Recenzja horroru

Horror Seytan

Seytan

Tytuł oryginalny:

Seytan

Reżyseria:

Metsin Erksan

Scenariusz:

Yilmaz Tümtürk

Obsada:

Canan Perver, Cihan Ünal, Meral Taygun, Agah Hün, Erol Amaç, Ekrem Gökkaya

Kraj:

Turcja

Rok produkcji:

1974

Czas trwania:

97 minut

Kiedy w 1973 roku "Egzorcysta" Williama Friedkina trafił do amerykańskich kin, miłośnicy X muzy ustawiali się w gigantycznych kolejkach, aby zobaczyć ów słynny horror. Zdarzały się liczne wypadki zasłabnięć wśród widowni, niestety na chwilę obecną dzieło Friedkina nie straszy już tak jak dawniej. Ogromny sukces komercyjny przyniósł za sobą masę europejskich podróbek - prym w kopiowaniu "Egzorcysty" wiedli Włosi i Hiszpanie, swoją znaczącą cegiełkę dołożyli również Niemcy ("Magdalena: Possessed by the Devil") oraz sami Amerykanie ("Abby"). Niemniej jednak najbardziej bezczelnym klonem horroru Friedkina do dziś pozostaje turecki "Seytan".

Pomimo kilku niewielkich modyfikacji w fabule (o których wypowiem się nieco później) "Seytan" rozpoczyna się identycznie jak "Egzorcysta". Turecki duchowny nadzorując wykopaliska archeologiczne prowadzone na skąpanej żarem słońca pustyni odnajduje maskę Diabła wystającą z piasku. Wkrótce dostrzega upiorny artefakt przedstawiający wizerunek demona Baala - Peora. Na rezultat jego odkrycia nie trzeba długo czekać. W znacznej odległości od znaleziska mała dziewczynka o głupiutkiej twarzyczce zostaje opętana przez złośliwego demona. Przerażona matka dziecka postanawia zasięgnąć pomocy u egzorcysty.

Ależ ten film kradnie! To wręcz niewiarygodne! Już samej czołówce "Seytana" towarzyszy nieśmiertelny utwór Mike'a Oldfielda "Tubular Bells", powtarzany później w toku akcji aż do znudzenia. Podobno reżyser skopiował ów motyw z vinylowego soundtracka "Egzorcysty", aby bezczelnie umieścić go w filmie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale muzyka stanowi mocny i być może jedyny większy atut "Seytan", bo w paru momentach została użyta całkiem efektownie. Reszta filmu to całkowite powielanie scena po scenie horroru Friedkina. Chętnie podam kilka przykładów. W domu dziewczynki trwa przyjęcie z udziałem wielu zaproszonych gości. Ku zgorszeniu zebranych turecka Regan schodzi ze swojej sypialni na dół i sika w ich obecności. Potem obserwujemy, jak dziewczątko lewituje nad łóżkiem, pluje musztardą, a jej główka obraca się o 360 stopni. Pojawia się również złowieszczy napis na brzuchu opętanej ("Bana Yardim Edin"). Wspominałem wcześniej o drobnych modyfikacjach fabuły, ale jest ich malutko. W toku egzorcyzmów Biblia zostaje zastąpiona Koranem, a duchowny wzywa Allacha, aby wypędzić demona z ciała niewinnej istotki. Efekty specjalne są zaiste koszmarne, aczkolwiek potrafią rozbawić do łez. Przykładowo, dziewczynka skacze po łóżku imitując opętanie, a jej kanapa zaczyna się ruszać pchana przez filmowców ukrytych pod spodem. Miałem płonną nadzieje, iż twórcy chociaż w zakończeniu czymś mnie zaskoczą, niestety finał filmu jest perfidną zżyną z "Egzorcysty" z uwzględnieniem śmiertelnego skoku Ojca Karrasa.

Dlaczego zatem 2? Odpowiedź jest prosta, by nie rzec banalna. W trakcie oglądania "Seytan" można dostać napadu histerycznego śmiechu obserwując to, co się wyprawia na ekranie. Ubawiłem się setnie i doprawdy pragnę szczerze zarekomendować niniejszy "horror" miłośnikom kina komediowego. Reszta może sobie ów żałosny gniot odpuścić.

Ocena: 2/6

Autor: Embalmer