Recenzja horroru

Bleeder, The
Tytuł oryginalny:
Blödaren
Reżyseria:
Hans Hatwig
Scenariusz:
Hans Hatwig
Obsada:
Ake Eriksson, Sussi Ax, Eva Danielsson, Mia Hansson, Maria Landberg
Kraj:
Szwecja
Rok produkcji:
1983
Czas trwania:
80 minut






W latach dziewięćdziesiątych szwedzkie kino grozy przeżywało potężny zastój. Brakowało świeżych i oryginalnych pomysłów, by ponownie wprawić zatrzymaną machinę horroru w ruch. Warto wspomnieć o filmowej adaptacji Marii Gripe "Agnes Cecilia" przeniesionej na kinowy ekran w 1991 roku przez Andresa Grönosa, w której piętnastoletnia Nora wprowadza się do mieszkania nawiedzanego przez zjawy przeszłości. Przeraźliwie smutna, pełna niewypowiedzianych sekretów historia o tragedii, przyjaźni i wybawieniu spotkała się z ciepłym przyjęciem ze strony widowni. Dopiero w 1995 roku Anders Jacobsson zrealizował "Evil Ed" – komediowy film gore pełen krwawych scen i komicznych sytuacji. Rok 2000 przyniósł Szwedom dwa kolejne horrory: utrzymany w onirycznym lynchowskim klimacie "Sleepwalker" Johannesa Runeborga oraz "The Unknown" Michaela Hjortha. Ten ostatni sporo zapożycza od "The Blair Witch Project" (1999): piątka biologów odnajduje zwęglone ciało tajemniczej istoty w strawionym przez płomienie lesie i tym samym wkracza w otchłań nieznanego... Z 2004 roku pochodzi natomiast inspirowany nieśmiertelnym "Piątkiem trzynastego" slasher "Camp Slaughter" Martina Munthe oraz "Drowning Ghost" Mikaela Håfströma, późniejszego reżysera "1408". O niewiarygodnie żenującym "The Secret" (2005) Paolo Vacircy najlepiej szybko zapomnieć – wystarczy poczytać sobie negatywne komentarze na IMDb, tudzież recenzję AnthroFreda na Slasherpool. Rok później Anders Banke nakręcił komediowy horror wampiryczny "Frostbiten" o hordzie krwiopijców terroryzujących po zmroku mieszkańców małej szwedzkiej mieściny. W pornograficznym "Possessed by Sex" (2006) Mike’a Becka grupa filmowców usiłuje nakręcić film grozy w starym nawiedzonym zamku i pada ofiarą zamaskowanego świra. Przy blasku księżyca na skutym mrozem placu zabaw dochodzi do spotkania wyśmiewanego przez kolegów 12-letniego Oskara i dziecięcej wampirzycy Eli, co skutkuje oddaniem, przyjaźnią i bezlitosną zemstą. Oto "Let the Right One In" (2008) Tomasa Alfredsona, kipiąca od lodowatych emocji ekranizacja powieści Johna Ajvide Lindqvista "Wpuść mnie" i zarazem najlepszy horror 2008 roku – przynajmniej według magazynu Rue Morgue... Dwie wampiryczne siostry, Vera i Vajna uciekają ulicami Sztokholmu przed polującym na nie gangiem motocyklistów w "Not Like Others" (2008) Petera Pontikisa. Na 2009 rok przewidziana jest premiera "Insane" Andersa Jacobssona i Tomasa Sandquista...
Niemal natychmiast po zrecenzowaniu ultraobskurnego "The Moongod" Jonasa Cornella postanowiłem przyjrzeć się bliżej "Blödaren" Hansa Hatwiga, który uchodzi za pierwszy szwedzki slasher. O zgrozo! Cóżem ja nieszczęsny uczynił? Sam siebie ukarałem... Po mdławo zagranym koncercie żeńska grupa rockowa The Rock Cats z późniejszą wokalistką heavy metalowego Stitch Sussi Ax na czele podróżuje mini-busem po kraju. Na drodze koło lasu ich samochód odmawia posłuszeństwa. Piątka dziewcząt wkracza w dzikie ostępy w poszukiwaniu pomocy i dociera do zdewastowanej rezydencji nad jeziorem. Muzyczny kwintet nie zdaje sobie sprawy, iż w pobliżu grasuje zdeformowany i żądny krwi maniak, któremu krew cieknie się z oczu: ‘The Bleeder’!!!
Pomimo całkiem poprawnej realizacji slasher Hansa Hatwiga praktycznie nie nadaje się do oglądania. We wzburzonym oceanie miernoty pogrąża go tragiczne aktorstwo szpetnych panien, kompletny brak poszanowania logiki, zero suspensu oraz paraliżująca nuda. Szaleniec o krwawiących oczodołach zamiast grozy wzbudza jedynie gorzki uśmiech politowania. Do tego jeszcze jego na wskroś idiotyczna maniera wystawiania języka przed niemal każdym morderstwem mająca w zamierzeniu pokazywać, że jest niespełna rozumu. No bo wiecie, on pcha dziecięcy wózek z ludzką czaszką w środku i wygląda niemalże jak George ‘Antropofag’ Eastman. I jeszcze przed trzema miesiącami uciekł z zakładu dla obłąkanych, a teraz błąka się po okolicy w poszukiwaniu durnych ofiar i natrafia na brzydule z kiczowatej kapeli rockowej... Co gorsza, wszystkie bez wyjątku mordy następują poza kadrem. To przecież niewybaczalne! Nie ma w "The Bleeder" dających się polubić postaci, nie ma ni krztyny oryginalności. Film Hatwiga bezczelnie kopiuje pomysły zawarte w "The Texas Chainsaw Massacre" Tobe Hoopera i "Friday the 13th" Seana S. Cunninghama, a ścieżka dźwiękowa zbyt mocno cuchnie "Halloween" Johna Carpentera.
Unikać jak gorejącego ognia! Można się nieźle sparzyć.