Recenzja horroru

Newlydeads, The (Motel dla nowożeńców)
Tytuł oryginalny:
Newlydeads, The
Reżyseria:
Joseph Merhi
Scenariusz:
Sean Dash, Laurel Fest, Joseph Merhi
Obsada:
Jim Williams, Jean Levine, Roxanna Michaels, Captain Mike, Rebecca Barrington
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1987
Czas trwania:
77 minut
Okładka kasety video "The Newlydeads" z dumą twierdzi: "Horror inspirowany ‘Psychozą’. Właściciel motelu dla nowożeńców (i jednodniowych ‘narzeczonych’) pragnie przespać się z samotną panienką. W kulminacyjnym momencie okazuje się jednak, iż ma do czynienia z homoseksualistą... Sceny brutalne mieszają się z erotycznymi. Film umiejętnie stopniuje napięcie, zawiera dużo scen krwawych i nieco humoru..." Buhahaha! Nie mam bladego pojęcia, kimże był autor opisu fabuły, ale gratuluję inwencji twórczej i poczucia humoru, bo pisać takie pochwalne peany to trzeba umieć. Dla "Motelu dla nowożeńców" idealnie pasuje określenie amatorski śmieć, z tym że z rodzaju tych łatwiej przyswajalnych i potrafiących chwilami zuchwale rozbawić. W dodatku za serię krwawych morderstw odpowiada opętana żądzą zemsty zjawa homoseksualnego transwestyty imieniem Jackie – winszuję scenarzystom całkiem nowatorskiego podejścia do tematu, szkoda tylko, iż ostateczny rezultat jest cokolwiek mierny.
Mamy rok 1972 roku. Blondwłosa Jackie podróżuje wiejską drogą. Zatrzymuje się w motelu przy jeziorze na nocleg. Podniecony jej widokiem właściciel przybytku Lloyd Stone (Jim Williams) dzierżąc w dłoni butelkę wina przystawia się do dziewczyny. Nagle peruka spada, ochota na seks pryska, ona okazuje się nim, Lloyd wpada w szał i morduje Jackie korkociągiem. Mija 15 lat. Zbrodniczy Lloyd ciągle prowadzi motel dla nowożeńców i ma zamiar ponownie się ożenić. Ni stąd, ni zowąd zza grobu powraca duch transwestyty z wielkim apetytem na rozlew krwi, po czym zaczyna mordować gości resortu... Trup ściele się gęsto i bez sensu, bo w końcu Jackie powinno chodzić jedynie o rewanż na Lloydzie, ale jak widać logika w "The Newlydeads" nie gra pierwszych skrzypiec. No cóż, toż to niskobudżetowy slasher, czego więc wymagam?
Naczelna zasada amatorskiego horroru brzmi: nie nudzić i w przypadku "Motelu dla nowożeńców" bywa respektowana. Nie ma co ukrywać, aktorstwo jest tragiczne, ohydny wygląd filmu kojarzy się z niezliczonymi produkcjami porno z lat 80-tych, montaż irytuje nieporadnością, lecz dla kilku arcyzabawnych chwil warto "The Newlydeads" zobaczyć, tudzież przetrawić. Przede wszystkim dla krwistych scen morderstw np. dekapitacji dziewczęcia przy użyciu piły przymocowanej do pni drzew, nonsensownego nabicia innej pechowej niewiasty na wystający konar et cetera. Ból przepony ze śmiechu gwarantowany. Na szczególną wzmiankę zasługuje przede wszystkim postać pijanego proboszcza z wdziękiem zagrana przez Captaina Mike’a. Wychyliwszy piersiówkę podchmielony ksiądz natrafia na parę starszych wiekiem nowożeńców i zaskoczony krzyczy do nich przepitym głosem "Co wy tam robicie w krzakach? Obłapiacie się?", a ja dostaje ataku konwulsji ze śmiechu. Wspaniała rola! W odróżnieniu jednak od żenującego "Return of the Family Man" slasher Merhiego nie skąpi widoku nagich biustów, seksu oraz kiepsko wykonanej makabry przelanej w sporych ilościach. O minimum napięcia można natomiast pomarzyć wbrew entuzjastycznym dyrdymałom na coverze kasety. Żadna z postaci nie wzbudza sympatii u widza: ani jasnowłosy transwestyta wyrzynający napalone parki, ani bezdennie głupie ofiary nierzadko proszące się o śmierć.
Joseph Merhi zaszczycił w 1987 roku oczy wielbicieli gatunku jeszcze jednym tanim slasherem "Epitaph", aby w późniejszym okresie skupić się na ‘wybuchowym’ kinie akcji. Horrory takie jak "Motel dla nowożeńców" funkcjonują obecnie jako relikt przebrzmiałych czasów panowania kaset video i z tych też sentymentalnych względów warto na nich od czasu do czasu zawiesić oko. Jednakże zbyt częsta kąpiel w morzu celuloidowej tandety może nieść za sobą negatywne skutki dla naszego zdrowia i poczucia estetyki – powiedział z przekąsem Embix wgryzając się zachłannie w pyszny kawałek filmowego sera. ¡Tenga una comida agradable!