Recenzja horroru

Horror Weirdo, The

Weirdo, The (Odmieniec)

Tytuł oryginalny:

The Weirdo

Reżyseria:

Andy Milligan

Scenariusz:

Andy Milligan

Obsada:

Steve Burlington, Jessica Straus, Naomi SherwoodLynne Angus, Patrick Thomas

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1989

Czas trwania:

91 min.

Kino pamięta wielu tandeciarzy, królów kiczu, którzy przez lata zapisywali niechlubne karty z historii X muzy: Ed Wood, Ted V. Mikels, Russ Meyer, ale czy ktoś pamięta o człowieku nazwiskiem Andy Milligan? Spoglądając na jego filmografię odnosimy wrażenie, że pan Milligan przez lata robił wszystko, aby kino o nim zapomniało. Ja jednak gratuluję mu filmu "Weirdo", melodramatu ze scenami gore, który doprowadził mnie do... śmiechu.

Upośledzony umysłowo Danny wiedzie spokojny żywot w małym, amerykańskim miasteczku. Mieszka w szopie pewnej sędziwej staruszki, która karmi go w zamian za pomoc w drobnych pracach domowych. Popołudniami błądzi po lesie znosząc do swej samotni najróżniejszy szmelc. Podczas jednej ze swych kolejnych wypraw spotyka osiemnastoletnią Jenny w której się zakochuje i to z wzajemnością. Jednak miejscowa społeczność nie jest zadowolona z tego faktu, traktują ten związek jako coś chorego. Miłość rodząca się między dwojgiem młodych ludzi narażona zostaje na poważną próbę, lecz Danny nie ma zamiaru już dłużej siedzieć bezczynnie w ukryciu - poleje się krew.

Gdy spojrzy się na ten film z solidnym przymrużeniem oka można go będzie strawić bez jednego ziewnięcia. Wystarczy tylko przebrnąć przez czterdziestominutową fazę wstępną składającą się na okres zapoznawczy pary młodzieniaszków, umilany co jakiś czas drobnymi bójkami, z których Danny zawsze wychodzi poturbowany. Szkoda tylko, że markowanie ciosów nie wyszło najlepiej przez co każda potyczka wygląda dość naiwnie. Nie będę może komentował aktorstwa, które swym poziomem nie odbiega od "Goodnight, God Bless", przestrzegam jednak, że od słuchania niektórych dialogów aż puchną uszy. Dla wszystkich, którzy nie dowierzają mym słowom, przygotowałem próbkę twórczości Milligana: "Nie możesz mnie kochać, a ja nie mogę kochać ciebie i nie mogę pozwolić ci kochać mnie, muszę wyjechać, jak nie wyjadę zrobię komuś krzywdę". Zanim Danny wypowiedział te słowa miał już na koncie pięć trupów, jest zatem nie tylko fetyszystą (tu następuje ściemnienie, ale wszystkiego można się domyślić), podglądaczem (na pewno jest hetero), lecz także obrzydliwym kłamcą. Sceny gore są całkiem pomysłowe, pierwszy raz widziałem, aby ktoś przeszył kobiecie na wylot klatkę piersiową krzyżem lub obciął obie dłonie dorosłemu mężczyźnie myśliwskim nożem już za pierwszym cięciem. Kreatywnie, jednakże sposób wykonania pozostawia wiele do życzenia, założę się, że Tom Savini mając czternaście lat przejawiał już podobny talent. Wpłynęło to bardzo ujemnie na scenę dekapitacji przy użyciu tasaka. Podobnie z sekwencją przebijania gardła widłami, która mimo, iż jest chyba najlepszym efektem gore w całym filmie, nie ratuje go przed gromkim śmiechem jaki wybucha z naszych ust standardowo co jakieś dziesięć minut. Gdyby natomiast wziąć pod lupę całą miejscową społeczność, można by dojść do wniosku, iż nie tylko Danny ma "nie po kolei pod sufitem". Pastor napastliwie wypytujący Jenny o stosunki seksualne panujące między nią a jej wybrankiem, będzie tu najlepszym przykładem. Zresztą jego żona do normalnych też nie należy, zachowuje się tak jakby miała absolutne prawo ingerowania w życie Danny'ego.

Reasumując, wszyscy którzy mieli okazję podziwiać wcześniejsze dokonania artystyczne Andy'ego Milligana jak choćby "The Ghastly Ones" (wpisany na listę Video Nasties), czy też "Bloodthirsty Butchers", wiedzą czego się spodziewać. Dla tych, którym twórczość owego reżysera jest obca, dobra rada, obejrzyjcie ten "zły" film i nie zapomnijcie jednego z największych artystów kina klasy "Z", gdyż nawet najgorszy rzemieślnik zasługuje na odrobinę uznania.

Ocena: 1+/6

Autor: Lobo