Recenzja horroru

Texas Chainsaw Massacre, The (Teksaska masakra piłą łańcuchową)
Tytuł oryginalny:
Texas Chain Saw Massacre, The
Reżyseria:
Tobe Hooper
Scenariusz:
Tobe Hooper, Kim Henkel
Obsada:
Marilyn Burns, Paul A. Partain, Edwin Neal, Jim Siedow, Gunnar Hansen, Allen Danziger
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1974
Czas trwania:
83 minuty







"Ja naprawdę myślałem, że ten film został zrobiony przez szaleńców." – Wes Craven.
"The Texas Chainsaw Massacre" jest jednym z najczęściej analizowanych i reinterpretowanych horrorów wszechczasów. Recenzenci oraz teoretycy kina mają w przypadku jedynego arcydzieła Tobe Hoopera szerokie pole do popisu. Należy pamiętać, iż film ten nakręcono w czasach, gdy wciąż możliwa była metoda realizacji guerilla. Pożyczało się, czasami nawet kradło kamerę, zbierało grupkę przyjaciół chętnych do współpracy, zdobywało taśmę 16mm, po czym przy odrobinie szczęścia i zdecydowania projekt ruszał pełną parą. To były czasy, w których możliwe było ponowne zdefiniowanie suspensu i terroru poprzez wejście na jeszcze nie zbadane terytorium grozy. To były czasy niepokojów społecznych w USA związanych z wojną w Wietnamie, masakrą sportowców w Monachium i aferą Watergate. Czasy porwań samolotów, rządowej opresji, konfliktów na tle rasowym, rewolucyjnych zrywów i terrorystycznego rozlewu krwi. "Teksaska masakra..." znakomicie odzwierciedla tenże posępny okres obrazując piątkę młodych ludzi zmierzającą w kierunku rodzinnego gniazda i natrafiającą na swej drodze na irracjonalne zło w literalnym przedsionku piekła.
Hooper twierdzi, iż idea nakręcenia "Teksaskiej..." zrodziła mu się w głowie w trakcie świątecznych zakupów. Zebrany w sklepie nachalny tłum konsumentów popchnął przyszłego reżysera w kierunku stoiska z piłami mechanicznymi. Wtedy Tobe wyobraził sobie jak chwyta jedną z pił i za jej pomocą annihiluje skupisko ludzkie. Tak miała początek jedna z najgłośniejszych prób przekroczenia granic, tego co akceptowalne w historii kina. Owszem, dwa lata wcześniej młodziutki Wes Craven zrealizował skandalizujący "The Last House on the Left" (1972), w którym także dotknął tematyki brutalności i pierwotnych zwierzęcych instynktów człowieka, ale debiut Cravena nie ma nawet w połowie tak bestialskiej siły rażenia jak "Teksaska..."
Horror Hoopera należy zaliczyć do survivalu wespół z "Deliverance" Johna Boormana i "Straw Dogs" Sama Peckinpaha. Nurt survival horroru oscyluje tematycznie wokół grupy zwykłych osób, która zostaje zmuszona do przedsięwzięcia obrony przed nagłym i brutalnym atakiem bez celu bądź powodu; wtedy rozpoczyna się bezlitosna walka o przetrwanie. Istnieje wyrazista granica dzieląca cywilizację wywodzącą się z miast oraz ludzi z leśnych ostępów czy samotnych wiejskich farm, którzy często są owocami kazirodczych związków, mają wygląd i cechy bestii oraz żywią nienawiść wobec wścibskich mieszczuchów. Owe wątki przewijają się w wielu znamienitych horrorach i thrillerach m.in we wspomnianym "Ostatnim domu po lewej", "Death Weekend", "Rituals", "Fight for Your Life", "The Hills Have Eyes’77", "I Spit on Your Grave", "Southern Comfort", "Bridge to Nowhere", "Wrong Turn", "Calvaire" i "Severance" – by wymienić ledwie kilka.
Sally Hardesty (Marilyn Burns), jej niepełnosprawny brat Franklin (Paul A. Partain), jej chłopak Jerry i kolejna para (Kirk i Pam) podróżują vanem przez Teksas w celu dotarcia do rodzinnego domu rodzeństwa. Po drodze, w okolicach starej opuszczonej ubojni biorą dziwacznego autostopowicza (psychotyczny Edwin Neal), którego Franklin określa mianem Draculi. Chłopak najpierw zabawia towarzystwo opowieściami o zabijaniu krów młotem i pistoletem pneumatycznym, potem chwyta za scyzoryk Franklina i głęko tnie swą dłoń. Gdy grupka odmawia zapłaty dwóch dolców za zdjęcie inwalidy, bezimienny autostopwicz wpada w szał, atakuje brata Sally, a następnie zostaje wyrzucony z vanu, na którym rysuje własną krwią coś na kształt symbolu runicznego. Na rezerwach paliwa młodzież dociera do domu Hardestych – skupiska pajęczyn i wyblakłych wspomnień. Kirk i Pam odłączają się od pozostałych w celu zażycia kąpieli w pobliskim zbiorniku wodnym. Zbiornik jest suchy, ale Kirk słyszy dochodzący z oddali szum generatora. Tam gdzie jest generator musi być paliwo, co powoduje iż parka udaje się w kierunku niszczejącej, spalonej słońcem i na pierwszy rzut oka opuszczonej farmy. Generator chodzi bez zarzutu, na posesji znajdują się stare i nowe auta zakamuflowane siatką, wejście do farmy jest przyozdobione zwierzęcymi skórami, a w środku oboje odnajdują...
