Recenzja horroru

Horror Beast That Killed Women, The

Beast That Killed Women, The

Tytuł oryginalny:

Beast That Killed Women, The

Reżyseria:

Barry Mahon

Scenariusz:

Clelle Mahon

Obsada:

Juliet Anderson, Janet Banzet, Darlene Bennett, Dolores Carlos, Gigi Darlene

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1965

Czas trwania:

60 minut

Horror Beast That Killed Women, The - zdjęcie 1Horror Beast That Killed Women, The - zdjęcie 2Horror Beast That Killed Women, The - zdjęcie 3Horror Beast That Killed Women, The - zdjęcie 4Horror Beast That Killed Women, The - zdjęcie 5Horror Beast That Killed Women, The - zdjęcie 6

W latach 60-tych kino eksploatacji dopiero co zaczęło raczkować w USA. Golizna wciąż drażniła organ cenzorski – aby obejść zakaz jej pokazywania filmowcy tacy jak Herschell Gordon Lewis, Barry Mahon czy David Friedman kręcili niskobudżetowe producyjniaki w nadmorskich obozach dla nudystów. Zazwyczaj zwykli nudyści byli wypraszani z planu, a na ich miejsce trafiały atrakcyjne modelki pozujące do nagich zdjęć. Pomimo koszmarnego aktorstwa i kiczowatego wykonania ‘nudie cuties’ cieszyły się sporym powodzeniem wśród męskiej części widowni. Z czasem spektatorzy zaczęli domagać się więcej nagości, co utorowało drogę pierwszym ‘roughies’, ale to już odrębna historia...

Para ekshibicjonistów przyjeżdża do obozu golasów w Miami Beach. Przygrzewa słoneczko zachęcając do opalania. Nagie panie niespiesznie paradują przez las. Zażywają kąpieli w basenie. Grają w siatkówkę. Siedzą znudzone przy ognisku obserwując wieczorny taniec (tym razem ubrane). Wtem złowieszczy ryk z chaszczy zwiastuje nadejście monstrum... Po obozie zaczyna szaleć zbiegły goryl... przepraszam, zapędziłem się... kuzyn reżysera w kostiumie małpy. Kiedy ginie jedna z nudystek przyjeżdża policja i natychmiast wszczyna śledztwo. Czy dzielni stróże prawa poradzą sobie z biegającym w butach małpiszonem? Oto jest pytanie...

Co jest największym magnesem tego typu produkcji? Odpowiedź nasuwa się sama: jędrne damskie biusty. Kto z nas ich nie lubi? Sęk w tym, że nieustająca parada nagich piękności z lat 60-tych nie raz, nie dwa zmusiła mnie do ziewania. Rozebrane damy spekulują na temat sprawcy morderstwa ("Z początku myślałam, że to facet w stroju małpy") trzęsąc cyckami. Paradoksalnie płeć brzydka łazi po obozie w gaciach – jak widać nie ma równouprawnienia. Nikt nie jest świadom zagrożenia czyhającego w krzakach. Do czasu feralnej nocy, gdy z zarośli żwawo wybiega goryl, wyciąga krzyczącą kobietę z chatki i morduje uderzeniem w brzuch... Bestia wrzuca jednego nieszczęśnika do jeziora, policja przesłuchuje właściciela resortu rozpostartego w szpitalnym łożu i karmionego galaretką, nudystki nieustannie narzekają przestraszone... Goryl krąży po okolicy w bucikach (prawdopodobnie włoskich) wydając małpie odgłosy i szerząc paniczny terror. Też chciałbym mieć taki kostium – hasałbym sobie po lesie bawiąc się w King Konga i imponując dziewczynom. Jestem bardzo ciekaw, skąd Barry Mahon wytrzasnął goryli strój? W jakim sklepie go kupił? Za wszelkie informacje z góry dziękuję...

Po projekcji "The Beast That Molested Women" odczułem niebywałą wręcz ulgę. Aby przebrnąć przez godzinę czasu trwania filmu trzeba być nie lada twardzielem odpornym na ultra kicz. Potworna nuda, tudzież zatrważająca tępota wylewa się z ekranu wspomagana fatalnym aktorstwem, kretyńskimi dialogami i kalejdoskopem nagich biustów. Nad tym wszystkim góruje spragniony obcowania z niewiastami goryl-zabójca zbiegły z cyrku, karnawału czy cholera wie skąd. Kilka razy zarechotałem ze śmiechu: z dworu słychać krzyk, małpolud grasuje na zewnątrz i... i... jedna z nudystek wskakuje do łóżka drugiej sparaliżowana strachem. To się nazywa kobieca przyjaźń w obliczu niebezpieczeństwa!

Polecam wyłącznie wielbicielom goryli klasy Z rozkochanym w kiczu, których ulubionym małpim filmem jest "The Mighty Gorga" (1969) oraz fanom późniejszej królowej porno Juliet Anderson.

Ocena: 1+/6

Autor: Embalmer