Recenzja horroru

Rabid (Wściekłość)
Tytuł oryginalny:
Rabid
Reżyseria:
Scenariusz:
Obsada:
Marilyn Chambers, Frank Moore, Joe Silver
Kraj:
Kanada
Rok produkcji:
1977
Czas trwania:
91
Po kontrowersjach i burzy jaką wywołał debiut Davida Cronenberga pt. "Shivers" nie wróżono mu długiej kariery. Sprawy potoczyły się jednak zgoła inaczej, bowiem okazało się że kanadyjski instytut filmowy zdecydował się mimo wszystko sfinansować następny jego film. Co prawda nie jest on już tak samo udany co pierwszy, ale nadal jest to interesujące kino.
Rose ( Marylin Chambers ) jadąc na motorze wraz ze swoim chłopakiem ( Frank Moore ) ulega poważnemu wypadkowi. Zostaje odwieziona do pobliskiego szpitala specjalizującego się w przeszczepach skóry. Rose zostaje wszczepiony eksperymentalny implant. Kiedy budzi się po wielodniowej śpiączce, odkrywa w sobie niepohamowany głód krwi. Zaczyna atakować ludzi, którzy po jej ugryzieniu zostają zainfekowani i szukają kolejnych ofiar. Choroba zaczyna się szerzyć w zastraszającym tempie...
Szczerze powiedziawszy nie jest to najlepszy film Cronenberga. Oczywiście jest on nadal godny uwagi, bo nawet najgorszy film reżysera jest i tak wart obejrzenia, ale "Rabid" stanowi pewien zawód, bo w sumie mamy do czynienia z niczym nie wyróżniającym się horrorem. Sama historia jest w sumie banalna i trochę niejasna (skąd niby taka reakcja organizmu na przeszczepiony implant itp.), ale nie jest to główny zarzut. Chodzi o sposób jej pokazania. Akcja, zwłaszcza w pierwszej części filmu jest niesamowicie chaotyczna, bez ładu i składu, kolejne ofiary zostają zainfekowane i rozprzestrzeniają zarazę na dalsze osoby, ale dzieje się to tak szybko, że staje się trochę nudne, a nierzadko jest też trochę nieudolne i głupawe (dziewczyna w basenie). W drugiej części natomiast zwalnia i momentami trochę jest przeciągana (np. scena w kinie). Ten kontrast niezbyt służy całości. Faktem jest jednak, że większość scen gdy zakażeni atakują zdrowych ludzi jest całkiem efektowna i budząca grozę. Duży plus stanowi gra Marylin Chambers, popularnej w latach 70-tych gwiady filmów porno. Okazuje się, że stać ją na zagranie dobrej i w sumie wymagającej roli. Jest naprawdę doskonała, zarówno jako żądna krwi nosicielka zarazy, jak i faktycznie niewinna ofiara nieudanego eksperymentu. Niestety szkoda, że pozostali aktorzy nie wzięli z niej przykładu i specjanie się nie wysilili. Prym na tym polu wiedzie Frank Moore, grający chłopaka Rose. Drętwy i wybitnie anemiczny - aż kipi w człowieku. Choć trzeba oddać, że pod koniec filmu się trochę zrehabilitował. Zresztą cała scena finałowa jest po prostu doskonała, pałna napięcia i dramatyzmu. Całość jest przesycona sporym pesymizmem, który podkreślają mroczne, ponure zdjęcia oraz ostatnia, bardzo wymowna scena - człowiek kończy we własnych śmieciach. Oczywiście, można tu odnaleźć drugie dno całej historii (nauka jako źródło zła, prowadząca do śmierci człowieka itp.) oraz kilka charakterystycznych dla twórczości Cronenberga motywów (biologoczny horror, mutacje), bez których właściwie żaden jego film nie może się obejść. Warto wspomnieć, że wraz z debiutackim "Shivers" i późniejszym o dwa lata, kapitalnym "Potomstwem" ("The Brood") film ten tworzy swoistą trylogię.
Podsumowując: średni filmik, mający zarówno bardzo dobre momenty jak i kiepskie. Mimo, że jak na Croneneberga to trochę mało to i tak warto go zobaczyć.