Recenzja horroru

Horror Succubare

Succubare

Tytuł oryginalny:

Succubare

Reżyseria:

Wai-Yip Wong

Scenariusz:

Obsada:

Carter Wong, Cho King

Kraj:

Hong Kong

Rok produkcji:

1981

Czas trwania:

83 minuty

Horror Succubare - zdjęcie 1Horror Succubare - zdjęcie 2Horror Succubare - zdjęcie 3Horror Succubare - zdjęcie 4Horror Succubare - zdjęcie 5Horror Succubare - zdjęcie 6

Bawół zostaje zarżnięty, a następnie rozcięty od krtani aż po podbrzusze. Wąż, ropucha, jaszczurka oraz biała myszka są jedzone żywcem przez niejakiego Cho Kinga w bezsensownym pokazie okrucieństwa. Inne gady i małe zwierzątka bywają torturowane. Dodajmy do tego nieco scen kung-fu, trochę melodramatu i męskiej niewierności, kolorowe kostiumy z wdziękiem noszone przez azjatyckie kobiety, szczyptę gore oraz rzygania robakami i otrzymujemy "Succubare" – kolejny z długiej listy zapomnianych horrorów z Hong Kongu z lat 70-tych i wczesnych lat 80-tych. Czy słusznie? Nie, aczkolwiek mam cholerny problem z filmowcami, którzy bez powodu znęcają się nad zwierzętami, a tutaj sceny brutalności wobec tychże są niczym nie umotywowane. Wrócę jednak do tego później – jedno jest wszak pewne, członkowie PETA obejrzawszy "Succubare" niechybnie zapragnęli by ludzkiej krwi.

W zapomnianym przez Boga i czas górskim rejonie północnych Chin żyje sobie plemię czcicieli węży. Na hierarchicznym szczycie stoją kobiety (tzw. księżniczki w liczbie czterech, przy czym najmłodsza wygląda na 14 lat), które podejmują ważkie decyzje i mają zapędy przywódcze. To niewiasty wybierają sobie mężów, a nie odwrotnie. Dla pokaźnej ilości osobników płci męskiej będzie to wystarczającym powodem do uznania "Succubare" za horror... Wróćmy jednak do fabuły – odziane w kolorowe stroje księżniczki rzucają klątwy na chińskich młodzieńców przybywających do wioski, rozkochujących w sobie lokalne dziewczęta i po pewnym czasie opuszczających je bez pożegnania. Na przekleństwo składa się jad węża i inne składniki powodujące bolesną śmierć w ciągu stu dni, w przypadku gdy nie wrócą na czas. Brzuch takiego zdradzieckiego kochasia rośnie jak u kobiety w ciąży, a w jego wnętrznościach kłębią się setki larw, skolopendr i węży. Gdy w straszliwych męczarniach umiera brat głównego bohatera, Chińczyk z obstawą postanawia dotrzeć do wioski...

Patrząc na okładkę amerykańskiego VHS-a spodziewałem się poniekąd wampirycznego horroru rodem z Hong Kongu. Wiecie, skaczący krwiopijcy i tym podobne dziwactwa. Oczywiście cover wprowadza w błąd, bo poza jedną (kiepską zresztą) sceną wampiryzmu w "Succubare" nie ma złaknionych posoki straszydeł (chyba, że za takowe uznać należy gustującego w drobnych zwierzaczkach zwyrodnialca Cho Kinga). Określenie ‘succubare’ oznacza po łacinie "leżeć pod czymś" i z niego wywodzi się termin "sukkub" oznaczający demona przybierającego postać uwodzicielskiej niewiasty i nawiedzającego mężczyzn w snach. Od razu pragnę nadmienić, iż uwodzicielami w horrorze Wai-Yip Wonga są faceci, co prowadzi do wniosku, iż tytuł filmu nie jest poprawny. Mniejsza z tym.

Oglądałem "Succubare" z zainteresowaniem podziwiając piękno azjatyckich aktorek, śledząc magiczne rytuały i lekko naśmiewając się z angielskiego dubbingu, ale pomijając to wszystko pewnych rzeczy pokazanych w filmie nie jestem w stanie tolerować. O ile ubój bawoła potrafię przetrawić mniemając sobie, iż zwierzę zostało po ceremonii faktycznie zjedzone (choć do wora z napisem ‘rozrywka’ tej sceny bym nie wrzucił), o tyle wyczyny Cho Kinga pożerającego żyjące stworzenia to bezsensowna ohyda. Sadysta najpierw rozrywa zębami węża, potem zjada chrząszcza, jaszczurkę, żabę i białą mysz. Owe króciutkie scenki mordowania zwierząt nie mają nic wspólnego z fabułą, ba, wydają się być doklejone na siłę w celu szokowania. Najgorsze jest to, iż Cho Kingowi konsumpcja żyjątek sprawia nie lada przyjemność. No i mamy jeszcze jedno przysłowiowe przegięcie pały, przez co ocena poleci w dół. A szkoda, bo "Succubare" nie jest filmem złym, tylko niektórzy filmowcy nie wiedzą, kiedy przestać. Tak sobie myślę, iż po hipotetycznym obejrzeniu jednym ciągiem "Succubare", "Calamity of Snakes", "Cannibal Holocaust" i "Red Spell Spells Red" niechybnie przerzucę się na wegetarianizm.

Ocena: 3/6

Autor: Embalmer