Recenzja horroru

Horror Plaga Zombie

Plaga Zombie

Tytuł oryginalny:

Plaga Zombie

Reżyseria:

Pablo Parés, Hernán Sáez

Scenariusz:

Berta Muñiz, Pablo Parés, Hernán Sáez

Obsada:

Berta Muñiz, Pablo Parés, Hernán Sáez, Walter Cornás

Kraj:

Argentyna

Rok produkcji:

1997

Czas trwania:

90 minut

Horror Plaga Zombie - zdjęcie 1Horror Plaga Zombie - zdjęcie 2Horror Plaga Zombie - zdjęcie 3Horror Plaga Zombie - zdjęcie 4Horror Plaga Zombie - zdjęcie 5Horror Plaga Zombie - zdjęcie 6

Ameryka Południowa nie jest jakoś przesadnie słynna z produkcji horrorów - kokaina to i owszem, ale filmy grozy? Bardziej wtajemniczeni znają niesamowitego Coffin Joe z dzieł Jose Mojica Marins'a. To oczywiście klasyka i obiekt zasłużonego kultu, ale co poza brazylijskim przedsiębiorcą pogrzebowym warte jest uwagi w produkcji filmowej tego kontynentu? Otóż okazuje się, że nie tylko Marins powinien powodować szybsze bicie serca fanów gatunku. Ci, którzy gościli w Warszawie na Horror Fieście (swoją drogą niektórzy redaktorzy Danse Macabre mają niezły refleks, że po roku wracają jeszcze do tego wydarzenia;-) na pewno nie zapomnieli świetnej produkcji argentyńskiej "Plaga Zombie: Zona Mutante". Mniej zorientowanym należy wyjaśnić, że jest to sequel niezależnej produkcji z 1997 roku. Okazuje się bowiem, że wczesne dzieła Petera Jacksona i filmowe występki Andreasa Schnaas'a są znane również za oceanem. Znane, oglądane po wielokroć i z wielką wprawą naśladowane. A pierwsza część "Plaga Zombie" jest tego doskonałym przykładem.

Ufo porywa kolegę jednego z głównych bohaterów, Billa. Po dokonaniu na nim straszliwych i okrutnych eksperymentów chłopak wraca na ziemię, ale coś z nim jest nie tak. Zaczyna cierpieć na tajemniczą infekcję skóry, która zmienia jego ciało w pokrytą bąblami skorupę. Również kumpel Johna Westa zaczyna zdradzać objawy podobnej choroby. Wkrótce okazuje się, że owa dziwna choroba zamienia ludzi w żywe trupy, które, jak to ożywione umarlaki, łakną ludzkiego mięsa. Choć jak się okaże pizzą też nie pogardzą. John i Bill stają oko w oko z bandą zombich, które opanowały całe miasto. Jedynie ich kumpel Max dziwnym trafem ocalał z zarazy. Teraz próbują znaleźć schronienie w domu Billa i gorączkowo obmyślają sposoby poradzenia sobie z człapiącym powolnym krokiem zagrożeniem. Walka zapowiada się długa i wyczerpująca, bo umarlaków są całe hordy. Ale od czego pomysłowość i szeroki asortyment sprzętów, które można znaleźć w przestronnym domu...

