Recenzja horroru

Demon, The
Tytuł oryginalny:
Il demonio
Reżyseria:
Brunello Rondi
Scenariusz:
Ugo Guerra, Luciano Martino, Brunello Rondi
Obsada:
Daliah Lavi, Frank Wolff, Anna Maria Aveta
Kraj:
Włochy
Rok produkcji:
1962
Czas trwania:
105/94 min.
Im więcej filmów grozy oglądam, tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że mało widziałam. Weźmy np. takiego "Egzorcystę" – legendę kina grozy, masowo kopiowanego i przerabianego. Człowiek myśli sobie, że jest to ekranizacja nowatorskiej, mrożącej krew w żyłach powieści Williama Blatty’ego, ale zaczyna nabierać wątpliwości w oryginalność książki i filmu Friedkina, gdy obejrzy skromny i bardzo mało znany włoski film pt. "Il demonio". Mało tego, weźmy "Il demonio", by przekonać się, jak wielka była jego siła oddziaływania na kino grozy w ogóle!
Historia, według twórców mająca źródło w prawdziwych wydarzeniach, które rozegrały się w południowych Włoszech, dotyczy prawdopodobnie lekko upośledzonej dziewczyny, Purificazione. Miejscowi odrzucają Puri, uważając ją za czarownicę, gdyż, opętana miłością do młodego rolnika, Antonio, posuwa się do naiwnej magii i rytuałów mających pomóc jej pozyskać względy mężczyzny, który żeni się z inną. W pewnym momencie prosta rodzina dziewczyny naprawdę zaczyna się bać o stan duszy Puri, która potrafi wtargnąć nawet na mszę, by odczyniać swoje dziwaczne rytuały. Rodzice i bracia prowadzą więc ją najpierw do miejscowego szarlatana, który zamiast wypędzić demona, wykorzystuje ją seksualnie, a następnie do księdza, który poddaje ją egzorcyzmom. Niestety, moc demona wydaje się być silniejsza od wszystkiego. Podsyca ją bowiem zgubna miłość i żądza dziewczyny.
Gdy wspomniałam o "Egzorcyście", miałam na myśli między innymi słynną scenę zawartą w reżyserskiej wersji filmu, w której opętana dziewczynka wygina ciało w "mostek" i idzie jak pająk po schodach. Ta przerażająca scena znajduje swój pierwowzór w "Il demonio", gdzie egzorcyzmowana Puri przemierza "pajączkiem" przestrzeń kościoła. Nie sądzę, żeby był to czysty przypadek.
Rozważając niewątpliwe podobieństwa między "Il demonio" i "Egzorcystą" należy mieć na uwadze, że dzieła Blatty’ego i Friedkina to typowe horrory, obliczone na silny, szokujący efekt. Znamy w tym przypadku nawet imię demona, który wchodzi w ciało dziewczynki.
"Il demonio" jest, mimo zewnętrznego podobieństwa, filmem skrajnie odmiennym, który skupia się na stanie duszy opętanej postaci. Postać Puri, jej obsesyjne uczucie i odmienność zostały nakreślone na tle specyficznego środowiska, w którym żyła dziewczyna. Południe Włoch, skrajnie konserwatywna społeczność katolików, którym wiara jednak nie przeszkadza w celebrowaniu magicznych rytuałów mających zapewnić szczęście w małżeństwie, czy sprowadzić na obsiane pole deszcz, to idealna sceneria dla tego typu historii. Rytuały te Rondi pokazuje z dokumentalną dokładnością, co robi jeszcze bardziej porażające wrażenie, gdyż czynności te wykonywane są automatycznie, co oznacza, że nie można określić ich wieku, są prastare, stałe i niezmienne. Zapewne ci, którzy oglądali film Lucio Fulciego "Non si sevizia un paperino", rozpoznają skalne miasteczko Matera, którego niezwykła uroda i wykute w skale domostwa zapewniły mu wpis na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zresztą Maciara, miejscowa "czarownica" padająca ofiarą linczu w filmie Fulciego to oczywiste nawiązanie do postaci Puri z "Il demonio".
Film Rondiego nie ma charakteru rozrywkowego. To sfilmowana w surowej czerni i bieli, momentami trudna w odbiorze opowieść o dziewczynie, która, będąc "inną", uważana za wiedźmę, zbiera tęgie baty od ojca, jest poniżana i wyklęta przez mieszkańców wsi, a przede wszystkim – trawiona niszczącym i beznadziejnym uczuciem, kierującym ją w niebezpieczny świat magii, nie wiadomo zresztą, czy oddziałującej bardziej na duszę dziewczyny, czy raczej na jej umysł, chaotycznie mieszający surowy katolicyzm i świadomość grzechu pożądania z pogańskim, naiwnym myśleniem. "Il demonio" nie daje tak naprawdę prostej odpowiedzi na to, czy opętanie Puri było natury demonicznej, czy psychiczno-erotycznej. Być może to właśnie miłość i żądza są w filmie Rondiego najsilniejszymi demonami...
Postać Puri jest tak bardzo prawdziwa dzięki niezwykłej, pełnej pasji grze aktorskiej pięknej i wszechstronnie utalentowanej aktorki Daliah Lavi, znanej m.in. z "La frusta e il corpo" Mario Bavy. Daliah jest w tym filmie po prostu wspaniała. Nawet Frank Wolff jako Antonio nie ma za wiele do powiedzenia wobec tak głębokiej i przekonującej kreacji. Przepiękne plenery i mistrzowskie zdjęcia wraz z udaną muzyką Piero Piccioniego tylko potwierdzają wyjątkowy charakter tego filmu.
A tak na marginesie – wspomniałam o "La frusta e il corpo" Mario Bavy, gdzie Daliah Lavi odgrywa rolę Nevenki. Zaskakujące jest, że Nevenka w filmie Bavy to również kobieta opętana "złą" miłością, która wiedzie ją ku najgorszemu. I chyba nie jest to przypadek, zważywszy na daty premier filmowych – "Il demonio" wyszedł w grudniu 1962r., zaś film Bavy – w sierpniu 1963. Odnoszę więc nieodparte wrażenie, że Luciano Martino, scenarzysta "La frusta e il corpo", będący zarazem producentem "Il demonio", po prostu zaadaptował schemat filmu Rondiego, przekształcając pomysł w wykonaniu surowy i realistyczny w gotycki i nasycony niesamowitością. Jeżeli dodamy, że w obu przypadkach jako drugi reżyser pracował Sergio Martino, da nam to pewien spójny obraz całości. I zarazem dowód na to, jak bardzo włoskie kino było sprawą "klanową", gdzie poszczególni członkowie – a to występujący w roli producentów, a to scenarzystów, a to wreszcie reżyserów – wymieniali się pomysłami, wpływali na siebie, podpatrywali produkcje bliskich przyjaciół. No cóż. W końcu mafia to też włoska sprawa ;)