Recenzja horroru

Horror Return of Dracula, The

Return of Dracula, The

Tytuł oryginalny:

Return of Dracula, The

Reżyseria:

Paul Landres

Scenariusz:

Pat Fielder

Obsada:

Francis (František, Franz) Lederer, Norma Eberhardt, Ray Stricklyn, Greta Granstedt

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1958

Czas trwania:

77 min.

Rok 1958 na zawsze zapisał się w dziejach kina grozy za sprawą filmu "Horror of Dracula", powstałego w brytyjskiej wytwórni Hammer. Rok wcześniej w Meksyku nakręcono "El Vampiro", w ewidentny sposób kontynuujący drakuliczne tradycje amerykańskiego Universalu. Przy obu tych filmach, nakręconych z pewnym rozmachem, "Return of Dracula" może wydać się "ubogim krewnym". Zrealizowany minimalnym kosztem, nie przyciąga uwagi widza kolorem czy wyrafinowanymi efektami specjalnymi. Warto jednak zwrócić uwagę na ów, nieznany na naszym rynku tytuł.

Film rozpoczyna się sensacyjną sceną przyjazdu kilku uzbrojonych w krzyże i kołki mężczyzn na cmentarz we wschodnioeuropejskim kraju. Odkrywają oni, że interesujący ich grobowiec jest pusty. W tym samym czasie węgierski malarz żegna się z rodziną na dworcu kolejowym. Artysta wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych z powodu represji, jakie dotknęły środowisko artystyczne po Powstaniu Węgierskim w 1956 r. (po tych krwawych wydarzeniach artyści masowo emigrowali z kraju najpierw do Jugosławii, by stamtąd dostać się do USA). Niestety, w pociągu spotyka tajemniczego jegomościa, który zabija go, by przejąć jego tożsamość. Ów "dżentelmen", zamieszkuje z dalszą rodziną zabitego – Corą, jej córką Rachel oraz synkiem Mickey’em jako Bellac Gordal, ich daleki krewny – artysta. Rachel, obdarzona artystyczną wrażliwością, urzeczona jest charyzmą "wuja". Niestety, wkrótce zaczynają się dziać niewytłumaczalne i mrożące krew w żyłach rzeczy.

Jak już wspomniałam, twórcy filmu mieli do dyspozycji niewielką sumę pieniędzy (imdb.com podaje w przybliżeniu125.000 dolarów). Jasne więc, że musiano zrezygnować z najgorętszych nazwisk aktorskich, efektów i wszelakich "fajerwerków". Film jednak, moim zdaniem, doskonale się obronił. Przede wszystkim, nawet po latach łatwo odgadnąć jego polityczny podtekst. Tajemniczy wujek zza Żelaznej Kurtyny, to czytelna metafora komunistycznego szpiega, tym bardziej, że ścigają go równie tajemniczy ludzie z Europy. Przybysz prowadzi dziwny (nocny) tryb życia, nie wiadomo, czym się dokładnie zajmuje, wreszcie narusza porządek amerykańskiego miasteczka, stanowiąc śmiertelne zagrożenie. Jest to więc jeszcze jeden przedstawiciel nurtu horroru bazującego na strachu przed bolszewizmem i "obcymi", który zaowocował przede wszystkim serią filmów o najeźdźcach z kosmosu, przejmujących tożsamość i powłokę Ziemian.

Sam scenariusz nie błyszczy, co prawda, oryginalnością – odnaleźć w nim można, prócz oczywistych wpływów z "Drakuli", spore zapożyczenia z dzieła Alfreda Hitchcocka "Shadow of a Doubt". Podobnie, jak u Hitcha, oglądamy przyjazd krewnego do tradycyjnego, pełnego ciepła domu, młodą dziewczynę zauroczoną wujkiem oraz detektywów śledzących poczynania przybysza. Urok tego filmu polega właśnie na zgrabnym połączeniu pewnych motywów, a raczej – na odmiennej ich recepcji. W ten sposób to, co było kryminałem, stało się horrorem.

Chyba największym atutem filmu jest aktorstwo. Palmę pierwszeństwa trzeba przyznać tu Francisowi Ledererowi w tytułowej roli. Francis, a właściwie František Lederer, urodzony u schyłku XIX wieku w Pradze (a więc jeszcze za czasów Cesarstwa Austro-Węgierskiego), zyskał sławę, grając w niemieckich niemych filmach. Wystąpił m.in. u samego Georga Wilhelma Pabsta w "Die Büchse der Pandora". Jak inni artyści o żydowskich korzeniach, w latach 30. osiadł w USA, gdzie szykowano go na gwiazdę; niestety, promotor jego kariery w międzyczasie zmarł.

Nie przeszkodziło to jednak Ledererowi w udanym życiu zawodowym. Choć nie zrobił tak spektakularnej kariery, na jaką być może zasługiwał, na stałe zapisał się w annałach amerykańskiego aktorstwa. Wraz z Joan Crawford założył bowiem National Academy of Performing Arts. Ponoć uwielbiał uczyć aktorstwa i po karierze filmowej, a potem telewizyjnej, poświęcił się właśnie temu zajęciu. Udane życie zakończyła śmierć w pięknym wieku – przeżył ponad 100 lat!

Drakula Lederera nie emanuje złem, ale tajemnicą. Jest postacią fascynującą, choć w inny sposób, niż wampir Lugosiego, czy Lee. To człowiek z sekretem, czarujący, ale nieobecny duchem dżentelmen, w którego oczach kryje się nawet coś na kształt smutku. Może dzięki temu tak łatwo zaskarbia sobie podziw rodziny, a zwłaszcza Rachel. Jedno jest pewne – dzięki niemu film naprawdę miło się ogląda.

Warto więc rzucić okiem na ten zakurzony tytuł, choćby z jego powodu. Jest to jeden z ostatnich filmów kinowych Lederera.

Wersja DVD posiada kolorową scenę, której, niestety, nie uświadczy się w telewizyjnej.

Ocena: 4-/6

Autor: Kamikadze