Recenzja horroru

Rape 13th Hour
Tytuł oryginalny:
Rape! 25-ji Bokan
Reżyseria:
Yasuharu Hasebe
Scenariusz:
--
Obsada:
Yuri Yamashina, Yudai Ishiyama, Rei Okamoto, Tamaki Katsura, Naomi Oka
Kraj:
Japonia
Rok produkcji:
1977
Czas trwania:
73 minuty






W latach siedemdziesiątych studio Nikkatsu wyprodukowało szereg filmów pink, które traktowały o seksualnej degradacji kobiet. Yasuharu Hasebe był jednym z pionierów subgatunku – w 1976 roku zrealizował zdeprawowany "Assault! Jack the Ripper" oraz brutalny "Rape!" ("Okasu!"). Największy obyczajowy skandal wywołał jednak o rok późniejszy "Rape! 13th Hour". Film został oprotestowany przez publikę – reakcja widowni przypominała burzę, jaką w 1978 roku rozpętał po drugiej stronie oceanu głośny "I Spit on Your Grave" Meira Zarchi. Nawet szefowie Nikkatsu uznali, że Hasebe przesadził w epatowaniu sadyzmem, czego niechybnym rezultatem było wstrzymanie przez studio produkcji tzw. ‘violent pink movies’ na okres dwóch lat.
Pracownik stacji benzynowej pomaga gangsterowi o przezwisku Crimson ukryć się przed ścigającymi go trzema homoseksualnymi opryszkami. Chłopak z zaciekawieniem obserwuje, jak Crimson włamuje się do apartamentu baletnicy Ruriko. Bez wahania podąża za nim, po czym pomaga mu obezwładnić ofiarę, którą Crimson brutalnie gwałci. Od tej pory w chłopaku zaczyna narastać żądza gwałtu. Z początku działa samodzielnie atakując parkę w lesie schadzek. Mężczyźnie rozgniata głowę kluczem samochodowym, a jego dziewczynę gwałci, ale nadal nie czuje spełnienia. Wtedy przyłącza się do profesjonalisty Crimsona, z którym wspólnie biją oraz gwałcą dwie kobiety. Wkrótce potem na drodze Crimsona pojawia się homoseksualny gang i zabiera gwałciciela do opuszczonego teatru. Tam lider grupy próbuje nakłonić gangstera do seksu szantażując go policją, ale tenże tłucze go na kwaśne jabłko i ucieka. Do kolejnej niezwykle brutalnej konfrontacji z triem homoseksualistów dochodzi przy opuszczonym basenie...
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych aspektów "Rape! 13th Hour" zdaje się być ukazanie chłopaka jako człowieka pozbawionego męskości. Jego towarzyszem i zarazem nauczycielem zostaje "prawdziwy mężczyzna" Crimson, który bez skrupułów gwałci kobiety oraz pierze po pyskach gejów. Chłopak, aby się do niego upodobnić, próbuje nawet skopiować długopisem tatuaż Crimsona. Swoistym rytuałem inicjacyjnym staje się dla niego dokonanie gwałtu na właścicielce baru. Kobieta odczuwa przyjemność z wymuszonego aktu seksualnego i doprowadza chłopaka od orgazmu, a Crimson uśmiechem daje mu do zrozumienia, że tym razem spisał się na medal. W zakończeniu role się jednak odwracają. Crimson traci swoją męskość, gdy zostaje po śmierci zgwałcony przez dwójkę homoseksualnych opryszków, a "pełen męskości" pracownik stacji benzynowej eliminuje gang gejów oraz gwałci Ruriko w scenie jakby żywcem przeniesionej z arcydzieła Stanleya Kubricka "A Clockwork Orange".
Pomimo niskiego budżetu film jest profesjonalnie zrealizowany i solidnie zagrany. Kobiety w drugoplanowych rolach są atrakcyjne i przekonujące, ale ich aktorstwo w zasadzie ogranicza się do płaczu, walki oraz krwawienia z ust. Podobnie jak wcześniejszy pink Hasebe "Assault! Jack the Ripper", "Rape! 13th Hour" zawiera wiele scen seksualnej agresji. Licznym scenom gwałtów towarzyszy klasyczna ścieżka dźwiękowa, co można uznać za kolejne odwołanie do kubrickowskiej ekranizacji futurystycznej powieści Anthony’ego Burgessa. W niemałe zaskoczenie wprawił mnie natomiast moment homoseksualnego gwałtu na Crimsonie połączony z wybijaniem zębów młotkiem. Owszem, jest bardzo brutalny, ale tak silne wyeksponowanie wątku homoseksualnego w zapomnianym pinku z lat siedemdziesiątych stanowi swoiste novum.
Filmy takie jak "Rape! 13th Hour" i notoryczny "Zoom Up: Rape Site" Koyu Ohary utorowały drogę dla strumienia jeszcze bardziej sadystycznych pinku eiga wyprodukowanych w latach 80-tych. Trzeba tutaj wspomnieć o czteroczęściowej serii z lat 1985-1988 "Subway Serial Rape" Shuji Kataoki, "White Rose on Campus: Then Everybody Gets Raped" (1982, Koyu Ohara) oraz "Beautiful Teacher in Torture Hell" (1985, Masahito Segawa). Moim zdaniem nurt pinku eiga nadal pozostaje jednym z najmniej zbadanych obszarów w japońskiej kinematografii – z tego też względu zapewne warto mu poświęcić nieco więcej uwagi, bo ilość publikacji na jego temat jest doprawdy znikoma. Jako punkt startowy możecie obrać sobie "Rape! 13th Hour", ale nie będę ukrywał, że film niniejszy raczej trudno zdobyć.