Recenzja horroru

Horror Return of the Blind Dead

Return of the Blind Dead

Tytuł oryginalny:

El Ataque de los Muertos Sin Ojos

Reżyseria:

Amando de Ossorio

Scenariusz:

Amando de Ossorio

Obsada:

Tony Kendall, Fernando Sancho, Esperanza Roy, Franco Braňa, Lone Fleming

Kraj:

Hiszpania

Rok produkcji:

1973

Czas trwania:

91 minut

Horror El Ataque de los Muertos Sin Ojos - zdjęcie 1Horror El Ataque de los Muertos Sin Ojos - zdjęcie 2Horror El Ataque de los Muertos Sin Ojos - zdjęcie 3Horror El Ataque de los Muertos Sin Ojos - zdjęcie 4Horror El Ataque de los Muertos Sin Ojos - zdjęcie 5

XIII wiek. Średniowieczna Portugalia. Wioska Berzano. Jej mieszkańcy szturmują klasztor Templariuszy i pojmują rycerzy z czerwonymi krzyżami na płaszczach oskarżonych o konszachty z Diabłem i składanie ofiar z kobiet. Z racji tego, że szykuje się masowa egzekucja zakonnikόw ich przywόdca przysięga przyszły powrόt zza grobu i zniszczenie wioski. W odpowiedzi na jego słowa wściekli mieszkańcy Berzano po kolei wypalają Templariuszom oczy. Początek lat 70-tych XX wieku. Pięćsetna (?) rocznica spalenia diabelskich wyznawcόw sprzyja rozpoczęciu przygotowań do festiwalu ‘Lakima’, ktόremu mają towarzyszyć hulanki, swawole i pokazy sztucznych ognii. Do wioski przybywa ekspert od fajerwerkόw Jack Marlow (Tony Kendall), ktόry jest gotόw odzyskać za wszelką cenę swoją dawną miłość, Vivian (Esperanza Roy). W międzyczasie lokalny głupek Murdo wskrzesza Templariuszy poprzez złożenie rytualnej ofiary z porwanego młodego dziewczęcia. Ślepa śmierć dosiada koni i rusza na hucznie bawiące się Berzano... po drodze mordując i wysysając krew... We wiosce dochodzi do masowej rzezi... Ocaleli z masakry znajdują schronienie w miejscowym kościele...

Sukces komercyjny "Tombs of the Blind Dead" w Hiszpanii doprowadził do realizacji sequela, ktόry jednak rόżni się znacznie od oryginału. Przede wszystkim zawiera więcej akcji i pokaźniejszą dawkę makabry. Zmianie ulega historia Templariuszy: w oryginale zostają powieszeni i gniją na drzewach, a ich oczy pożerają kruki, natomiast w "Return of the Blind Dead" wataha rozwścieczonych wieśniakόw pali ich żywcem. Obudzone do życia zmumifikowane szkielety dostają o wiele więcej czasu ekranowego niż w słynnym poprzedniku. Naturalnie nie mogło zabraknąć sceny gwałtu, a w zasadzie jej prόby, ktόra kończy się śmiertelną bijatyką. I choć nad "Return of the Blind Dead" nadal rozpościera się nieśmiertelny cień romerowskiej "Nocy żywych trupόw" to nie można oprzeć się wrażeniu, że John Carpenter inspirował się sequelem "Tombs" w trakcie pisania scenariusza "Mgły" (zabarykadowanie się w sanktuarium oblężonym przez żywe trupy, wzajemne animozje grupki ocalałych). De Ossorio wyśmiewa się z niektόrych postaci np. gubernator (Juan Cazalilla) bardziej zainteresowany jest ponętnymi wdziękami służącej niż przysłaniem pomocy do wioski zaatakowanej przez zombies. Na darmo zatem wszelkie błagania, łatwiej jest uznać je za pijacki wymysł!

Na szczęście nie zmieniają się Templariusze: wysuszone trupy od ktόrych nieomal czuć odόr trwająego stulecia rozkładu. Widok ich rozcapierzonych, kościstych dłoni, ziejących czernią jam oczu, rozpadających się opończy, zbrukanych krwią mieczy autentycznie przyprawia o dreszcze. To zaiste jedne z najbardziej przerażających kreacji w historii gatunku! Nie ma znaczenia, czy galopują na poddanych rezurekcji koniach, czy poruszają się pieszo w wolnym tempie w poszukiwaniu ofiar – mόgłbym kontemplować ich iście groteskowy wygląd godzinami. Zapada w pamięć kilka scen: nieudana ucieczka katakumbami zakończona krwawą dekapitacją zidiociałego Murdo, horda Templariuszy dokonująca rzezi mieszkańcόw Berzano w odwecie za dwunastowieczny masowy mord, mała płacząca dziewczynka Nancy wędrująca pośrόd martwej kongregacji rycerzy zakonnych jako cyniczna przynęta burmistrza i, rzecz jasna, finał będący ukłonem Amando de Ossorio w stronę "Ptakόw" (1963) Alfreda Hitchcocka.

Rok pόźniej powstaje trzecia część cyklu "The Ghost Galleon", w ktόrej Templariusze spoczywają w drewnianym sarkofagu na statku-widmie. Tym razem nie obeszło się jednak bez wyraźnego spadku formy.

Ocena: 4+/6

Autor: Embalmer