Recenzja horroru

Horror Thesis

Thesis

Tytuł oryginalny:

Tesis

Reżyseria:

Alejandro Amenábar

Scenariusz:

Alejandro Amenábar, Mateo Gil

Obsada:

Ana Torrent, Fele Martínez, Eduardo Noriega, Xabier Elorriaga

Kraj:

Hiszpania

Rok produkcji:

1995

Czas trwania:

125 minut

Horror Tesis - zdjęcie 1Horror Tesis - zdjęcie 2Horror Tesis - zdjęcie 3Horror Tesis - zdjęcie 4Horror Tesis - zdjęcie 5Horror Tesis - zdjęcie 6

Ángela (w tej roli Ana Torrent, pamiętna z dwóch świetnych dziecięcych kreacji w "Nakarmić kruki" i "Duchu roju"), studentka madryckiego uniwersytetu na wydziale komunikacji audiowizualnej, zbierając materiały do pracy magisterskiej poświęconej obrazom przemocy w mediach, natrafia na kasetę z zarejestrowaną sceną zbrodni popełnionej na młodej kobiecie. Na domiar złego taśma okazuje się być częścią zbiorów wydziałowej biblioteki, a zabita dziewczyna – zaginioną studentką tej samej szkoły. Wspólnie ze zdziwaczałym Chemą (Fele Martínez), wielbicielem ekstremalnego horroru i pornografii, Ángela postanawia wyjaśnić sprawę kasety i odnaleźć sprawcę(ów?) mordu. Głównym podejrzanym okazuje się przystojny student Bosco (Eduardo Noriega), ale jak to zwykle w podobnych filmach bywa, sprawa z czasem zatacza szersze kręgi.

"Tesis", pełnometrażowy debiut Alejandro Amenábara, wyróżnia się w grupie filmów podejmujących temat snuff-movies (nie wliczając w to obfitego nurtu pseudo-snuffów). Większość tytułów traktuje motyw "filmów ostatniego tchnienia" na podobieństwo żądnego atrakcji brukowca: umieszcza akcję w środowisku podejrzanych subkultur, a stereotypowych odbiorców snuffu sprowadza do typu zwyrodniałych bogaczy, których oczywiście nic bardziej nie podnieca, niż wydawanie fortuny na obrazy katowanych ludzi. Snuff, jak przystało na każdą szanującą się miejską legendę, jest znakomitą pożywką dla taniej sensacji, którą dobrze sprzedaje się za pomocą krwiście czerwonych nagłówków ("TO dzieje się w Waszej dzielnicy!"). "Tesis" tymczasem nie tylko nie eksploatuje tematu, ale też przewrotnie obraca ostrze krytyki – najbardziej dostaje się na ekranie mediom właśnie (także kinu), które przemoc sprowadziły do poziomu dobrze sprzedającego się towaru.

W scenie otwierającej film pociąg metra, którym jedzie Ángela, zostaje zatrzymany - ktoś rzucił się pod tory, maszynista nie zdążył wyhamować pociągu. Obsługa peronu prosi pasażerów o opuszczenie przedziałów, ale uprzedza, by "pod żadnym pozorem" nie oglądali się za siebie. Ángela kierując się w stronę wyjścia, mija grupę złaknionych emocji gapiów stojących przy torach; przekornie postanawia do nich dołączyć – zobaczyć.

Wszyscy przecież lubimy patrzeć, a nic tak bardzo nie kusi, jak to co zakazane i niemoralne. Podczas rozmowy z profesorem Ángela na pytanie o temat swojej pracy magisterskiej odpowiada (tak jak pewnie odpowiedziałaby większość "normalnych" ludzi), że obrazy przemocy wywołują w niej jedynie odrazę. A przecież sami wiemy, że za tą odrazą kryje się coś jeszcze – rodzaj fascynacji i ciekawości, widocznej na przykład w scenie, w której Ángela najpierw odmawia obejrzenia taśmy z zarejestrowanym filmem snuff, następnie powoli kieruje wzrok w stronę telewizora i wreszcie spogląda na ekran, przesłaniając jednak oczy. Jeszcze lepiej obrazuje to późniejsza scena, w której Ángela odsłuchuje zapisany na magnetofonie zapis ścieżki dźwiękowej z kasety ze snuffem (na którą składają się wrzaski i jęki torturowanej kobiety), tak jakby oswajała taśmę za pośrednictwem jej bezpiecznego substytutu.

