Recenzja horroru

Nameless, The (Bezimienni)
Tytuł oryginalny:
Los Sin Nombre
Reżyseria:
Jaume Balagueró
Scenariusz:
Jaume Balagueró na podstawie powieści Ramseya Campbella
Obsada:
Emma Vilarasau, Karra Elejalde, Tristan Ulloa, Carlos Lasarte, Pep Tosar
Kraj:
Hiszpania
Rok produkcji:
1999
Czas trwania:
95 minut
Ezoterykę definiujemy jako wiedzę tajemną, przeznaczoną jedynie dla wąskiego kręgu osób wtajemniczonych. Stanowi ona przeciwieństwo wiedzy egzoterycznej, dostępnej dla mas. Ezoterym akcentuje pozazmysłowe postrzeganie rzeczywistości, odnowę duchową, dotyczy treści zakazanych, odrzucanych przez naukę, sekretnych. Istnieje bądź istniało wiele ruchów ezoterycznych: gnostycy, hermetycy, alchemicy, założone przez madame Bławatską Towarzystwo Teozoficzne, spirytualiści, kabaliści, sufiści, różokrzyżowcy czy wreszcie zwolennicy psychologii Junga szukający sposobów na zintegrowanie różnych dualności i przeciwności w psyche pacjenta poprzez użycie mitów, snów i wizji. Integralnym elementem ezoteryki pozostaje dążenie w głąb nieznanego, szukanie odpowiedzi poprzez mnożenie pytań. Jedną z najbardziej tajemniczych organizacji ezoterycznych było założone w 1917 roku przez Rudolfa von Sebbotendorf Towarzystwo Thule, którego członkiem miał być jakoby sam Adolf Hitler. Zorganizowane na kształt loży masońskiej prowadziło działalność rasistowską i antysemicką. Nienawistna ideologia Towarzystwa Thule była silnie inspirowana ariozofią Guido von Lista, a za godło Thule-Gesellschaft służyła swastyka otoczona koroną promieni, leżąca za nagim mieczem. Do dziś rozmaici badacze Towarzystwa Thule tworzą nieprawdopodobne teorie spiskowe odnośnie okultystycznych i satanistycznych praktyk rzekomo mających miejsce w organizacji Sebbotendorfa oraz istnienia wewnętrznego zakonu Towarzystwa – Zakonu Thule. Nawiązania do Thule-Gesellschaft pojawiają się w mrocznym, ezoterycznym dreszczowcu Jaume Balagueró "Los Sin Nombre", opartym na powieści Ramseya Campbella, poczytnego autora 26 literackich horrorów. Debiutancki obraz Katalończyka zdobył szereg prestiżowych nagród na kilku festiwalach m.in w Sitges, Fantasporto i Brukseli.
Życie Claudii Gifford (znakomita Emma Vilarasau) rozpada się na kawałki, gdy policja odnajduje zmasakrowane niemalże nie do poznania zwłoki jej córeczki Angeli. Ktoś spalił dziecko, wybił mu wszystkie zęby, a ciało zientyfikowano jedynie na podstawie deformacji prawej nogi. Mija pięć przesyconych smutkiem i tęsknotą lat, ale czas nie uśmierza bólu po stracie. Niespodziewanie Claudia otrzymuje tajemniczy telefon. Dziewczęcy głos po drugiej stronie słuchawki zwraca się do niej "Mamo!". "Mamo, przyjdź i zabierz mnie stamtąd!" – prosi rozpaczliwie dziewczynka. Pierwszy trop prowdzi Claudię do opustoszałego sanatorium nad brzegiem morza...
Posępny, absorbujący horror, który już od pierwszych kadrów zaszczepia w widzu intensywne poczucie niepokoju. Duża w tym zasługa ponurej kolorystyki filmu, obecnej chociażby w sekwencji otwierającej – tak jakby wszelkie barwy wyblakły, a świat utonął w martwym, przegniłym mroku. Odkryciu zwłok dziecka przez organy ścigania towarzyszy odpychająca szarość, wylewająca się dosłownie zewsząd. Wizualnie "The Nameless" zapiera dech w piersi. Napięcie narasta nieśpiesznie oplatając oglądającego mackami nieodgadnionej tajemnicy; na horyzoncie pojawia się wiele intrygujących wątków np. porwanie dziecka będącego uosobieniem nie splugawionej niewinności, perwersja i deprawowanie rytualnej ofiary, sataniczny kult praktykujący ekstatyczne wybawienie poprzez cielesne/mentalne okrucieństwo, skorumpowane anioły pozbawione imion (bezimienni), posągi świętych roniące krwawe łzy. Niechybnie usłyszę krytyczne głosy twierdzące, iż Balagueró stworzył film przegadany, zawierający znikomą dawkę horroru, nie o to wszak chodzi. Błędem współczesnego kina grozy jest zbytnie bazowanie na nerwowych reakcjach widowni. Gdy mija szok inicjacji z horrorem jako takim, gatunek przestaje wzbudzać grozę. Kataloński reżyser zasługuje na aplauz głównie z uwagi na to, że interesuje go bardziej subtelne oblicze horroru celebrujące strach, odwołujące się do podstawowych psychologicznych lęków człowieka. Trudno wraz z Claudią nie przeżywać psychicznej udręki, gdy kobieta wyrusza na poszukiwania zdawałoby się bezpowrotnie utraconego dziecka. Z pomocą przychodzi zgorzkniały detektyw Bruno Massera (Karra Elejalde), także usiłujący odgonić bolesne demony przeszłości. Balagueró wyraźnie lubuje się w długich ujęciach badania wzrokiem czegoś niepojętego, tudzież martwego (mija prawie minuta od momentu odkrycia przez Bruno ciała), lecz korzysta również z trwających zazwyczaj ułamek sekundy błyskawicznych interjekcji. I choć film szczędzi widzom brutalności, potrafi być nieprzyjemny. Fabuła pobudza szare komórki do stopniowego wyławiania niedpowiedzeń, a ogromnie depresyjny finał nie odpowiada na wszystkie pytania.
Balagueró w "Darkness" oraz recenzowanym "Fragile" udowodnił, iż umie być mistrzem sugestywnego horroru. Jego filmy angażują oglądającego emocjonalnie, balaguerowscy bohaterowie walczą z napięciem psychicznym, usiłują uciec od bólu, który trawi ich od wewnątrz. Reżyser umieszcza w swoich horrorach dzieci – dzieci schorowane, samotne, odrzucone, deprawowane. Najnowszy horror Hiszpana "[Rec]" (2007), w którym Jaume sięgnął po wyeksploatowaną tematykę zarażonych i utopił ją w paradokumentalnej formie, aktualnie święci triumfy na rozmaitych festiwalach. A bezimienni nadal pozostają bezimienni. Krążą wśród nas niczym upiorne widma czasów minionych poszukując syntezy zła absolutnego. Żyją we wspólnocie. Oddychają. Czekają.