Recenzja horroru

Horror Vampire of the Cave, The

Vampire of the Cave, The

Tytuł oryginalny:

Pontianak Gua Musang

Reżyseria:

B. N. Rao

Scenariusz:

-

Obsada:

Suraya Haron, Ummi Kalthoum, Malik Selamat, Ghazali Sumantri

Kraj:

Malezja

Rok produkcji:

1964

Czas trwania:

121 minut

Horror Pontianak Gua Musang - zdjęcie 1Horror Pontianak Gua Musang - zdjęcie 2Horror Pontianak Gua Musang - zdjęcie 3Horror Pontianak Gua Musang - zdjęcie 4Horror Pontianak Gua Musang - zdjęcie 5Horror Pontianak Gua Musang - zdjęcie 6

Nawet dla fanów głęboko zakopanych w gatunku, horror malajski nadal stanowi prawdziwą niewiadomą, której prędko zapewne nie poznają. Mimo rozwoju technologii cyfrowej i rozkwitu rynku DVD, dzięki czemu i starsze filmy z odległych części świata są dostępne dla ogółu, produkcje z Malezji ciągle są praktycznie nie do zdobycia. Jak się okazuje same próby pozyskania jakichś informacji odnośnie tamtejszego kina grozy nawet w dobie Internetu powodują trudności. Pewna iskierka nadziei pojawiła się w 2004 r. za sprawą popularnego filmu "Pontianak harum sundal malam" (reż. Shuhaimi Baba), jednak Ci, którzy liczyli na pojawienie się starszych obrazów póki co muszą obejść się smakiem. W tzw. międzyczasie mogą natomiast poszukać "Pontianak Gua Musang", jednego z nielicznych horrorów dostępnych na rynku, choć dodajmy od razu, że chodzi tutaj jedynie o rynek azjatycki.

Malajski horror to właściwie historia jednego tematu, wielokrotnie filmowanego w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Jego trzon stanowi legenda o Pontianaku (kobiecie-wampirze) - przerażającym duchu kobiety, która zmarła podczas porodu i nie daje spokoju tym, którzy przyczynili się do jej tragedii. Co prawda istnieje kilka wersji tego podania (wystarczy wspomnieć fabularny zarys pierwszego filmu o Pontianaku z 1957 r.), jednak "Pontianak Gua Musang" trzyma się dość ściśle tej najbardziej znanej. W zazdrości o mężczyznę jedna z kobiet podejmuje próbę utopienia swojej ciężarnej konkurentki. Ofierze uda się uciec z pułapki, jednak spotyka ją tragiczny koniec – wyczerpana umiera podczas porodu. Wkrótce jej duch, od tej pory zamieszkujący położoną nieopodal jaskinię, zacznie nawiedzać w snach morderczynię oraz niepokoić mieszkańców okolicznej wioski.

Nie da się inaczej spojrzeć na horror B. N. Rao (reżysera m.in. ww. pierwszego filmu o Pontianaku, notabene bezpowrotnie utraconego) niż przez fakt, że został nakręcony blisko 40 lat temu. Czas jednak robi swoje i przez te wszystkie lata "Pontianak…" z pewnością stracił wiele ze swojego pierwotnego czaru, co sprawia że dla współczesnego widza może się wydawać przestarzały i całkowicie nieoglądalny. Dla tych jednak, którzy ciekawi są wszystkiego, co powstało w ramach gatunku, ta czarno-biała historia, łącząca w sobie horror, elementy filmu obyczajowego oraz musicalu będzie miała do zaoferowania coś naprawdę interesującego. Przede wszystkim warto zapoznać się z tym, jak słynną legendę wizualizowali sobie w owych czasach sami Malajczycy. Mimo że mowa jest o kobiecie-wampirze, jej obraz jest jednak daleki o współczesnego wizerunku damskiego krwiopijcy. Jedyny punkt wspólny jaki zanotowałem to wyrośnięte ponad miarę siekacze, nienaturalnie sterczące z ust kobiety, ale spoza tym trudno znaleźć jakieś inne łączniki. Pontianak ma pokiereszowaną twarz pełną bruzd i gnijącej skóry, która wyglądem przypomina trochę bohaterkę naszej rodzimej "Wilczycy". Taka warstwa makijażu jest w stanie oszpecić każdą aktorkę! A skoro już o tym mowa, to warto na marginesie wspomnieć, że "Pontianak…" to pierwsza produkcja z wytwórni Cathay-Keris (odpowiedzialnej za powstanie najbardziej znanych filmów serii), w której nie zagrała dotychczasowa odtwórczyni roli tytułowej, Maria Menado.

Przez blisko dwie godziny mamy również okazję przyjrzeć się lokalnej społeczności, jej tradycjom i wierzeniom. Sporo ujęć to scenki domowe obrazujące kontakty między ludźmi, ukazujące wizyty na targu, czy też odprawianie obrzędów religijnych. Ludowy charakter przypowieści w pełni uzasadnia obecność folkloru (rytualne tańce, maski itd.) oraz codziennego życia mieszkańców wioski, bez tego nie wyobrażam sobie przedstawienia w wiarygodny sposób historii o Pontianaku - to przecież źródło samej legendy. Z drugiej jednak strony wszystko to zajmuje zbyt wiele ekranowego czasu, co odbywa się niestety kosztem rozwinięcia fabuły i samej akcji. Dość pokaźna liczba scen, z których nic nie wynika jest w stanie zniechęcić nawet tak cierpliwych widzów jak niżej podpisany. Rozumiem zabiegi mające na celu wprowadzenie elementów komicznych (choć wcale mi się one nie podobają), ale często z ekranu wiele najzwyklejszą nudą. Dodatkowym obciążeniem są dość częste sceny śpiewane (np. przez kupców czy trzy śmiesznie wyglądające szkielety), które jak się okazuje nie są jedynie domeną kina rodem z Bollywood (czy Lollywood). To wszystko powoduje, że na momenty grozy czeka się z wyraźnym zniecierpliwieniem. Szczęśliwie, kiedy już nadchodzą są całkiem ciekawe, a niekiedy wręcz zaskakujące, choć jak nie trudno się domyśleć nie wywołują one jednak większych ciarek. Przecież cały czas trzeba mieć na uwadze czas ich powstania, dlatego po obrazach koszmarów sennych czy scenie powstawania z grobu nie należy oczekiwać nie wiadomo czego. Nakładające się na siebie kadry czy sceny animacji poklatkowej i tak wyglądają całkiem nieźle, ogląda się je przyjemnie i trochę szkoda, że reżyser nie poświęcił więcej uwagi na to aby zawrzeć w swoim filmie więcej podobnych pomysłów. Z pewnością efekt byłby wtedy dużo lepszy, w szczególności że pierwsze pojawienie się Pontianaka jeszcze przed napisami początkowymi zapowiadało o wiele, wiele więcej. Żałuję też, że nie przyłożono większej staranności do samej zakończenia, która nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle całego filmu.

Jeżeli jakimś cudem natkniecie się na ten film i będziecie mieli okazji zaznajomić się z malajskim horrorem, tak mało znanym nie tylko u nas, ale i na całym świecie, to oczywiście zachęcam. Nie spodziewajcie się za wiele, ale już sam fakt, że po niego sięgnięcie świadczy, że naprawdę interesuje Was gatunek, a to prawdopodobnie pozwoli Wam wytrwać do końca. Ciekaw jestem innych filmów serii, bo "Pontianak…" trochę mnie rozczarował i tak naprawdę nie zaspokoił mojej ciekawości względem tamtejszego kina.

Ocena: 3/6

Autor: Mort