Recenzja horroru

Horror Moongod, The

Moongod, The

Tytuł oryginalny:

Månguden

Reżyseria:

Jonas Cornell

Scenariusz:

Thomas Borgström

Obsada:

Agneta Ekmanner, Stig Ossian Ericson, Lars Hansson, Heinz Hopf, Per Myrberg

Kraj:

Szwecja

Rok produkcji:

1988

Czas trwania:

85 minut

Horror Månguden - zdjęcie 1Horror Månguden - zdjęcie 2Horror Månguden - zdjęcie 3Horror Månguden - zdjęcie 4Horror Månguden - zdjęcie 5Horror Månguden - zdjęcie 6

Szwedzka kinematografia nie szczyci się wielością filmów grozy w odróżnieniu do amerykańskiej czy chociażby włoskiej. Wynika to przede wszystkim z braku tradycji i niechęci młodego pokolenia do zagłębiania się w rodzimy folklor. Z drugiej strony nawet słynny Ingmar Bergman ma w swoim dorobku artystycznym pojedynczy horror: "Vargtimmen" aka "The Hour of the Wolf" (1968). Lecz szwedzka groza sięga naprawdę zamierzchłych czasów: z 1921 roku pochodzi "The Phantom Carriage" Victora Sjöströma, a z 1922 oniryczny "Häxan" Benjamina Christiensena. W latach 50-tych Arne Mattsson nakręcił szereg filmów detektywistycznych zbliżonych do niemieckich krimi, które można uznać za protoplastów włoskiego nurtu giallo. Rozwiazująca zagadki kryminalne para (kapitan Hillman i jego żona Kajsa) pojawiła się po raz pierwszy w "Mannequin in Red" (1958), który miał zainspirować "Blood and Black Lace" (1964) Mario Bavy. Fabuła oscyluje wokół serii morderstw kobiet dokonywanych w agencji modelek. Mattsson poszedł za ciosem realizując kolejne filmy o małżeństwie Hillmanów na tropach zbrodni: "The Lady in Black" (1958), "Lady in White" (1962) oraz niezwiązany z serią "Morianna" (1965). W latach 70-tych, kiedy w Szwecji święciło triumfy kino seksploatacji powstały dwa erotyczne horrory: "Fear Has a 1000 Eyes" (1971) Torgny Wickmana oraz "Veil of Blood" (1973) Josepha W. Sarno, w którym ponętna Marie Forså trafia do zamku lesbijskich wampirzyc biorących udział w wyuzdanych orgiach po zmroku. W latach 80-tych rozpoczął się wysyp szwedzkiej grozy na video. O piekielnie nudnym slasherze "Blödaren" ("The Bleeder" z 1983 roku) Hansa Hatwiga lepiej szybko zapomnieć, natomiast warto rozejrzeć się za "The Visitors" (1988) Jacka Ersgarda, "Blood Tracks" (1985) Matsa Helge, "Mask of Murder" (1985) Arne Mattssona oraz "Hurvamorden" (1986) Jana Hemmela. Ostatni z wymienionych filmów opiera się na autentycznej historii okrutnego mordercy Tore Hedina i zawiera wyjątkowo brutalną scenę podwójnego zabójstwa siekierą. I w tym momencie dochodzimy do "Månguden".

W 1988 roku stacja telewizyjna SVT wyemitowała "The Moongod" Jonasa Cornella dwukrotnie. Od tamtej pory film nie został pokazany w szwedzkiej telewizji ani razu i w związku z tym uchodzi za potwornie rzadki. Wielu widzów, którzy załapali się na nocny seans przez lata dręczyły senne koszmary. Jako zbieracz informacji o ultraobskurnych horrorach postanowiłem dotrzeć do "Månguden" za wszelką cenę, co wcale nie było proste. W końcu jednak udało mi się natrafić na kolekcjonera ze Szwecji posiadającego kopię. Reszta to historia...

Co mogę sensownego napisać o fabule filmu oglądanego po szwedzku? Niewiele, jeśli się nie włada tym językiem... ale warto spróbować... Młoda para obozująca w namiocie w pobliżu lasu pada ofiarą brutalnego morderstwa. Śledztwo w tej sprawie prowadzi krewki policjant o nader bujnym zaroście. Na nakręconym przez sprawcę video widać jak do namiotu ofiar zbliża się tajemnicza postać w czarnej kapłańskiej todze o twarzy zasłoniętej upiorną maską afrykańskiego Boga Księżyca. W dłoni dzierży maczetę, która lada moment spłynie krwią... Pojawiają się pierwsze tropy, mnożą się pytania i poszlaki, a klucz do rozwiązania zagadki tkwi w starym filmie z lat 40-tych o kolekcjonowaniu religijnych artefaktów. Zanim dojdzie do identyfikacji zamaskowanego mordercy zginie kolejna dwójka nieszczęśników obozująca w pobliżu pierwszego miejsca zbrodni...

Trudno "The Moongod" zaklasyfikować jako czysty gatunkowo slasher, ponieważ jego fabuła koncentruje się bardziej na żmudnym i raczej nużącym śledztwie niźli na krwawych wyczynach bezlitosnego zwyrodnialca. Niemniej dwie sceny podwójnych morderstw obozowiczów kręcone noktowizyjną kamerą autentycznie mrożą krew w żyłach. Ofiary giną gwałtownie od licznych ciosów maczetą, a jednemu z mężczyzn ‘Księżycowy Bóg’ z wprawą rzeźnika podrzyna gardło (pierwsza i zarazem ostatnia scena makabry w filmie). W obsadzie wyróżnia się niewątpliwie Heinz Hopf jako muzealnik poszukujący zaginionej ceremonialnej maski. To pamiętny szwarccharakter z kultowego "Thriller: A Cruel Picture" (1973) Bo Arne Vibeniusa.

Ocena: 3/6

Autor: Embalmer