Recenzja horroru

Rape (1976)
Tytuł oryginalny:
Desnuda Inquietud
Reżyseria:
Miguel Iglesias Bonns
Scenariusz:
Enrique Josa , Miguel Iglesias Bonns
Obsada:
Nadiuska, Ramiro Oliveros, Luis Induni, Gil Vidal, Fernando Ulloa
Kraj:
Hiszpania
Rok produkcji:
1976
Czas trwania:
76 minut






Pierwsze co zwraca uwagę w przypadku "Rape" to kompletnie nie przystający do zawartości filmu amerykański tytuł. Dystrybutor wykazał się w tym przypadku skrajną niefrasobliwością, ponieważ w horrorze Bonnsa nie ma ani jednej sceny gwałtu, jest jedynie jego próba. Oczekujący potężnej dawki seksu i przemocy zawiodą się dość mocno, bo "Rape" to raczej nudnawa i przeciętna produkcja wywtórni Profilmes traktująca o opętaniu. Głównym magnesem "Desnuda Inquietud" miała być hiszpańska sex bomba Nadiuska, czarnowłosa odpowiedź na Sophię Loren, ale film nie odniósł sukcesu i popadł w mroki niepamięci. Jako zapalony zbieracz tego typu unikatów postanowiłem go odkurzyć.
Zagadkowa śmierć Jeana wprawia w osłupienie reportera Rogera i psychiatrę Franka, dwójkę przyjaciół zmarłego. Obaj mężczyźni udają się do Hiszpanii czyli miejsca ostatniego pobytu Jeana, aby wyjaśnić tajemnicze okoliczności jego zgonu. Trafiają do małego miasteczka, gdzie dowiadują się, że Jean przyjaźnił się z Marią (Nadiuska). Miejscowi podejrzewają Marię o paranie się czarami, jedynie lokalny doktor uważa ją za zwykłą introwertyczkę. Uciekając od małomiasteczkowej niechęci oraz plotek Maria opuściła dotychczasowe miejsce zamieszkania i przeniosła się do górskiej chatki, gdzie mieszka wraz z rzekomym ojcem Gabrielem. Coraz bardziej zaintrygowany urodą kobiety Roger zakochuje się w niej. Niestety od Marii zdaje się emanować złowieszcza energia, a w jej obecności dzieją się dziwne rzeczy - pękają szyby w oknach, naczynia spadają z półek, gaśnie ogień w kominku. Roger postanawia poddać Marię hipnozie, by wykazać skąd wzięły się u niej owe niechciane ponadnaturalne moce. Okazuje się, że Maria żyła już w czasach hiszpańskiej inwazji na Azteków i została opętana przez ducha księżniczki Montezumy...
Po skończeniu oglądania niskobudżetowego horroru Bonnsa byłem zaskoczony tym, jak niewiele elementów eksploatacyjnych można w nim znaleźć. Co prawda Nadiuska pokazuje swoje ponętne ciało w 3-4 scenach, włączając w to nieudaną próbę zgwałcenia Marii przez Gabriela, ale w zasadzie to wszystko, jeśli chodzi o sleaze. Natomiast pojawiły się porównania "Desnuda Inquietud" do surrealistycznych eksperymentów Giulio Questi’ego ("Death Laid an Egg", "Arcana"). Są one w moim mniemaniu zbyt daleko idące, niemniej jednak w "Rape" można z powodzeniem odnaleźć kilka raczej dziwacznych scen (np. atak szaleństwa Gabriela). Szkoda tylko, że Bonns dysponując całkiem klimatycznymi górskimi plenerami, nie był w stanie wykrzesać z nich dostatecznej dawki suspensu. W efekcie otrzymujemy przegadany, pozbawiony gore i średnio interesujący horror o opętaniu, który szybciutko ulatnia się z pamięci widza. A sekwencje bitew Azteków z hiszpańskimi najeźdźcami zostały ewidentnie zapożczone z jakiegoś starego eposu historycznego.
Reżyser Miguel Iglesias Bonns znany jest przede wszystkim z realizacji dwóch obrazów o Kilmie, "kobiecie z dżungli". Wyreżyserował także w 1975 roku należący do cyklu horrorów o Wolfmanie "Night of the Howling Beast" z Paulem Naschym w roli głównej. Niestety w przypadku "Rape" przeciętny scenariusz nie pozwolił mu się zbytnio wykazać. Konludując, pragnę polecić "Desnuda Inquietud" wyłącznie najbardziej zapalonym kolekcjonerom Eurohorroru, do których się dumnie zaliczam. Dla pozostałych będzie to zapewne nużący i z lekka surrealistyczny gniot.