Recenzja horroru

Horror Sex Lies and Videoviolence

Sex Lies and Videoviolence

Tytuł oryginalny:

Sex, lögner & videovåld

Reżyseria:

Richard Holm

Scenariusz:

Johan Holm, Richard Holm

Obsada:

Mike Beck, Johan Holm, Brandon Lee, Mel Brooks, Christina Lindberg

Kraj:

Szwecja

Rok produkcji:

2000

Czas trwania:

68 minut

Horror Sex, lögner & videovåld - zdjęcie 1Horror Sex, lögner & videovåld - zdjęcie 2Horror Sex, lögner & videovåld - zdjęcie 3Horror Sex, lögner & videovåld - zdjęcie 4Horror Sex, lögner & videovåld - zdjęcie 5Horror Sex, lögner & videovåld - zdjęcie 6

Rzadko kiedy opisuję pastisze horroru z banalnego powodu – konglomerat humoru i grozy raczej nieczęsto do mnie trafia. Być może podchodzę do gatunku nieco purystycznie, ale naprawdę średnio mi się widzi oglądanie w horrorze absurdalnych gagów czy wygłupów. Jasna sprawa, nie wolno mi generalizować, albowiem i wśród horror komedii można trafić na autentycznie zabawne i przyzwoite filmy vide "Dead and Breakfast" i "Evil Aliens". Do tej grupy zaliczyć trzeba ekstremalnie obskurny szwedzki pastisz kina akcji i horroru "Sex, Lies & Videoviolence", który kręcono z przerwami przez trzy lata: od 1990 do 1993 roku. Do dystrybucji zaś trafił aż siedem lat później. Wielu wielbicieli tragicznie zmarłego na planie "The Crow" (1994) syna Bruce’a Lee, Brandona, zdziwi fakt, iż ich idol rzeczywiście pojawia się tutaj w drobnym epizodzie mężczyzny stojącego w kolejce przed nocnym klubem. Wykreowany przez Brandona w "Kruku" ożywiony mściciel Eric Draven to postać obecnie ikoniczna, mająca tłumy wielbicieli, szczególnie w subkulturze gotyckiej. Zanim jednak odziane w czerń gotyckie księżniczki i seksowne wampy zaczną do mnie przysyłać błagalne listy z prośbą o udostępnienie filmu, pragnę oświadczyć, iż epizod Brandona Lee trwa około 15 sekund, nie dłużej. Kiedy 31 marca 1993 roku odtwórca roli Erica tragicznie zginął postrzelony na planie "Kruka" przez aktora Michaela Massee, dla wielu kinomanów był to szok połączony z niedowierzaniem. Massee nadal z tego powodu miewa koszmary, choć trudno jest go za ów wypadek winić. Faktem jest natomiast, iż Richard Holm zadedykował "Sex, Lies & Videoviolence" pamięci Brandona Lee. Wspomnieć wypada, iż Lee w 1993 roku zawitał do Szwecji, by promować film akcji "Rapid Fire" – reżyser "Sex, Lies..." spotkał się z nim i poprosił o wystąpienie w drobnym epizodzie, na co gwiazdor się zgodził.

Z uwagi na moją nieznajomość języka szwedzkiego postaram się ograniczyć opis fabuły do niezbędnego minimum. Micke to wielki fan filmowej przemocy. Regularnie odwiedza wypożyczalnię kaset video i zaopatruje się w rozmaite filmy (przede wszystkim w kino akcji oraz bolce). Pewnego wieczoru, w trakcie seansu "Szklanej pułapki" z ekranu jego telewizora wyskakuje niemiecki terrorysta Franz i rozpoczyna się strzelanina w mieszkaniu kinomana. Z czasem Micke filmowa fikcja zaczyna się coraz bardziej mieszać z rzeczywistością. Toczy zażarty bój z Obcym, jest świadkiem, jak Franz morduje postronne osoby, upozowany na mściciela bije się z czterema nihilistycznymi wyrzutkami (droogs) z "Mechanicznej pomarańczy", na swej drodze napotyka Wojownicze Żółwie Ninja kopiące się wzajemnie i symulujące stosunek analny, Darkmana, a także lubieżne i roznegliżowane dziwki, ucieka przed kulą wystrzeloną ze strzelby przez Friggę, jednooką bohaterkę "Thriller: A Cruel Picture" (1974), wreszcie walczy zaciekle z RoboCopem. Oprócz tego udaje mu się zamienić kilka słów z zestresowanym Melem Brooksem oraz otoczonym wianuszkiem fanów Brandonem Lee, a kiczowaty Leatherface straszy go piłą łańcuchową.

Już od początku widać, iż Richard Holm jest ogromnym miłośnikiem kina. Ilość filmów, które pastiszuje robi wrażenie. Czyni to jednak z lekkością i humorem nie szczędząc widzowi scen gore. I tak z klatki piersiowej pyskatej niewiasty wyskakuje mały Obcy, głowy eksplodują fontannami krwi i mózgu po zetknięciu się z kulami, ręce są z trzaskiem łamane, a kości wystają na wierzch. Swoistym punktem kluczowym filmu jest pojedynek Micke z RoboCopem. Kostium RoboCopa Holm otrzymał pracując przy promocji "RoboCopa 2" i postanowił go odpowiednio wykorzystać. Z pociesznym zresztą skutkiem, bo finałowa walka pomiędzy heroicznym fanatykiem kina, a cybernetycznym gliniarzem wywołuje uśmiech na twarzy. Zresztą nie tylko ona. Jeśli więc umiecie przymknąć oko na głupawą fabułę i przeciętne aktorstwo, a lubicie się potaplać w amatorskim gore wymieszanym z odrobinką golizny "Sex, Lies & Videoviolence" jest dla was.

A teraz czekam na prośby i groźby od nastoletnich fanek Brandona Lee, do których zalicza się także moja siostra. Czy chciałybyście obejrzeć ten film, drogie dziewczęta? ;)

Ocena: 4/6

Autor: Embalmer