Recenzja horroru

Horror Scream Bloody Murder

Scream Bloody Murder

Tytuł oryginalny:

Scream Bloody Murder

Reżyseria:

Marc B. Ray

Scenariusz:

Larry Alexander, Marc B. Ray

Obsada:

Fred Holbert, Leigh Mitchell, Robert Knox, Ron Bastone, Suzette Hamilton, Angus Scrimm

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1973

Czas trwania:

90 minut

Horror Scream Bloody Murder - zdjęcie 1Horror Scream Bloody Murder - zdjęcie 2Horror Scream Bloody Murder - zdjęcie 3Horror Scream Bloody Murder - zdjęcie 4Horror Scream Bloody Murder - zdjęcie 5

"Spotkałem się z Alanem Robertsem, który odniósł sukces w produkcji i dystrybucji filmów porno. Chciałem spróbować swych sił z kinem eksploatacji. Zawarłem z nim układ: napiszę i wyreżyseruję film za nic, za zdobycie doświadczenia. W moim kontrakcie Alan oświadczył, iż film musi być krwawy i zawierać dziesięć morderstw. Przekroczyłem limit. Mieliśmy dziesięć morderstw plus zabicie psa tasakiem. " – Marc B. Ray o "Scream Bloody Murder", "Nightmare USA" (Stephen Thrower).

Niniejszy "Scream Bloody Murder" częstokroć bywa mylony z nakręconym na Florydzie psycho-horrorem Roberta Emery pod tym samym tytułem (znanym także jako "My Brother Has Bad Dreams"). Oba filmy wprowadzono niemal jednocześnie na kinowe ekrany w 1972 roku, co spowodowało niemałe zamieszanie. W odróżnieniu od ospałego florydzkiego "Scream Bloody Murder" niskobudżetowiec Raya ocieka krwią zawierając kilka makabrycznych scen morderstw.

Jako mały chłopiec Matthew przejechał własnego ojca traktorem. W trakcie przejażdżki po rodzicu maluch spada z mknącego przed siebie wehikułu, a jego dłoń dostaje się pod koła pojazdu. Mija dziesięć lat. Młody Matthew opuszcza szpital psychiatryczny ze stalowym hakiem w miejsce zmiażdżonej ręki. Przyjeżdża do matki i widzi, że znalazła sobie drugiego męża. Rozczarowany i wściekły niemoralnym postępowaniem mamy morduje mężczyznę siekierą, po czym przyczynia się do śmierci rodzicielki, kiedy jej czaszka z głuchym łoskotem uderza o kamień. Kolejnymi ofiarami chłopaka pada para narzeczonych, którą zabija ogarnięty halucynacjami. Spłukany dociera do Venice Beach, gdzie zaprzyjaźnia się z prostytutką imieniem Vera, malującą abstrakcyjne obrazy na ganku. Matthew postanawia ocalić dziewczynę od rozpusty, lecz wprzódy musi odnaleźć sobie dom. Pod pozorem skorzystania z telefonu dostaje się do willi miejscowych bogaczy, nie oszczędza nawet psa i voila!: rezydencja należy do niego. Pozując jako nadziany syn milionera zwabia tam dziewczynę, niestety Vera odmawia zamieszkania z nim. Zrozpaczony Matthew więzi prostytutkę w sypialni, bo przecież ona należy do niego. I nigdy go nie opuści, choćby tego chciała...

Któż z nas nie zna "Kolekcjonera" Johna Fowlesa, słynnej powieści o oszalałym z miłości wielbicielu motyli, który porywa dziewczynę swojego życia i więzi ją w piwnicy, aby tylko go pokochała. W "Scream Bloody Murder" Matthew kupuje uwięzionej Verze kosztowne ‘prezenty’, co ma na celu przełamanie jej oporu i zdobycie zaufania. Horror Marca B. Raya to zarazem kwintesencja kina eksploatacji z lat siedemdziesiątych: film przyzwoicie zrealizowany, nieźle zagrany, pełen makabrycznych morderstw. Do zapamiętania przede wszystkim scena zabójstwa tasakiem czarnoskórej służącej. Jej krew ochlapuje białe ściany kuchni, a przeszywające wrzaski mordowanej rozrywają widzowi uszy tak samo skutecznie jak atonalna symfonia histerii w finale "Don’t Look in the Basement" (1973) S.F Brownrigga.

Zagrany przez Freda Holberta Matthew należy do panteonu ‘najsympatyczniejszych’ świrów w historii kina grozy. Niesamowicie pruderyjny, sfiksowany na punkcie matki (ujawnia się tutaj freudowski kompleks Edypa) i przekonany o tym, iż przyzwoite kobiety powinny nienawidzić seksu. Dla niego liczy się ‘czystość’, a ‘brud’ winno się likwidować obficie przelewając krew. To rasowy socjopata. Nie obchodzą go uczucia innych osób, jedynie własne pragnienia i potrzeby. Pomimo posępnej tematyki "Scream Bloody Murder" nie sposób potraktować poważnie. Przyczynia się do tego melodramatyczna ścieżka dźwiękowa oraz psychodeliczne halucynacje głównego bohatera, w których widzi umorusane posoką widma kobiet (nowozelandzki "The Ugly" z 1997 roku się kłania). Zakończenie filmu nieodparcie kojarzy mi się z "Maniakiem" (1980) Williama Lustiga oraz z odrealnionym "Carnival of Souls" (1962) Herka Harveya. I jeszcze miła niespodzianka dla wielbicieli popularnej serii Dona Coscarelli "Phantasm": Angus Scrimm aka ‘The Tall Man’ w epizodycznej roli pewnego naprędce uśmierconego lekarza. Interesujące są także przebłyski poetyckiej wrażliwości widoczne w filmie: Matthew tuż po morderstwie matki. Strużki krwi spływające po jego policzkach przypominają wilgotne łzy.

Matthew: "Czy widzisz, co dla ciebie robię? Przynoszę zakupy, ciuchy, zabijam ludzi. Czy ty to doceniasz? Nie."

Ocena: 3+/6

Autor: Embalmer