Recenzja horroru

Horror Abandoned, The

Abandoned, The (Porzuceni)

Tytuł oryginalny:

Abandoned, The

Reżyseria:

Nacho Cerdà

Scenariusz:

Karim Hussein, Nacho Cerdà, Richard Stanley

Obsada:

Anastasia Hille, Karel Roden, Valentin Ganev, Paraskeva Djukelova, Carlos Reig Plaza

Kraj:

Hiszpania / Wielka Brytania / Bułgaria

Rok produkcji:

2006

Czas trwania:

99 minut

"Ten film to wirus atakujący wasz organizm i co jakiś czas nawracający, by ponownie nawiedzać. Utkwi w was z uwagi na tematykę – zagadnienia losu i przeznaczenia odnoszące się do każdego człowieka. Po prostu jazda poprzez nieskrępowany strach. Nie jest to ani film gore, ani slasher, a raczej psychologiczna wiwisekcja bardzo ludzkiego konfliktu". - Nacho Cerdà ("The Awakening", "Aftermath", "Genesis").

Obywatelka USA Marie (Anastasia Hille) przylatuje do Rosji, by odziedziczyć własność ongiś należącą do jej naturalnych rodziców. Nigdy ich nie poznała, bo została adoptowana (opuszczona). Nieruchomość w głębi lasu otoczona przez toń wody, do której zmierza, znajduje się w opłakanym stanie: nadżarta przez czas, utulona do snu pledem mroku, z martwymi oknami ziejącymi pustką... W środku wciąż można natknąć się na stare ślady zakrzepłej krwi zwiastujące sekret, o którym zapomniano. Po cuchnących pleśnią i rozkładem pomieszczeniach krąży ktoś jeszcze: jej brat bliźniak Nikolai, którego ujrzy po raz pierwszy. Jest także strach: namacalny, zamknięty na tym przeklętym, przesiąkniętym krwią i tragedią skrawku ziemi, materializujący się w formie zjaw biologicznych rodziców rodzeństwa, obrazujący niemożność uniknięcia... przeznaczenia... śmierci.

Współscenarzystą "The Abandoned" był Karim Hussein, reżyser bluźnierczego "Subconscious Cruelty" (1999) i bliski przyjaciel Nacho Cerdy. Ojciec Karima posiadał farmę w Kanadzie i raz po raz przemierzał jej pokoje rozpamiętując wydarzenia mające w nich miejsce. Właśnie na ludzkim podążaniu za przeszłością opiera się wiodące źródło inspiracji dla nakręcenia filmu. Ale nie tylko – pojawiają się strach przed śmiercią oraz trudność jej akceptacji - elementy od zawsze obecne w stylowej twórczości Hiszpana. Wystarczy sięgnąć po "Aftermath"... Człowiek szuka odpowiedzi. Nierzadko po omacku, bezradnie, bezowocnie. Usiłuje dowiedzieć się, kim jest i skąd pochodzi. Od wieków padają te same pytania: o tożsamość, o znaczenie, o sens... Aby skonfrontować przyszłość należy oderwać się od przeszłości, do której wciąż się wraca.

"The Abandoned" to zaiste wizualny spektakl najwyższej próby. Dzieło artysty balansującego na krawędzi między narracją a malarskością kadrów. Cerda wydaje się być bardzo bliski stworzenia abstrakcyjnego arcydzieła gatunku zahaczającego o egzystencjalizm, ale odniosłem wrażenie, iż w mnogości elementów narracyjnych nieco się gubi. Co my tutaj mamy? Świnie odżywiające się ludzkim mięsem, zmiany czasowego kontinuum, zagubionego brata bliźniaka, topielicę, noworodki, którym grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, itd. Fabuła filmu stawia na sporo niedopowiedzeń zmuszając zwoje mózgowe do intelektualnego wysiłku. Nikt nas nie prowadzi w tym akurat przypadku bezpiecznie za rączkę... I to się chwali. Przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu.

Lecz siła przyciągania filmu tkwi przede wszystkim w cudownych zdjęciach Xavi Gimeneza ("The Machinist" Brada Andersona), którego osadzone w wyblakłej szarości kadry zapraszają w otchłań depresji, rozkładu, samotności i... grozy. Opuszczone gospodarstwo w stanie permanentnej ruiny, położone na ponurej, zalesionej wysepce, otoczonej przez martwe wody stanowi jedną z najbardziej przerażających lokacji w historii kina grozy. Pamiętacie "The Blair Witch Project" i wizytę Heather w pozostałościach domu, na dole którego czyha horror? W "The Abandoned" taka wizyta zostaje rozciągnięta niemalże do czasu trwania filmu i o wiele skuteczniej mrozi krew w żyłach. Gęsta zawiesina strachu i niepokoju wymieszana z odorem starości / zgnilizny przywołuje na myśl jeszcze jeden tytuł: "The Beyond" Lucio Fulci’ego. Natomiast upiorna przechadzka Marie i jej brata po piwnicznym tunelu kojarzy mi się z "Session 9" Brada Andersona. Cerda jest mistrzem manipulacyjnego wyczekiwania: z jednej strony potrafi przyłożyć wtedy, kiedy wszyscy spodziewają się, że zostaną pogłaskani; z drugiej zaś, w chwili gdy ma nadejść punkt kulminacyjny grozy, celowo odmawia jego zobrazowania. Według Hiszpana horror ma być całkowicie zmysłowym doświadczeniem, soniczną studnią po brzegi wypełnioną odgłosami koszmaru. Tak jak w przypadku odrażająco pięknego "Aftermath" i wzruszającego "Genesis" i tym razem Nacho nie zawiódł. Czekam z utęsknieniem na jego nowy projekt "The Coffin of Light" (2008) – dokument o hiszpańskim kinie grozy.

Na koniec kilka słów na temat symboliki zawartej w filmie: nie można uciec od przeznaczenia, dlatego Cerda tak często odnosi się do kolistej natury człowieczej egzystencji. Akcja filmu zatacza koło: na początku głos Marie opowiada o swojej przeszłości, w zakończeniu czyni to jej córka. Gospodarstwo leży na wyspie otoczonej wodami rzeki: jej dwie odnogi prowadzą do tego samego przeznaczenia i wówczas łączą się w jeden strumień. Wreszcie doppelgangery Marie i Nikolaia symbolizują przeszłość i przyszłość obu postaci – reszty nie zamierzam zdradzać...

Ocena: 5/6

Autor: Embalmer