Recenzja horroru

Horror Final Terror, The

Final Terror, The (Krwawy biwak)

Tytuł oryginalny:

Final Terror, The

Reżyseria:

Andrew Davis

Scenariusz:

Jon George, Neil Hicks

Obsada:

Rachel Ward, Daryl Hannah, John Friedrich, Adrian Zmed, Joe Pantoliano, Mark Metcalf

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1981

Czas trwania:

82 minuty

Horror Final Terror, The - zdjęcie 1Horror Final Terror, The - zdjęcie 2Horror Final Terror, The - zdjęcie 3Horror Final Terror, The - zdjęcie 4Horror Final Terror, The - zdjęcie 5

"Jeśli chcecie ocaleć musicie zacząć wyglądać i myśleć po leśnemu."

Debiutowi Andrew Davisa, późniejszego twórcy wielkiego komercyjnego hitu "Ścigany" z 1993 roku z Harrisonem Fordem w roli zbiega, przypadł niewątpliwy zaszczyt bycia jednym z pierwszych backwoods slasherów, które miałem okazję widzieć jako nieletni i zarazem początkujący fan horroru. Termin ‘backwoods slasher’ w tym przypadku nie jest do końca akuratny, ponieważ "The Final Terror" bliżej do survivalu w stylu "Deliverance" Johna Boormana niż do typowego backwoods slashera (choć wpływ "Friday the 13th" i "The Burning" jest tutaj jak najbardziej zauważalny). Warto zauważyć, iż Rachel Ward i blondwłosa Daryl Hannah stały się później prawdziwymi hollywoodzkimi gwiazdami, zaś Joe Pantoliano wystąpił w wielu produkcjach i serialach telewizyjnych.

Prolog filmu otwiera brutalne morderstwo dokonane w lesie przez tajemniczego sprawcę na dwójce pechowych nastolatków; nieszczęsnemu chłopakowi ktoś podcina gardło, a dziewczyna wpada w pułapkę stworzoną z zaostrzonych pokrywek od konserw (nie powiem, całkiem nowatorski sposób unicestwienia ofiary). Następnie grupka strażników leśnych oraz cztery dziewoje wybiera się busem w głąb leśnej gęstwiny na kilka dni raftingu i obozowania. Oczywiście ich tropem niestrudzenie podąża maskujący się pośród liści i drzew morderca eliminując niefortunnych obozowiczów jednego po drugim...

No cóż, trudno o bardziej wyświechtaną fabułę, ale za "Krwawym biwakiem" przemawia nieco pozytywów. Ścieżka dźwiękowa kreuje parę chwil prawdziwej grozy, morderca bywa pokazywany bardzo rzadko i zespolony z lasem jest z reguły dla potencjalnych ofiar niewidzialny, wreszcie gore zostało ograniczone do minimum, co dla niektórych może być wadą, ale mnie nie przeszkadzało (w zasadzie jedynie scena, gdy Rachel Ward próbuje zaszyć podcięte gardło Daryl Hannah potrafi wywołać niesmak). Trzeba jednak przyznać, iż w filmie odnajdziemy kilka naprawdę fajnych momentów: nocny atak spragnionego krwi łowcy na autobus, w trakcie którego siekiery i wyostrzone paliki przebijają szyby, gwałtowne morderstwo nagiego Marka Metcalfa w szemrzącym strumieniu, zrzucenie ciała zamordowanej ofiary na przepływający ponton. Gęsto-leśna sceneria cieszy oko, aktorstwo jest przyzwoite, a nagłe zakończenie pozostaje w pamięci. Niestety jako całość "The Final Terror" jest raczej nużący. Postaci są kiepsko zarysowane, akcja często toczy się w nocy i czasem nie widać, co się dzieje na ekranie. O ile w kanadyjskim "Humongous" ciemność miała swój cel, tutaj go nie ma i owo nadmierne zaciemnienie obrazu w kilku ujęciach świadczy jedynie o niekompetencji oświetleniowca i kamerzysty. Z drugiej strony trzeba z naciskiem zaznaczyć, że zdjęcia wykonane w dziennej porze są znakomite. Do typowych slasherowych klisz jestem przyzwyczajony, ale co za dużo, to niezdrowo: oczywiście znalazło się w "Krwawym biwaku" miejsce na obligatoryjny wieczór przy jarzącym się wesoło ognisku przerywany opowiadaniem strasznych opowiastek, w czasie którego z mroku wyskakuje żartowniś i prawie wszyscy popuszczają w gacie. Cholera, naprawdę nie oczekiwałem tego! Niedaleko obozu uczestników wycieczki leży szpital psychiatryczny i zgaduj zgadula... będzie jakoś powiązany z fabułą. Popadająca w ruinę chatka pośród leśnej gęstwiny, po której walają się ochłapy zwierzęcego ścierwa, a w słojach znajdują się m.in ucięte ludzkie dłonie uzupełnia dość tłusty katalog klisz.

Stawiam 4-. Przede wszystkim z sentymentu. I choć "The Final Terror" kompletnie nie dorównuje jednemu z moich cennych faworytów "Just Before Dawn", na pewno wypada o niebo lepiej od takich niskobudżetowych dziwadeł jak np. "The Prey" i "Don’t Go in the Woods".

Ocena: 4-/6

Autor: Embalmer