Takie filmy chciałoby się oglądać jak najczęściej! Zrealizowana niewielkim nakładem środków, nakręcona kamerą video "Plaga Zombie" jest prawdziwą perełką wśród produkcji niezależnych. Nad fabułą nie warto się rozwodzić, bo jest ona czysto pretekstowa - służy wyłącznie zaprezentowaniu sporej ilości autentycznie zabawnych gagów i jeszcze większej ilości krwawych i obrzydliwych scen. Nad wszystkim unosi się duch "Bad Taste", "Braindead" i do pewnego stopnia "Violent Shit". Jeśli chodzi o katalog krwawych ekscesów to na ekranie zobaczymy odrywanie kończyn, wypruwanie wnętrzności, podżynanie gardeł, dekapitację i inne przyjemne pieszczoty, które żywi mogą zafundować chodzącym truposzczakom. Ale zombie też nie pozostają dłużne. Każdy kojarzy kultową scenę z "Martwicy mózgu" z kosiarką w roli głównej. Tutaj role ulegają odwróceniu - to zombie użyją jej przeciwko ludziom. O efektach specjalnych trzeba powiedzieć, że choć zrobione są niewielkim nakładem kosztów, to są bardzo pomysłowe i naprawdę dobrze wykonane. Nawet make up zombich, zrobiony pewnie plakatówką, prezentuje się bardzo przyzwoicie. Oczywiście poruszamy się w obrębie stylistyki kampowej, więc nie ma co oczekiwać realizmu. Można co najwyżej oczekiwać świetnej zabawy. A tej jest naprawdę sporo. Rozbroiła mnie scena, w której zombi grają w karty, ale zaczyna im doskwierać głód. Dzwonią więc, by zamówić dostawę pizzy, a właściwie dostarczyciela... Takich zabawnych scenek jest tu sporo i nie jest to humor wymuszony, a raczej zabawa konwencjami i oczekiwaniami widza - wszystko podane w bezpretensjonalnym sosie i duchu dobrej prześmiewczej zabawy (nawiązania do "Aliena" czy "Night Of The Living Dead" widoczne na pierwszy rzut oka, ale nakręcone z zupełnie innej perspektywy).

Na szczególną uwagę zagługuje wykonanie argentyńskiego filmu. Kamera jest bardzo ruchliwa, często ustawiana (trzymana?) w nietypowych miejscach, nadaje to "Pladze Zombi" dużego dynamizmu. Zaskakuje też staranny jak na niskobudżetową produkcję montaż - pojedyncze sceny filmowane są z kilku ujęć i połączone w zgrabną całość. Znać, że twórcy bardzo poważnie podeszli do edycji swojego obrazu. Postaci głównych bohaterów są ciekawe i zindywidualizowane - John West, były zapaśnik; Max, komputerowy freak, i Bill, taki lowelas południowy. Aktorstwo jest nadspodziewanie dobre - żadnych głupawych uśmieszków bohaterów, którzy nie potrafią poważnie wypowiadać kwestii. Nawet zombiaki mają pewną indywidualność i nie zlewają się w jednolitą masę. Żeby jednak nie było tak różowo, to trzeba przyznać, że napięcie i dynamika wyraźnie siadają w drugiej połowie filmu. Widz dostaje kolejne scenki zaaranżowane, by pokazać widowiskowe sposoby rozprawiania się z hordą żywych trupów. Ale w pewnym momencie kolejne potyczki stają się nużące. Choć być może jest to tylko moje odczucie. Bo podobne wrażenia miałem w przypadku sequela "Plaga Zombie: Zona Mutante", za to widownia obecna na Horror Fieście jak i na Letnim Festiwalu Grozy wydawała się być zachwycona. Więc co kto lubi.

Jak widać można jeszcze nakręcić totalnie kampowy film w duchu najlepszych osiągnięć Jacksona czy Bianchi'ego ("Burial Ground"), który będzie obrzydliwy i zabawny zarazem. Żadnych wymuszonych niby zabawnych żartów rodem z klozetowego humoru, ani rzucania wszędzie wątróbką kupioną u rzeźnika (jak to miało miejsce choćby w widzianym ostatnio przeze mnie "Aberracion"). Po prostu świetnie zrealizowany film niezależny, nakręcony przez fanów i dla fanów. I choć nie jest to może poziom "Braindead" to moim zdaniem "Plaga Zombie" zasługuje na większą uwagę niż pierwszy film Jacksona - "Bad Taste".

Ocena: 5-/6

Autor: Grzegorz