Recenzja horroru

Silent Night, Deadly Night 2
Tytuł oryginalny:
Silent Night, Deadly Night 2
Reżyseria:
Lee Harry
Scenariusz:
Lee Harry, Joseph H. Earle
Obsada:
Eric Freeman, James L. Newman, Elizabeth Kaitan, Jean Miller
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1987
Czas trwania:
88 minut






W 1984 roku niskobudżetowy slasher "Silent Night, Deadly Night" Charlesa E. Selliera wywołał w Stanach Zjednoczonych spory skandal obyczajowy. Wściekłe matki pikietowały na ulicach amerykańskich miast zażarcie protestując przeciwko wizerunkowi psychopatycznego mordercy z siekierą w dłoni przebranego w strój Świętego Mikołaja. "Silent Night, Deadly Night" w odróżnieniu od wielu innych slasherów próbował zwrócić uwagę widza na motywację zabójcy i z tego chociażby względu zasługuje na uwagę. W telegraficznym skrócie Billy jako dziecko był świadkiem zamordowania jego rodziców przez przestępcę przebranego za Świętego Mikołaja. Po przeniesieniu do sierocińca trafił pod opiekę zakonnic – surowa Siostra Przełożona nauczyła chłopca, iż bycie niegrzecznym wymaga ukarania. Jak tylko Billy podrósł, niemalże natychmiast zaczął karać czyniąc swą powinność przy użyciu siekiery, pistoletu, a nawet łuku. Z ręki Świętego Mikołaja śmierć poniosła także słynna królowa krzyku Linnea Quigley, nabita na poroże jelenia. O ile "Silent Night, Deadly Night" warto zobaczyć, o tyle jego sequel "Silent Night, Deadly Night 2" nadaje się jedynie do jak najszybszego wymazania z pamięci.
Ricky Caldwell (Eric Freeman), młodszy braciszek Billy’ego, odziedziczył po nim awersję do niegrzecznych osób. Przez połowę filmu opowiada swojemu trzynastemu psychiatrze o sobie oraz o wydarzeniach mających miejsce w "Silent Night, Deadly Night", a zwłaszcza o serii makabrycznych morderstw, której dopuścił się wcześniej Billy. Opowieść Ricky’ego ilustrowana jest wstawkami z pierwszego filmu trwającymi łącznie około 40 minut. Widzimy także we flashbackach, jak chłopak idąc w ślady brata zaczyna zabijać – dla przykładu rozjeżdza mężczyznę samochodem, morduje parę osób w trakcie masakry w dzielnicy bogatych yuppies itd. Po zakończeniu opowieści Ricky zabija lekarza i pilnującego go sanitariusza , przyodziewa strój Świętego Mikołaja, chwyta za siekierę, po czym rusza na poszukiwania uwięzionej na wózku inwalidzkim Siostry Przełożonej...
"Silent Night, Deadly Night 2" nie jest w stanie zaoferować nic, ponad to, co już widzieliśmy w oryginale. Swoistym gwoździem do trumny jest bezczelne użycie trwających blisko 40 minut wstawek z "Silent Night, Deadly Night". Jedynym zapamiętanym przeze mnie horrorem, w którym postąpiono podobnie jest żenujący "Boogeyman II" Bruce’a Starra. Większość ujęć pochodząca z oryginału poddana została znacznemu skondensowaniu i okrojeniu. Istnieją zatem dwie możliwości – albo filmowcy pragnęli zaoszczędzić nam kłopotu z poszukiwaniem pierwszego filmu albo dysponując niewielkim budżetem i gównianym scenariuszem postanowili żerować na kultowym statusie oryginalnego slashera.
Eric Freeman w roli oszalałego mordercy wypada zdumiewająco nieudolnie. Irytują szczególnie głupie miny, które odstawia w trakcie atakowania i zabijania swoich ofiar. W zasadzie jedynie owych kilka scen morderstw ratuje ten sequel od kompletnego pogrążenia się w oceanie beznadziei. Chodzi mi tutaj np: o mord przy użyciu parasola i zabawną scenę, w której Ricky z idiotycznym wyrazem twarzy wrzeszczy "Garbage Day!", a następnie zabija strzałem z pistoletu faceta opróżniającego kosz na śmieci. Dodatkowo dom Siostry Przełożonej mieści się pod numerem 666 – jak widać inwencja twórcza obu scenarzystów nie znała granic.
Nie będę ukrywał, że pomimo tandetnego i pełnego dziur scenariusza, drętwego aktorstwa oraz zupełnie niepotrzebnego użycia wstawek z oryginału, "Silent Night, Deadly Night 2" oglądałem z uśmiechem na ustach. Film ten jest momentami rozczulająco wręcz zabawny w swej zamierzonej kiczowatości i co najważniejsze nie nudzi. Jeśli więc zapragniecie się ukarać, to horror Lee Harry’ego wydatnie się do tego przyczyni. Nie zapomnijcie jednakże zakrzyknąć wraz z młodszym Caldwellem ‘Punish!’.