Recenzja horroru

Legend of Hell House, The
Tytuł oryginalny:
The Legend of Hell House
Reżyseria:
John Hough
Scenariusz:
Richard Matheson
Obsada:
Pamela Franklin, Roddy McDowall, Clive Revill, Gayle Hunnicutt
Kraj:
Wielka Brytania
Rok produkcji:
1973
Czas trwania:
95 minut
"The Legend of Hell House" stanowi prawdziwą ucztę dla każdego miłośnika atmosferycznego horroru. W tym przypadku reżyser kładzie w dużej mierze nacisk na fabułę, kreując przy tym niemalże namacalną i przeszywającą atmosferę lęku i zagrożenia, towarzyszącą widzowi aż do momentu niesamowitego zakończenia. Ten wspaniale zagrany horror pozbawiony jest prawie zupełnie krwawych efektów, ale w zamian proponuje oglądającemu podroż w głąb czystej, nieskrępowanej grozy.
Czwórka naukowców udaje się do cieszącej się złą sławą rezydencji Emerica Belasco pod złowieszczą nazwą Hell House. Ich zadaniem jest udowodnić, że w Hell House czai się niewyobrażalne zło. Po przybyciu na miejsce dom zamienia życie badaczy w piekło.
"The Legend of Hell House" stanowi adaptacje opowiadania Richarda Mathesona zatytułowanego "Hell House". Należy jednak stanowczo podkreślić, że film ten zawiera wiele uderzających podobieństw do głośnego dreszczowca Roberta Wise'a "The Haunting" z 1963.W obu filmach mamy bowiem do czynienia z grupą parapsychologów usiłujących odnaleźć dowody na to, że duchy umarłych próbują się przedostać do świata żywych. Jednakże żaden z wymienionych horrorów nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to, czy dane miejsce (Hill House i Hell House) jest rzeczywiście nawiedzone. To widz musi sam sobie odpowiedzieć na owo pytanie.
Nie ulega jednak wątpliwości, że "The Legend of Hell House" potrafi porządnie zmrozić krew w żyłach. Scena seansu spirytystycznego, gdy jedna z kobiet medium imieniem Florence zaczyna przemawiać głębokim męskim głosem spowodowała, że ze strachu dostałem gęsiej skórki. W filmie tym znajdziemy wiele innych przyprawiających o dreszcze momentów, co jest niewątpliwie zasługą sprawnej reżyserii weterana kina grozy Johna Hougha ("Twins of Evil", "The Incubus"). W Hell House każdy cień wydaje się być groźny, a odgłos skrzypiących drzwi czy przerażające szepty powoli materializującego się zła potrafią przestraszyć niejednego maniaka kina grozy. Sam dom wydaje się być jeszcze jedną, by nie rzec główną postacią filmu. Z jego pokrytych kurzem korytarzy, ziejących ciemnością podziemi i pustych pokoi emanuje potworne zło, a oglądający odczuwa to na własnej skórze.
Jeśli macie więc ochotę zagłębić się w mroczną tajemnice Hell House to zapraszam do środka. Potem nie ma już niestety odwrotu.