Recenzja horroru

Horror Tourist Trap

Tourist Trap

Tytuł oryginalny:

Tourist Trap

Reżyseria:

David Schmoeller

Scenariusz:

J. Larry Carroll, David Schmoeller

Obsada:

Chuck Connors, Jocelyn Jones, Robin Sherwood, Tanya Roberts

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1979

Czas trwania:

90 minut

Horror Tourist Trap - zdjęcie 1Horror Tourist Trap - zdjęcie 2Horror Tourist Trap - zdjęcie 3Horror Tourist Trap - zdjęcie 4Horror Tourist Trap - zdjęcie 5Horror Tourist Trap - zdjęcie 6

Już debiutancki krótkimetraż "The Spider Will Kill You" Davida Schmoellera oscylował wokół tematu budzących się do życia manekinów. Warto nadmienić, iż Schmoeller otrzymał za niego nagrodę kończąc naukę w University of Texas. Jakiś czas poźniej reżyser napisał nową, prawie dwugodzinną wersję swego debiutu, przeczytał ją Charles Band i spodobała mu się na tyle, że zaproponował Davidowi realizację projektu. Tak narodził się "Tourist Trap" – obok "Rituals" jeden z najciekawszych i najbardziej przerażających horrorów lat 70-tych. Film nakręcono zaledwie w ciągu 24 dni, ale ku rozczarowaniu filmowców nie odniósł większego sukcesu komercyjnego.

Grupie nastolatków psuje się terenowy samochód. Dziwaczny właściciel muzeum figur woskowych pan Slausen zaprasza ich na nocleg do siebie. Jednocześnie ostrzega, aby nie chodzili do samotnego domu znajdującego się na wzgórzu, gdzie podobno mieszka jego niebezpieczny brat nazwany Davey. Niestety młodzi ludzie nie słuchają, ale kiedy zaczynają ożywać woskowe kukły rozpoczyna się dla nich niewyobrażalny koszmar.

"Tourist Trap" jest horrorem cokolwiek absurdalnym, ale wywiera solidne wrażenie i trzyma w napięciu. Stanowi zlepek idei znanych z "Carrie", "Psychozy" oraz "Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną", ale zawiera sporo oryginalnych rozwiązań fabularnych. Przede wszystkim zwyrodniały morderca posiada zdolności telekinetyczne, za pomocą których potrafi ożywić i kontrolować zgromadzone w upiornym domu manekiny. Niewątpliwie "Tourist Trap" ma również w sobie coś niesamowitego i złowieszczego. Kilka mrożących krew w żyłach ujęć pokazuje puste i złowrogie oczy manekinów, zaś efekty specjalne są całkiem niezłe. I w tym miejscu warto wspomnieć, że za większość efektów specjalnych i wygląd manekinów odpowiada Bob Burns, który wcześniej pracował nad genialną "Teksaską..." Tobe Hoopera. Parę sekwencji faktycznie przyprawia o dreszcze: zabicie pierwszej ofiary przez woskowe figury (genialna opcja ze śmiejącymi się kukłami przeraziła mnie swego czasu nie na żarty), upadające z wrzaskiem na na bezbronną Molly manekiny czy wreszcie ziejące potworną grozą zakończenie. Drażni jedynie przeciętna gra Chucka Connorsa, który próbuje być jak najbardziej przekonujący, ale po prostu niewłaściwie go obsadzono. Connors w roli głównej przypomniał mi pod wieloma względami niezapomnianą kreację aktorską Vincenta Price’a w "House of Wax" Andre De Totha, ale do klasy tego pierwszego trochę mu brakuje. Całości dopełnia efektowna ścieżka dźwiękowa Pino Donaggio, która uchodzi za jeden z jego najstraszniejszych i zarazem najbardziej lirycznych tematów muzycznych. "Tourist Trap" zawiera kilka scen przemocy, ale bez zbędnego przelewu krwi, co zaowocowało przyznaniem mu bezpiecznej kategorii PG i w zasadzie przyczyniło się także do zapomnienia go na wiele lat. Szczególnie zapada w pamięć przejmująca scena, w której oszalały Davey pokrywa gipsem twarz jednej z bohaterek filmu, powodując jej gwałtowną śmierć.

Gorąco polecam ten pełen napięcia horror wszystkim miłośnikom kina grozy. Nie jest to może dzieło ze wszech miar wybitne, aczkolwiek oferuje kilka chwil dławiącego gardło terroru. Co ciekawe, Stephen King w "Danse Macabre" zaliczył "Tourist Trap" do czołówki swoich ulubionych horrorów. Czy potrzeba o bardziej wyrazistą rekomendację?

Ocena: 5-/6

Autor: Embalmer