako zbiorowo zgwałcona pisarka Jennifer Hill dokonująca tuż po akcie seksualnej agresji okrutnej zemsty na swych oprawcach m.in poprzez kastrację i powieszenie), wreszcie akcja filmu ma miejsce w Anglii, a wszystkie dostępne wersje są w języku hiszpańskim. Ciekawy jest, nie tylko z uwagi na jego długość oryginalny włoski tytuł "Estratto dagli Archivi Segreti della Polizia di una Capitale Europea", który w tłumaczeniu na angielski brzmi "Taken From the Secret Police Files of a European Capital". Podobno Freda przez długi czas wypierał się niniejszego filmu, ale moim zdaniem w tym akurat przypadku nie miał się czego wstydzić.
Jane (urokliwa Camille Keaton) oraz trójka jej kumpli miło spędzają weekendowy czas żeglując, obozując i generalnie leniuchując na plaży. Joe zaleca się do dziewczyny i w prezencie daje jej naszyjnik z pereł poprzednio należący do kobiety rzekomo opętanej przez demona. Kiedy nadciąga burza, wszyscy pakują się do samochodu, ale jak to zwykle w horrorach bywa, auto po przejechaniu paru kilometrów staje na skutek braku paliwa. Nieufny właściciel pobliskiej stacyjki benzynowej daje pechowcom jedynie małą ilość benzyny. Za jej pomocą docierają do ogromnej gotyckiej willi, w której znajdują schronienie. Pani Alexander zabiera Jane ze sobą odciągając od reszty – wędrując niczym w transie w zwiewnej białej sukni dziewczyna wkracza w centrum satanicznego rytuału. Jej trzej przyjaciele nadciągają w samą porę – widząc co się święci (Jane miała zostać złożona w ofierze dla Szatana) przerywają bluźnierczy obrzęd. Wówczas dochodzi do krwawej orgii przemocy, w czasie której członkowie diabelskiego kultu mordują siebie nawzajem w sekwencji wyraźnie inspirowanej masowym mordem dokonanym przez bandę Charlesa Mansona na Sharon Tate i jej przyjaciołach w 1969 roku. Cała czwórka ucieka z willi Alexander, ale czeka na nich terror, a nie wybawienie...
Jest w tym filmie kilka absolutnie cudownych i stylowych ujęć. W osłupienie wprawia szczególnie scena, w której Camille Keaton powolutku schodzi mrocznymi schodami w zwiewnej sukience dzierżąc w dłoni zapalony świecznik, a obok jej cudnej sylwetki nocny wicher kołysze przeźroczystymi kotarami w willowych okiennicach. Zaiste jeden z najpiękniejszych momentów w historii włoskiego gotyckiego horroru. Freda nie skąpi także widzowi makabry: w sekwencji satanicznej masakry krew bryzga na wszystkie strony, a jedna z wiodących postaci podrzyna sobie gardło brzytwą stojąc przed lustrem. Można się przyczepić do ospałego tempa akcji i niezbyt przekonujących efektów specjalnych, ale po kiego czorta. W przypadku ocen dotyczących giallos i włoskiego kina grozy z lat 70-tych rzadko kiedy potrafię czy chcę być obiektywny. Takie kino po prostu już nigdy do nas nie wróci i obecnie nie sposób je podrobić. Szkoda tylko, iż "Tragica Ceremonia..." do tej pory nie doczekała się przywoitego wydania DVD, bo nadmiernie zaciemniona pan & scan edycja Sharomy nie nadaje się do oglądania. Warto zapoznać się z tym niezmiernie rzadkim i raczej niedocenianym przez zwolenników Eurogrozy horrorem.