Recenzja horroru

Horror Soft for Digging

Soft for Digging

Tytuł oryginalny:

Soft for Digging

Reżyseria:

J.T. Petty

Scenariusz:

J.T. Petty

Obsada:

Edmund Mercier, Sarah Ingerson, Andrew Hewitt, Wayne Knickel, Joshua Billings

Kraj:

USA

Rok produkcji:

2001

Czas trwania:

74 minuty

Horror Soft for Digging - zdjęcie 1Horror Soft for Digging - zdjęcie 2Horror Soft for Digging - zdjęcie 3Horror Soft for Digging - zdjęcie 4Horror Soft for Digging - zdjęcie 5Horror Soft for Digging - zdjęcie 6

Zapewne niewielu z naszych czytelników słyszało kiedykolwiek o J.T. Petty. Wśród graczy komputerowych na pewno znajdą się tacy, co wiedzą o nim nieco więcej – w końcu to Petty napisał scenariusze do kilku gier z serii "Splinter Cells" oraz do adaptacji komputerowej wielkiego przeboju kinowego Christophera Nolana "Batman Begins". J.T. wyreżyserował także przeznaczony na potrzeby rynku video horror "Mimic 3: Sentinel", którego nie miałem jeszcze (nie)przyjemności oglądać. Zależało mi bardziej na obejrzeniu "Soft for Digging" – pełnometrażowego debiutu reżysera powstałego w posępnych lasach stanu Maryland mniej więcej w tym samym czasie, co słynny "The Blair Witch Project". "Soft..." narodził się w 1998 roku jako projekt studencki w New York City's Tisch School of the Arts, a następnie zdobył uznanie na kilku prestiżowych festiwalach kina niezależnego (np: w Sundance).

Virgil Manoven mieszka samotnie w położonej w głębi lasu chatce. Jedynym towarzyszem staruszka jest niesforny kot Harpo. Pewnego szarego poranka zwierzak wydostaje się z domku i ucieka w leśne ostępy. Virgil wolno rusza jego tropem, po czym w niedługim czasie staje się przypadkowym świadkiem morderstwa dokonanego na małej dziewczynce przez tajemniczego mężczyznę. O zbrodni oraz miejscu pogrzebania zwłok dziecka zawiadamia policję, ale ciało nie zostaje odnalezione. Prześladowany przez przerażające wizje Virgil zaczyna poszukiwać prawdy i w końcu trafia do posępnego sierocińca, gdzie mają miejsce nadnaturalne wydarzenia...

Nad "Soft for Digging" unosi się aura "The Blair Witch Project" – film nakręcono kamerą z ręki za śmieszną sumę 6000 dolarów (taniej niż wspomniany "Blair Witch"), a jedną z lokacji stanowią gęste lasy stanu Maryland. Na tym w zasadzie kończą się wszystkie podobieństwa do horroru o wiedźmie Blair, bo "Soft..." zawiera pewną dozę oryginalności. Petty nie boi się eksperymentowania w zakresie filmowej materii – przede wszystkim jego pełnometrażowy debiut nie zawiera praktycznie żadnych dialogów. Staruszek wypowiada jedno niezrozumiałe słowo, a w finale padają cztery wypowiedzi z ust księdza. To wszystko, jeśli chodzi o kwestie mówione. Scenariusz opiera się więc na gestach i mimice twarzy aktorów, co wymagało od nich naprawdę sporych zdolności. I tu na uznanie zasługuje Edmund Mercier jako nadzwyczaj wiarygodny odtwórca pierwszoplanowej roli. Godne odnotowania jest, iż Petty dzieli narrację na odrębne sekcje: na przykład ‘Rozdział I, w którym poznajemy Virgila Manovena; jego bardzo zły kot ucieka’. Reżyserowi udaje się także wygenerować prawdziwie niepokojącą atmosferę posługując się przy tym detalami (złowieszczy wzrok kota, gotujące się naczynie), które ani na moment nie dają widzowi zapomnieć, że na Virgila czyha coś złego. Niemniej efektowne są bardziej bezpośrednie manifestacje grozy np: uduszenie dziewczynki czy znikające martwe ciało. Szkoda tylko, że druga połowa filmu przemienia się w raczej rutynową opowiastkę o duchu szukającym retrybucji za morderstwo, ale i tak ogląda się ją ze sporym zainteresowaniem.

Według Internet Movie Database kolejnym projektem J.T. Petty jest "The Burrowers", określany jako ‘horror rozgrywający się na Dzikim Zachodzie’. Brzmi cokolwiek intrygująco, nieprawdaż? W międzyczasie sprawdźcie "Soft for Digging", bo autentycznie warto. Jedynie fani krwawych rzeźni mogą się poczuć rozczarowani, bo makabry i rozerwanych ciał w "Soft..." nie doświadczą. Inna sprawa, że nie jest to horror przeznaczony akurat dla tej grupy miłośników grozy.

Ocena: 4+/6

Autor: Embalmer