"Tesis" nie jest jednak wcale oskarżeniem rzuconym w stronę widowni, w stylu: "wszyscy jesteśmy potencjalnymi odbiorcami snuffu, tylko boimy się do tego przyznać" (podobne tezy zbyt łatwo przychodzą twórcom filmów w rodzaju "Snuff 102"). To raczej media są tu winne żerowaniu na najniższych ludzkich instynktach. Amenábar mógł się przy produkcji filmu inspirować głośną sprawą zbrodni trzech nastolatek w małej miejscowości Alcasser obok Valencii, która wstrząsnęła Hiszpanią w 1993 roku. Morderstwa zostały bez skrupułów wykorzystane przez spragnione mocnych wrażeń media, które eksponowały zmasakrowane zwłoki dziewcząt w programach telewizyjnych i gazetach, a także demonstrowały żal i wściekłość rodziców, żądnych ukarania sprawców.

W filmie Amenábara niewiele tak naprawdę dzieli sposób myślenia nadawców medialnych od twórców snuffu. Łączy ich wspólne credo. Jak powtarza profesor Ángeli podczas wykładu: "Dajcie publiczności to, czego chce".

Amenábar tymczasem woli igrać z oczekiwaniami widowni (co znakomicie rozwinie w swoich dwóch kolejnych obrazach). Na ekranie rzeczonego snuffu raczej "nie widać" niż "widać", reżyser preferuje sugestię od epatowania dosłownością. Sprawnie bawi się przy tym konwencjami thrillera, potraktowanymi z ironią i dużym dystansem. I tu mamy więc "tajemniczą wideotekę" zawierającą "zakazane taśmy" i długą listę podejrzanych, na której znajdują się najwięksi oficjele szacownego instytutu. Jak przystało na film o tematyce snuff movies i "Tesis" ma swoją teorię spisku, jednak dość przewrotną. Amenábar owszem daje konwencji zadość, zaspokaja naszą ciekawość i stawia odpowiedź na kluczowe pytanie, jednak finał zaskakuje i stawia całą aurę miejskiej legendy snuffu pod dużym znakiem zapytania. Nie trzeba bowiem tak naprawdę wcale wielkiego trudu, by poczuć się niczym odbiorca "filmów ostatniego tchnienia". "Super Express", dziennik telewizyjny i program w stylu "Pod napięciem" powinny w zupełności wystarczyć.

"Tesis" ustalił na pewien czas wzorzec "wymagającego kina rozrywkowego" w hiszpańskim kinie i okazał się autentycznym triumfem, zgarniając aż siedem Hiszpańskich Nagród Filmowych Goya, w tym statuetki dla najlepszego filmu (podobnym powodzeniem w dziedzinie kina gatunku będzie się cieszył dopiero "Sierociniec"). Trudno sobie wyobrazić lepszy początek filmowej kariery, a przecież dwa następne filmy Hiszpana jakością znacznie moim zdaniem przewyższają "Tezę" (łzawo-sentymentalny "W stronę morza" pomijam). Oryginalny thriller oniryczny "Otwórz oczy" i wreszcie elegancka ghost story "Inni" (jedna z lepszych europejskich produkcji grozy ostatniego dziesięciolecia), to już naprawdę kino wysokiej klasy, tuszujące wszelkie niedostatki debiutu.

Ocena: 4/6

Autor: flagg