Recenzja horroru

Horror Slaughtered Vomit Dolls

Slaughtered Vomit Dolls

Tytuł oryginalny:

Slaughtered Vomit Dolls

Reżyseria:

Lucifer Valentine

Scenariusz:

Lucifer Valentine

Obsada:

Ameara La Vey

Kraj:

USA

Rok produkcji:

2006

Czas trwania:

75 minut

Horror Slaughtered Vomit Dolls - zdjęcie 1Horror Slaughtered Vomit Dolls - zdjęcie 2Horror Slaughtered Vomit Dolls - zdjęcie 3Horror Slaughtered Vomit Dolls - zdjęcie 4Horror Slaughtered Vomit Dolls - zdjęcie 5Horror Slaughtered Vomit Dolls - zdjęcie 6

O "Slaughtered Vomit Dolls" zrobiło się w sieci dość głośno pod koniec 2005 roku, kiedy ekipa Lucifera Valentine rozpoczęła promocję filmu na rozmaitych forach dyskusyjnych. Na oficjalnej stronie "Slaughtered..." szybko pojawił się pełen krwawych wymiocin trailer, który wnet obejrzałem i jako zapalony zwolennik ekstremalnego horroru postanowiłem dać filmowi szansę. Valentine obiecywał, że jego obraz wytyczy nowy kierunek w kinie splatter – nazwał go nawet ‘vomit gore’. Niestety owa skrajnie obrzydliwa kombinacja krwawych scen morderstw z litrami wymiocin potrafi znudzić i zirytować nawet największych maniaków chorego kina eksploatacji.

Fabuła "Slaughtered Vomit Dolls" jest wyjątkowo niespójna i zarazem płytka niczym podeszczowa kałuża. W zasadzie niewiele udało mi się wydobyć z tego bałaganu: młoda, cierpiąca na bulimię 19-letnia dziewczyna o imieniu Angela pracuje jako dziwka i striptizerka. Z jakichś powodów zawiera pakt z Szatanem, po czym zaczyna w okrutny sposób mordować inne prostytutki. Wszystko to zostaje przyzdobione rzeką rzygów wylewających się z ust grających w filmie "aktorek" oraz obleśnego typa w wielkich okularach.

Największym problemem bezsprzecznie ohydnego wymiotu Valentine’a jest przede wszystkim "artystyczny" styl nakręcenia filmu, na który składają się chaotyczny montaż, dziwna i momentalnie wkurzająca industrialno-noisowa ścieżka dźwiękowa oraz spowalniane/przyśpieszane efekty audio. Dość powiedzieć, że po 10-15 minutach projekcji miałem przemożną ochotę wyłączyć film i rzucić w diabły oglądanie, ale nie pozwoliła mi na to chora ciekawość. Chciałem też, aby fabuła "Slaughtered..." stała się bardziej zrozumiała, ale moje nadzieje zostały szybciutko rozwiane. W zasadzie już teraz mogę stwierdzić, iż na całokształt dzieła Lucifera składa się kilka mniej lub bardziej efektownych scen gore, dużo nagości i masa rzygania.

Przejdźmy więc od razu do opisywania krwawych ‘atrakcji’ filmu, bo jest tego całkiem sporo. Co my tu mamy? Ciągnące się niczym glut z nosa wydłubywanie obu gałek ocznych, zdzieranie skóry z twarzy pewnej Azjatki (nie powiem, fajny efekt) itd. Dosyć zabawna jest natomiast scena, gdy jednej z prostytutek oprawca ucina rękę, a potem wręcza gitarę i mikrofon (zapewne po to, aby zaśpiewała :)). Innemu młodzieńcowi ktoś odcina piłą czubek głowy, potem nadchodzi wspomniany już przeze mnie grubas w okularach, wyjmuje nieszczęśnikowi mózg na wierzch, po czym go zjada i kilkakrotnie rzyga w głąb czaszki ofiary. Natomiast liczne sceny wymiotowania stają się z czasem nudne i męczące, ale chwilami potrafią naprawdę zniesmaczyć (gruby facet rzygający do kufla po piwie, pijący swoje wymiociny i ponownie rzygający...) Większość z nich przypominała mi moje doświadczenia po długiej libacji alkoholowej, tak więc poza uczuciem chwilowego obrzydzenia większego szoku nie doznałem

Możnaby potraktować "Slaughtered Vomit Dolls" jako obraz traktujący o fetyszu wymiocin, ale będzie to chyba zbyt wielkie uproszczenie (za takie można wszak uznać japońskie zwyrolstwa pokroju "Terrible Meal" czy serii "Squirmfest"). Być może dzieło Lucifera aspiruje do bycia eksperymentalnym horrorem. Jeśli nawet, to wyszło z tego pozbawione sensu wielkie cuchnące gówno. Aby oszczędzić widzom męczarni "SVD" należałoby po prostu skrócić do góra 25 minut, bo film jest po prostu za długi, a co za tym idzie nudny jak diabli. Nawet mnóstwo golizny nie było mnie w stanie powstrzymać od regularnego patrzenia na zegarek, bowiem panienki grające w filmie nie grzeszą urodą, nadto nagość została przedstawiona w absolutnie pozbawiony erotyzmu sposób.

Wiele osób niechybnie potraktuje tę recenzję jako zachętę do sięgnięcia po "Slaughtered Vomit Dolls". To ich czas, niech robią z nim, co im się żywnie podoba. Ja jednak zawiodłem się straszliwie i nie zamierzam już sięgnąć po kolejne dwie części (nie przesłyszeliście się – Lucifer Valentine planuje trylogię). Reasumując, strata czasu i tyle – lepiej kolejny raz obejrzeć "Aftermath" albo cykl "Guinea Pig".

Ocena: 1+/6

Autor: Embalmer