Recenzja horroru

She Killed in Ecstasy
Tytuł oryginalny:
Sie tötete in Ekstase
Reżyseria:
Jesus Franco
Scenariusz:
Jesus Franco
Obsada:
Soledad Miranda, Howard Vernon, Ewa Stromberg, Fred Williams, Jesus Franco
Kraj:
Hiszpania / RFN
Rok produkcji:
1970
Czas trwania:
91 minut






Doktor Johnson (Fred Williams) przeprowadza rewolucyjne eksperymenty na ludzkich płodach w celu zwiększenia ich odporności na choroby. Jego młodziutka żona (Soledad Miranda) kocha go ponad wszystko. Niestety czteroosobowa rada lekarska nie popiera badań naukowca nazywając go szarlatanem i odbierając mu licencje niezbędną do wykonywania zawodu. Jej członkowie niszczą notatki Johnsona demolując przy tym jego laboratorium. Zrozpaczony lekarz zamyka się w sobie i popada w głęboką depresję, a następnie popełnia samobójstwo podcinając sobie żyły. Dla pani Johnson śmierć ukochanego męża staje się początkiem szaleństwa niechybnie prowadzącego do zbrodni. Przy pomocy swojego oszałamiającego czaru zwabia czwórkę naukowców (trzech mężczyzn oraz kobietę) w ustronne miejsca, po czym morduje ich w trakcie aktu seksualnego.
"She Killed in Ecstasy" zawiera wiele elementów typowych dla twórczości pochodzącego z Madrytu Jesusa Franco. Obowiązkowo łatwo wpadającą w ucho muzyka jazzowa o leciutkim zabarwieniu psychodelicznym, duża ilość zbliżeń na twarze aktorów, sporo nagości i zmysłowego erotyzmu oraz cudowne kobiety obsadzone w głównych rolach. Istotnym mankamentem niniejszego filmu jest natomiast raczej wolne tempo narracji, ale widok ponętnego ciała Soledad Mirandy w pewnym stopniu zrekompensował mi w miarę regularne ziewanie. Wielka szkoda, że ta czarnowłosa piękność nie dożyła premiery "She Killed in Ecstasy" ginąc w wypadku samochodowym 18 sierpnia 1970 roku.
Soledad Miranda jest doprawdy świetna jako powabna morderczyni z zimną bezwzględnością polująca na swoje ofiary. Odtwarzana przez nią postać zachowuje się niczym kameleon zmieniając co chwila swój ubiór oraz wygląd. W swoim działaniu jest pozbawiona wszelkich skrupułów - widzimy dla przykładu jak bezlitośnie podrzyna gardło podnieconemu mężczyźnie. W jednym z najgorętszych momentów filmu uwodzi znaną z "Vampyros Lesbos" Ewę Stromberg i w trakcie uprawiania miłości lesbijskiej dusi ją przezroczystą poduszką. Swoje męskie ofiary kastruje, ale kamera oszczędza nam tego widoku. Film wypełnia minimalna dawka krwi, ale sceny poszczególnych morderstw zrobiły na mnie należyte wrażenie.
Dla miłośników kina eksploatacji mus absolutny, inni mogą się nudzić. Viva Franco!