...Piekło
Przeszywający do szpiku kości warkot piły mechanicznej. Utkana nieśpiesznie atmosfera dławiącej gardło, niepojętej grozy. Absolutne szaleństwo i terror. Części zwłok rozświetlane przez błyski kamery. Otwierający film widok rozkopanego grobu i makabrycznej ekspozycji dwóch nadżartych rozkładem ciał, od których emanuje fetor gnicia. Martwy, uderzony przez samochód pancernik leżący w poprzek drogi. Sznur krów śliniących się pod wpływem upału i czekających posłusznie w kolejce do uboju. Złowróżbne ujęcie namiotu w strzępach. Pozbawione liści gałęzie nieopodal farmy przyozdobione girlandami z misek, naczyń do kawy, a także pojedynczym zegarkiem z gwoździem wbitym w tarczę. Gorejąca kula na dziennym nieboskłonie będąca niemym świadkiem przerażających wydarzeń.
Tytuł horroru Hoopera zdaje się obiecywać morze makabry, ale jest złudny. Widz w trakcie projekcji "Teksaskiej..." zostaje zmuszony do wyobrażenia sobie najgorszego, bo szokujące mordy nie są pokazywane drobiazgowo. Jedyna scena gore w filmie to w zasadzie ta, gdy nieuważny Leatherface rozcina sobie nogę piłą mechaniczną i krwawi. Dodatkowo Hooper zrywa z konwencjonalnymi technikami kreowania grozy – nie bawi się w ślimacze budowanie suspensu, groza nadchodzi niespodziewanie, atakuje gwałtownie, np. gdy za plecami Kirka w stalowych drzwiach domowej rzeźni pojawia się ni stad, ni zowąd Skórzana Twarz i uderza chłopaka młotem, a nieszczęśnik zaczyna konwulsyjnie wierzgać nogami. Nasadzenie jego dziewczyny na zwisający z sufitu hak do mięsa to kolejna niezapomniana scena totalnego terroru, która przyprawia o dreszcze i koszmary senne kolejne pokolenia fanów kina grozy.
W odróżnieniu od setek slasherów postaci w "Teksaskiej..." to ludzie z krwi i kości. Nie umierają od razu padając na ziemię niczym pieprzone manekiny. Walczą zaciekle, usiłują za wszelką cenę przeżyć. I tutaj dochodzimy do sedna czyli do Sally Hardesty. Marilyn Burns – autentyczna królowa krzyku. Doprowadzona w filmie do granic histerii, z jej umorusanej krwią i brudem twarzy wyziera pierwotny strach oraz desperacja. Niesamowita aktorka – w późniejszym rural horrorze Hoopera "Eaten Alive" (1976), inspirowanym serią morderstw Joe Balla, również pokazała, jak na wiele ją stać. Kiedy z uporem goni ją po zaroślach Leatherface, gdy jest niezdarnie uderzana młotkiem przez dziadka, kiedy wyskakuje przez okno i biegnie jak oszalała ku ocaleniu – w ciągu tych blisko 30 minut niewyobrażalnej udręki jej stan psychiczny roztapia się.
Ed Gein. Seryjny morderca i nekrofil z Wisconsin. Na jego historii luźno oparto "Teksaską masakrę..." Meble z ludzkich kości, zasłana pierzem i piszczelami podłoga, kurczak w klatce, dekoracje z czaszek, maska z ludzkiej skóry noszona przez Leatherface’a – to wszystko kojarzy mi się nieodparcie z Geinem. Wspomnieć wypada, iż za odpychający wygląd farmy kanibalistycznej familii odpowiada Robert A. Burns, reżyser taniego horroru "Mongrel" (1982) i odtwórca postaci seryjnego mordercy w średnio udanym "Confessions of a Serial Killer" (1985) Marka Blaira. Słówko o soundtracku autorstwa Tobe Hoopera i Wayne’a Bella: stanowi on industrialno-ambientową kakofonię metalicznych brzdęków, skrobań i wrzasków imitującą atmosferę lokalnej rzeźni, tudzież obrazującą stan umysłowy członków rodziny kanibali. I jest po prostu niesamowity!
Uwielbiam ten niezwykle sugestywny horror. Kocham jego niewiarygodnie mroczny, kipiący od sadyzmu i szaleństwa nastrój, nieznośnie makabryczne lokacje i ów zatęchły pomarańczowy żar, który prawie powoduje, iż wyczuwam intensywny zapach martwego ludzkiego mięsa. "Teksaska..." nie obiecuje mocnych wrażeń, ona je zapewnia w nadmiarze. To bezkompromisowy atak na ludzkie zmysły, brudny i nienawistny!
Leatherface tańczący niczym dziecko w blasku poranka z warczącą piłą nad głową. Wściekły. Niezaspokojony. Ikona. Cóż za przepiękna scena!