Recenzja horroru

Horror Red Room 2

Red Room 2

Tytuł oryginalny:

Shin Akai Misshitsu: Kowareta Ningyo-tachi

Reżyseria:

Daisuke Yamanouchi

Scenariusz:

Daisuke Yamanouchi

Obsada:

Miyuki Kato, Yukio Kokago, Salmon Sakeyama, Yuka Takahashi, Yukeen Yoshida

Kraj:

Japonia

Rok produkcji:

2000

Czas trwania:

81 minut

Horror Shin Akai Misshitsu: Kowareta Ningyo-tachi - zdjęcie 1Horror Shin Akai Misshitsu: Kowareta Ningyo-tachi - zdjęcie 2Horror Shin Akai Misshitsu: Kowareta Ningyo-tachi - zdjęcie 3Horror Shin Akai Misshitsu: Kowareta Ningyo-tachi - zdjęcie 4Horror Shin Akai Misshitsu: Kowareta Ningyo-tachi - zdjęcie 5

"Red Room 2" stanowi kontynuację tej samej tematyki z "Red Room", lecz z nowymi uczestnikami gry. Znowu mamy czwórkę uczestników zabawy (dwóch mężczyzn i dwie kobiety, w tym jeden android) oraz nowe, jeszcze bardziej wymyślne sposoby zadawania bólu przegranym. Akcja filmu ponownie toczy się w tym samym pomieszczeniu, co w oryginale, niestety "Red Room 2" posiada sporo niepotrzebnych dłużyzn i tym samym jest bardziej nudny od swojego poprzednika. Oferuje w zamian więcej makabry, ale jeśli ktoś widział pierwszy "Red Room" to doskonale wie, czego należy się spodziewać.

Przejdźmy więc od razu do sedna sprawy czyli do ohydnych atrakcji, których całkiem sporo zawiera "Red Room 2". Przede wszystkim na myśl przychodzi mi przeczyszczanie nozdrzy nieszczęśnika za pomocą szczoteczki do zębów aż do obfitej erupcji juchy z nosa, wypijanie wymiocin oraz parę innych pokazów skrajności. Całość okraszona jest ponownie sporą dawką erotyki i klaustrofobiczną atmosferą zamknięcia. Warto jednak zarekomendować "Red Room 2" maniakom japońskiego nihilizmu, bo znajdziemy tutaj jedną z najbardziej odrażających scen seksualnej przemocy, jaką miałem okazję kiedykolwiek oglądać. Dwójka uczestników zostaje zamknięta w klatce. Facet zaczyna dobierać się do panienki, obdziera ją z ubrań, a potem zaczyna gwałcić. Rozchyla jej nogi, a następnie wpycha dłoń w głąb jej ciała i ciągnąc z całej siły wyszarpuje płód z pępowiną. Kobieta wije się i wrzeszczy z niewyobrażalnego bólu, a krew bluzga strumieniem. Legendarna scena konsumpcji płodu z kultowego włoskiego horroru Joe D'Amato "Antropophagus" na tle tego momentu naprawdę wypada dość blado.

Reasumując, mus dla fanów japońskiego kina gore. Zwolennicy nastrojowego azjatyckiego horroru mogą również obejrzeć, jeśli tylko są na tyle odważni, ale piszący te słowa nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne zmiany w ich psychice.

Ocena: 3-/6

Autor: Embalmer