Recenzja horroru

Horror Shallow Grave

Shallow Grave (Płytki grób)

Tytuł oryginalny:

Shallow Grave

Reżyseria:

Richard Styles

Scenariusz:

George E. Fernandez

Obsada:

Tony March, Lisa Stahl, Tom Law, Carol Cadby, Donna Baltron

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1987

Czas trwania:

93 min.

Cztery ponętne studentki katolickiego uniwersytetu wybierają się w wakacyjną podróż na Florydę. Mimo, że surowa siostra przełożona zadała dziewczętom karne zadanie za naganne zachowanie (stustronicowe wypracowanie o nauczaniu św. Pawła), dziewcząt nie opuszcza wyśmienity nastrój. Całkowicie pogrążone w marzeniach o chłopakach jakich poderwą mkną przed siebie zgarniając kolejne mandaty. Drugiego dnia jazdy samochodem pęka guma, wóz wypada z drogi i zatrzymuje się w rowie. Gdy okazuje się, że koło zapasowe zostało w garażu, wesołe dotąd nastroje stają się minorowe. Najbardziej rezolutna spośród całego kwartetu Patty pieszo wraca do pobliskiej stacji benzynowej, pozostałe panienki zostają w aucie. Jedna z nich wybiera się w las by zaspokoić naturalne potrzeby. Przypadkowo staje się świadkiem mordu dokonanego przez miejscowego szeryfa na jego kochance. Odtąd maniakalny stróż prawa rozpoczyna systematyczne zacieranie śladów.

Na początek rozczaruję wszystkich miłośników slasherów, gdyż film Richarda Stylesa zawiera w sobie niewiele elementów tego podgatunku, choć opisana przeze mnie pokrótce fabuła sugeruje co innego. Reżyser miał może w planach druzgocący nerwy psychothriller, co nawet da się zauważyć w kilku scenach, niestety ucierpiały one trochę na wskutek fatalnego montażu. To właśnie on sprawił, iż scena na stacji benzynowej mająca spore zadatki na pełną suspensu sekwencję pozostawia widza nadal znudzonego i niewzruszonego. Rzadko zdarza mi się krytykować warsztat pracy reżysera, jednakże w tym wypadku podkreślić muszę, iż wszystkiemu winien twórca. Styles w kilku scenach usilnie próbuje wykrzesać odrobinę napięcia lecz absolutnie brak mu talentu, żadna sekwencja zapowiadająca mocniejsze wrażenia nie została poprowadzona jak należy. Parę naprawdę ciekawych pomysłów jakie miały okazję zaistnieć w tym obrazie nigdy nie doczekało się rozwinięcia, które z pewnością uatrakcyjniłoby fabułę. Obłąkany szeryf zleca miejscowym myśliwym dosłownie upolowanie jednej z dziewczyn wmawiając im, że jest niezwykle niebezpieczna. Nie liczcie jednak na powtórkę z "Southern Comfort", nie widzimy żadnego polowania, a jedynie jego beznadziejny finał. Na największą uwagę zasługuje mord na jednej z dziewczyn dokonany w celi komisariatu przy wtórze nienormalnego kazania, którego źródła i sensu widz nigdy nie pozna. Mówi ono o czystości i bezgranicznym trwaniu w wierze jakie panuje na obszarze nadzorowanym przez niezrównoważonego szeryfa, choć tak naprawdę wszystko wygląda zupełnie inaczej. Całkowity brak wyczucia reżysera i montażysty widoczny jest najbardziej w pierwszej scenie będącej totalną powtórką słynnej sekwencji pod prysznicem z "Psychozy" Alfreda Hitchcocka. Styles podobnie jak w oryginale nie ukazał noża zatapianego w ciało, co ma za zadanie sugerować montaż. Jak się zapewne domyślacie, kompletnie mu to nie wyszło.

Podsumowując "Płytki grób" miał zadatki na całkiem przyjemny horror, gdyż scenariusz mimo, iż nie był zbyt odkrywczy, krył w sobie pewien potencjał. Niestety reżyserowi zabrakło fantazji, aby go należycie "wyłuskać" przez co otrzymaliśmy nieciekawe połączenie "horrorku" i dramatu.

Ocena: 1+/6

Autor: Lobo