Recenzja horroru

Snakehead Terror
Tytuł oryginalny:
Snakehead Terror
Reżyseria:
Paul Ziller
Scenariusz:
A.G. Lawrence
Obsada:
Bruce Boxleitner, Carol Alt, Chelan Simmons, Juliana Wimbles, Ryan McDonell
Kraj:
Kanada
Rok produkcji:
2004
Czas trwania:
90 minut
Wężogłów to ryba zamieszkująca morskie wody koło Chin i Korei. Potrafi egzystować zarówno w środowisku wodnym jak i na lądzie, przy czym przebywając na nadbrzeżu jest zdolna oddychać przez okres od 3 do 7 dni. Posiada szereg bardzo ostrych zębów przy pomocy których rozrywa na strzępy swoje ofiary, a jej maksymalna długość wynosi 33 cale. Trzy lata temu jedna z nich została odnaleziona w stawie niedaleko Crofton w stanie Maryland. Amerykańskie media narobiły wielkiego szumu wokół tego znaleziska, rozdmuchując je bez zachowania jakichkolwiek proporcji. Paul Ziller, reżyser niskobudżetowego slashera z 1988 roku pod tytułem "Pledge Night", zaintrygowany niecodziennym odkryciem postanowił pójść za ciosem i nakręcił "Snakehead Terror" - typowy ser bez większych aspiracji, ale nieszkodliwy w konsumpcji.
W prologu widzimy jak starszy mężczyzna wraz ze swym psem odnajdują blisko jeziora podgniłe i częściowo nadżarte zwłoki niedźwiedzia. Psiak wskakuje do jeziora warcząc wściekle i podwodny drapieżca chwyta go w swe szczęki i rozrywa na kawałki. Staruszek rusza swemu pupilowi na pomoc i zostaje w mgnieniu oka skonsumowany. Następnie poznajemy szeryfa nadmorskiego resortu Cultus Lake Patricka Jamesa, który odkrywa przeżute szczątki pieska i jego opiekuna. W tym samym czasie nastoletnia córka Patricka, Amber bawi się beztrosko z przyjaciółmi na brzegu jeziora. Kiedy jej chłopak zostaje zaatakowany i zjedzony żywcem w trakcie kąpieli przez krwiożercze ryby, szeryf postanawia zamknąć jezioro. Nie podoba się to miejscowemu burmistrzowi, któremu bardziej zależy na ekonomicznym rozwoju miasteczka niż na życiu jego mieszkańców. Gdy do miasta przybywa piękna pani biolog Lori Dale (była modelka Carol Alt), straszna prawda szybko wychodzi na jaw. Jezioro zostało opanowane przez zmutowane ryby (północne wężogłowy), które rozrosły się do niebotycznych rozmiarów wskutek skażenia wód hormonem wzrostu i polują na ludzi...
"Snakehead Terror" to zabawna kopia "Szczęk" i wielu innych horrorów, w których rozzłoszczone zwierzaki atakują człowieka. Ten horror jest schematyczny aż do porzygania, a komputerowo animowane podwodne kreatury w kształcie torped nie budzą grozy, jedynie uśmiech na twarzy. Gdyby nie spora ilość dość krwawych scen to obraz ten można śmiało potraktować jako komedię. Mamy więc szeryfa, który usiłuje zamknąć jezioro i tym samym zapobiec inwazji zmutowanych drapieżców na miasteczko, egoistycznego polityka, panią biolog, w rękach której znajduje się klucz do rozwiązania zagadki, głupawych nastolatków pakujących się w rybie paszczęki, polujące w stadach kreatury i obligatoryjny happy end. Urocze, nieprawdaż? Ekran wprost ocieka absurdem: dla przykładu Amber wraz z grupką kolegów i koleżanek wybiera się łódką na jezioro, aby zapolować na zmutowane rybki przy użyciu pistoletu. Nie będę zdradzał zakończenia, powiem tylko tyle, iż uśmiałem się prawie do łez, bo jest tak kretyńskie.
Na korzyść filmu przemawia szybka akcja i sporo gore. I tak zobaczymy tutaj między innymi rozbebeszonego psa, kawałki ciał unoszące się na wodzie, nadjedzone ofiary ryb na stole sekcyjnym, odgryzanie nogi rybakowi przez żarłocznego drapieżnika, dziurawione kulami i eksplodujące w fontannach krwi kreatury itd. Gra aktorska jest generalnie słaba, jedynie znany aktor amerykański Bruce Boxleitner wypada całkiem nieźle w roli stróża prawa. Jeśli lubujecie się w horrorach o spragnionych ludzkiej krwi zwierzakach i macie dużą chętkę na 90 minut niezobowiązującej kiczowatej rozrywki to zapraszam do oglądania. Były już szczury, jaszczurki, aligatory, niedźwiedzie, karaluchy, warany z Komodo, piranie, rekiny, pająki, mrówki, ślimaki, dzikie koty, psy, węże, ośmiornice, a nawet poczciwe króliki - teraz nadszedł czas na wężogłowa!