Recenzja horroru

Third Mother, The (Matka płaczących)
Tytuł oryginalny:
La Terza Madre
Reżyseria:
Scenariusz:
Dario Argento, Adam Gierasch, Jace Anderson, Walter Fasano, Simona Simonetti
Obsada:
Asia Argento, Udo Kier, Daria Nicolodi, Jun Ichikawa, Moran Atias
Kraj:
Włochy
Rok produkcji:
2007
Czas trwania:
98 minut






"To, co widzisz nie istnieje, to, czego nie widzisz jest prawdziwe"
Trzecia część trylogii "Trzech Matek", zapoczątkowanej w 1977 roku przez bajeczną "Suspirię" i kontynuowanej przez oniryczne "Inferno" (1980). Mater Suspiriorum. Mater Tenebrarum. Mater Lachrymarum. Jeden z najbardziej wyczekiwanych horrorów roku 2007 - nie tylko przez wielbicieli twórczości włoskiego maestro grozy. Po raz wtóry okazuje się jednak, iż Argento pozostaje cieniem mistrza sprzed lat kopiując rozwiązania z wcześniejszych dzieł i nie będąc w stanie wykreować specyficznego dla siebie klimatu sennego koszmaru.
Podczas ekshumacji grobu na rzymskim cmenatrzu zostaje odkryta zagadkowa urna zawierająca w środku antyczne artefakty. Po jej otwarciu przez dwie pracownice muzeum Sarah Mandy (Asia Argento) i Giselle (Coralina Cataldi-Tassoni) Rzym opanowują zło i... wiedźmy. W ciągu paru pierwszych projekcji Giselle pada ofiarą wyjątkowo krwawego mordu (lśniące zwoje jej wnętrzności zaścielają marmurową podłogę), a złowieszcza małpa (kłania się "Phenomena", zresztą nie ten jeden raz) zaczyna krążyć po zatopionych w mroku korytarzach Rzymskiego Muzeum Sztuki Starożytnej. W ucieczce z budynku pomaga Sarah zniekształcony głos jej matki (Daria Nicolodi, dawna partnerka życiowa reżysera). Kiedy do Rzymu zlatują się seksowne wiedźmy o wyglądzie i figurach modelek z wybiegu zaczyna się zabawa. Gliniarze myślą, że Sarah zwariowała, a miasto tonie w przemocy i krwi np. matka wyrzuca z mostu noworodka (Argento pamięta o tym, by berbeć najpierw uderzył o betonowy kawał ściany, po czym dopiero potem wpadł do wody). Oczywiście tylko Sarah zdolna jest powstrzymać nadejście Matki Łez. Bo widzicie, dziewczyna posiada spirytualne moce po zmarłej matce.
Opis fabuły jest nieco zgryźliwy, ale czekałem na "The Third Mother" bardzo długo i nie tego oczekiwałem po finale trylogii. Owszem, powszechnie wiadomo, że począwszy od lat 90-tych Argento powoli zaczął tracić pazur niekonwencjonalnego filmowca realizując filmy słabe i wizualnie zwyczajne, ale miałem nadzieję, iż w przypadku "La Terza Madre" będzie inaczej. No cóż, myliłem się. Od razu zaznaczam, że nie jest to film totalnie nieudany, aczkolwiek od poziomu "Suspirii", "Deep Red" czy "Tenebre" dzielą go lata świetlne.
"The Third Mother" szczyci się przyzwoitym tempem akcji, w miarę niezłym aktorstwem i kilkoma szokującymi scenami gore. Niestety ku mojemu roczarowaniu nie ma w filmie zapierających dech w piersiach efektów wizualnych, malarski styl wypracowany przez Argento w latach 70-tych i 80-tych zmienił się w konwencjonalny. Nie ma zniewalających oczęta kolorów i barw, jakże charakterystycznych dla "Inferno", tego cudownego operowania czerwienią oraz błękitem. Co gorsza, Argento kopiuje samego siebie, co podkreśla scena nocnej podróży taksówką przez ogarnięty szaleństwem Rzym – kłania się podobna sekwencja we wspomnianym "Inferno". Finał jest natomiast kompletnie żenujący - Mater Lachrymarum (Moran Atias) zostaje unicestwiona w nazbyt banalny sposób jak na istotę posiadającą ogromną moc. Najgorsze dla mnie było użycie w kilku momentach kiepskich efektów CGI i samo sportretowanie czarownic jako gromadki supermodelek odzianych w gotyckie fatałaszki, z obrzydliwym make-upem na twarzach i śmiejących się histerycznie z byle czego. Jak sobie przypomnę zgromadzenie czarownic z "Suspirii" to aż mnie ciarki po plecach przechodzą, tutaj wiedźmy wzbudzają we mnie jedynie pusty śmiech. No, ale trzeba przyznać, iż ciała mają ponętne.
Jeśli jednak przyjdzie się nam zdystansować od magii dwóch pierwszych części trylogii "The Third Mother" nie wypada tragicznie. Przede wszystkim nie nudzi, zawiera mnóstwo krwi, szczyptę nagości i fajny soundtrack Claudio Simonetti’ego, nawiązujący obficie do "Suspirii" i "Inferno". Asia Argento gra przyzwoicie, choć w kilku scenach jej aktorstwo zgrzyta np. kiedy wspominając zmarłą matkę usiłuje szlochać. Najlepsza sekwencja rozgrywa się na początku filmu, gdy ma miejsce otwarcie antycznej urny i wydostanie się zła na świat. Jest mrocznie, krwawo i szokująco! Potem bywa różnie, a poszczególnym momentom towarzyszy od czasu do czasu nieznośne poczucie deja vu vide kąpiel Asii Argento w zbiorniku pełnym larw, czaszek i piszczeli. Co Wam to przypomina? Aaa tak, "Phenomena"... Wróćmy do gore. Sergio Stivaletti zasługuje na oklaski za kilka wyjątkowo krwawych scen (mord przy użyciu metalicznego łamacza szczęki, rozgniatanie twarzy Udo Kiera tasakiem do mięsa, podrzynanie gardła, ekstrakcja czaszki drzwiami, wbicie włóczni w kobiece krocze itd.), ale makabra to nie wszystko. Suspensu niestety brakuje.
Pomimo moich utyskiwań "La Terza Madre" i tak wypada o niebo lepiej niż nudny "Il Cartaio", tragiczny "Phantom of the Opera" czy kiepska "Trauma". Jest to mniej więcej poziom "Sleepless", chyba nawet odrobinkę "Non ho Sonno" przewyższający. Ciekawe, jak na tle "The Third Mother" wypadnie najnowszy projekt Dario Argento "Giallo" (2008) z Emmanuelle Seigner, Asią Argento i Adrienem Brody w rolach głównych.