Recenzja horroru

Horror Scarecrow

Scarecrow

Tytuł oryginalny:

Kakashi

Reżyseria:

Norio Tsuruta

Scenariusz:

Junji Ito, Osamu Murakami, Ryuta Mitaku, Norio Tsuruta, Satoru Tamaki

Obsada:

Maho Nonami, Kou Shibasaki, Shunsuke Matsuoka, Grace Ip, Kenzo Kawarazaki

Kraj:

Japonia

Rok produkcji:

2001

Czas trwania:

86 minut

Horror Kakashi - zdjęcie 1Horror Kakashi - zdjęcie 2Horror Kakashi - zdjęcie 3Horror Kakashi - zdjęcie 4Horror Kakashi - zdjęcie 5Horror Kakashi - zdjęcie 6

Słowo "kakashi" w języku japońskim oznacza wypchanego słomą stracha na wróble. W dawnych czasach miejscowi farmerzy palili ludzkie włosy oraz zwierzęcą sierść, aby utrzymać z dala od swych rodzin i plonów złe duchy, a także dziką zwierzynę. Ów zwyczaj określony został mianem "kagashi". Kiedy stwierdzono, że płonące strachy na wróble wywołują ten sam skutek, nie tylko odstraszając niepożądane siły, ale jednocześnie przywołując bóstwa żyjące głęboko pod ziemią, owe słomiane figury nazwano ku czci starej tradycji "kakashi". Jednakże wzywane przez rolników bóstwa częstokroć nie pałały miłością do ludzi i były równie złe, jak przepędzane demony.

Kaoru Yoshikawa, zaniepokojona zniknięciem jej brata o imieniu Tsuyoshi, odnajduje w jego tokijskim apartamencie list od Izumi Miyamori, dawnej sympatii chłopaka. Wysłano go z malutkiej wioski Kozakuta, do której dziewczyna udaje się samochodem w poszukiwaniu ukochanego braciszka. W drodze na miejsce jej auto psuje się w mrocznym tunelu, Kaoru zostaje więc zmuszona do dotarcia do osady pieszo. Mieszkańcy wsi wydają się jednak dziwni i mało komunikatywni, gdyż nie chcą udzielić jej żadnych informacji odnośnie brata. Zaniepokojenie u Kaoru wywołują też liczne strachy na wróble oraz kukurydziane lalki, których we wiosce pełno. Po przybyciu pod adres wskazany na kopercie, czyli do domu państwa Miyamori, dziewczyna na darmo próbuje się czegoś dowiedzieć od matki Izumi, dopiero doktor Miyamori informuje ją, że Izumi znajduje się w specjalnej klinice w Kozakuta, ale wkrótce wróci. W nocy Kaoru nawiedza wyrazisty koszmar, w którym dziewczyna udaje się do pobliskiej szopy. Tam znajduje żeńskiego kakashi z ludzkimi włosami na głowie, ubranego w czerwony strój, tak jak tonąca w czerwieni wioska. Widzi też siedzącą w cieniu Izumi, także odzianą na czerwono... Nazajutrz Kaoru dowiaduje się od miejscowego policjanta, że następnej nocy odbędzie się festiwal kakashi. Po powrocie do domostwa państwa Miyori nawiedza ją kolejny koszmarny sen. Obserwuje swojego brata malującego w szopie ubranego na czerwono kakashi, który następnie ożywa... Po przebudzeniu Kaoru postanawia uciec z wioski, ale czy nie jest już za późno na taki ryzykowny krok? Czym jest owa dziwna moc kakashi, która zawładnęła mieszkańcami Kozakuty? Co się wydarzy na festiwalu?

"Kakashi" jest kolejnym filmem grozy zrealizowanym na podstawie mangi pod tym samym tytułem autorstwa jednego z najwybitniejszych japońskich rysowników Junji Ito. Niestety nie miałem okazji jej czytać, aczkolwiek dodam, iż na kanwie twórczości utalentowanego Japończyka powstały takie horrory jak "Uzumaki" czy "Tomie". "Scarecrow" wyreżyserował Norio Tsuruta, do którego filmowego dorobku zaliczymy przede wszystkim "Ring 0: Birthday". Co ciekawe, "Kakashi" zawiera wiele subtelnych odniesień do takich klasyków gatunku jak "The Wicker Man", "City of the Dead", "The Fog" czy "Pet Sematary". Film jest przepięknie zrealizowany, poszczególne kadry urzekają swą malarskością, plastycznością, a lokacje stanowią wizualną ucztę dla oczu. Gra aktorska stoi na przyzwoitym poziomie, wyróżnia się zwłaszcza urodziwa Kou Shibasaki w roli złowrogiej Izumi (miłośnicy "Battle Royale" zapewne pamiętają ją jako Mitsuko). Minimalistyczna ścieżka dźwiękowa Schuichiro Ogaty znakomicie współtworzy nastrój ciążącej nad wioską tajemnicy rodem z onirycznego koszmaru.

Dla widzów przyzwyczajonych do szybkiej akcji, wgniatającego w fotel suspensu i fruwających ze wszystkich stron bebechów "Kakashi" będzie stanowił ciężki orzech do zgryzienia, jest to wszakże film spokojny, specyficzny, melancholijny. W czasie projekcji ani razu nie przeszedł mnie dreszcz grozy, tak jak w przypadku wielu innych azjatyckich produkcji, ale i tak wpatrywałem się w ekran urzeczony. Nastrój niesamowitości kreuje tutaj w dużej mierze upiorna cisza czy nawet wydarzenia, które tak naprawdę nie mają miejsca, a puste twarze strachów na wróble stanowią projekcję naszych najbardziej pierwotnych lęków (dotyczących śmierci czy opuszczenia przez najbliższych). Tematem przewodnim "Kakashi" jest niekończące się koło narodzin i śmierci każdego człowieka. Wszyscy mieszkańcy zostali w wiosce albo powrócili do niej uwięzieni raz na zawsze w pułapce rozpaczy i żalu za zmarłymi bliskimi, co więcej żyją jedynie ulotnymi wspomnieniami w przeświadczeniu, że ich drodzy nieobecni kiedyś powrócą z martwych. Zakończenie filmu napełniło moje serce smutkiem, ale w pewnym sensie było do przewidzenia.

"Czy to sen...czy może fantazja?" - tak sformułowane pytanie pada kilka razy w toku akcji. Jeśli chcecie zagłębić się w oniryczny mikro-świat Kozakuty, gdzie nic nie jest takie, jakie powinno być, to zapraszam do oglądania.

Ocena: 4/6

Autor: Embalmer