Recenzja horroru

Horror Snuff 102

Snuff 102

Tytuł oryginalny:

Snuff 102

Reżyseria:

Mariano Peralta

Scenariusz:

Mariano Peralta

Obsada:

Andrea Alfonso, Julian Alfonzo, Rodrigo Bianco, Mariano Peralta, Silvia Paz

Kraj:

Argentyna

Rok produkcji:

2007

Czas trwania:

100 minut

"Jeśli ktoś chce obejrzeć ‘snuff’ ma bardzo prosty dostęp: porno. Kamera dokonuje aktu rozczłonkowania ciała. Widzimy tylko określone jego fragmenty: genitalia, twarz. Poćwiartowana osoba. Nie jest istotna: nie wiemy, kim ona/on jest. Co istotniejsze, nie obchodzi nas to. To są tylko ciała. Do udziału. Do użycia. Do konsumpcji."

Filmy snuff. Komercyjne zapisy sadystycznych tortur (najczęściej na tle seksualnym) zakończone brutalnym mordem, a realizowane dla zaspokojenia najbardziej perwersyjnych pragnień dewiantów. Do tej pory nie stwierdzono jednoznacznie ich istnienia, choć w historii kryminalistyki zdarzały się przypadki złoczyńców kręcących na taśmie cierpienia katowanych ofiar – dla prywatnego użytku, nie dla osiągnięcia finansowych profitów. W moim mniemaniu filmy ostatniego tchnienia stanowią mrożący krew w żyłach folklor będący pożywką dla wielu filmowców, nie tylko z poletka kina grozy. Mariano Peralta znudzony horrorem dostarczającym widowni jedynie rozrywki postanowił w "Snuff 102" przekroczyć wszelkie granice. "Zawsze wierzyłem, iż prawdziwy horror i prawdziwe gore łączą się z bólem, brzydotą, a nie rozrywką i zabawą." – powiedział. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. W trakcie projekcji "Snuff 102" na międzynarodowym festiwalu filmowym Mar Del Plata (Buenos Aires) twórca został pobity i skopany przez dwóch członków widowni, po czym z obrażeniami ciała trafił do szpitala.

Główna bohaterka filmu zbiera informacje na temat zjawiska filmów snuff. Wypytuje o nie uznanego psychologa i eksperta w tej dziedzinie. Twierdzi on m.in że na przemoc i zapomnienie skazani są ludzie nie mający środków do życia, egzystujący z dala od społeczeństwa konsumpcyjnego mającego w zasadzie nieograniczony dostęp wizualny do wszystkiego. "Dlaczego musimy być moralni żyjąc anonimowo?" – pyta. Fabuła co pewien czas przenosi się z gabinetu mężczyzny do przesyconego odorem krwi, skąpanego w ciemności pomieszczenia, gdzie trzy młode kobiety, w tym ciężarna, poddawane są bestialskim torturom przez zamaskowanego kominarką oprawcę. Jedną z nich jest badaczka zjawiska, którą (podobnie jak dziennikarkę w "Mu Zan E") ciekawość zawiodła wprost do otchłani piekła.

Bardzo brutalny i wstrząsający horror balansujący na granicy dobrego smaku i częstokroć ją przekraczający, ale i tak nie pokazujący absolutnie wszystkiego. Pomiędzy sekwencje straszliwych tortur nakręcone w kolorze, przy oszczędnym oświetleniu, wpleciono czarno-białe sceny wywiadu z psychologiem, ujęcia normalnych czynności głównej bohaterki (spanie, zmywanie naczyń) zapewniające nieco oddechu przed zanurkowaniem w głąb horrendalnego oceanu bólu. Eksplozje przemocy zawierają w sobie ogromny ładunek autentyczności i dzieją się tak po prostu, bez znaczenia. I doprawdy trudno je będzie znieść niewyrobionym w filmowej ekstremie widzom. Chcecie przykład? Ofiara 100 – przywiązana do krzesła kobieta w ciąży – jest bita po twarzy, oprawca ucina jej palce, a gdy nieszczęsna leży na ziemi, staje buciorami na jej twarzy i brzuchu. Innej metodycznie wybija zęby dłutem. Realizm scen gore w rzeczy samej przyprawia o skurcz żołądka, podobnie agonalne krzyki i odgłosy cierpienia dziewcząt współbrzmiejące z niepokojącą muzyką elektroniczną. Aby jeszcze bardziej zaszokować, Peralta umieścił w "Snuff 102" drastyczne ujęcia znęcania się na małpie i zarżnięcia świni plus sporo fotografii obrazujących śmierć i deformację ciała rodem z ogrish.com. Nie jest to jednak puste pławienie się we krwi i cierpieniu: w "Snuff 102" Peralta kwestionuje naszą moralność, etykę i bezduszny konsumpcjonizm zmierzający do dewiacji i wynaturzeń.

Bo tak naprawdę lubimy widzieć krew. Lubimy patrzeć. W załzawione oczy udręki. Obojętność stanowi znak rozpoznawczy współczesnych czasów. Masz pieniądze – jesteś kimś; nie masz – jesteś nikim. Znikasz. Nie istniejesz dla innych. Nikogo nie obchodzisz.

Ocena: 4/6

Autor: Embalmer