Recenzja horroru

Perfect Victims
Tytuł oryginalny:
Perfect Victims
Reżyseria:
Shuki Levy
Scenariusz:
Shuki Levy, Joe Hailey, Bob Barron
Obsada:
Deborah Shelton, Lyman Ward, Tom Dugan, Clarence Williams III, Jackie Swanson, Nicolette Scorsese
Kraj:
USA
Rok produkcji:
1988
Czas trwania:
99 minut






Wirus HIV należy do rodziny Retroviridae, a przodkiem HIV-1 jest Simian Immunodeficiency Virus (SIVcpz) po raz pierwszy zaobserwowany u szympansów w Afryce centralnej. Nie wiadomo, kiedy doszło do przekroczenia bariery międzygatunkowej i infekcji ludzi. Pierwsze zakażenia wirusem stwierdzono w 1981 roku w Nowym Jorku oraz Kalifornii wśród uprzednio zdrowych homoseksualistów. Wirus dostaje się do krwiobiegu człowieka poprzez skaleczenia na skórze, niehigieniczne używanie igieł i strzykawek, wykorzystanie zakażonej krwi podczas transfuzji czy wreszcie współżycie seksualne z nosicielami. Okres wylęgania HIV w ludzkim organizmie wynosi od 8-10 lat, dopóki układ immunologiczny zakażonego nie ulegnie zniszczeniu. W 100% przypadków zakażenie wirusem kończy się śmiercią nosiciela, a faza AIDS stanowi końcowy etap patologicznego procesu wywołanego infekcją. W jej trakcie drastycznie spada odporność immunologiczna zarażonego, pojawiają się dodatkowe schorzenia zwane wskaźnikowymi (np. nowotwory, gruźlica, mięsak Kaposiego, zapalenie płuc, kandyloza) prowadzące do demencji i kompletnego wyniszczenia organizmu. Nie ma szczepionki przeciwko wirusowi, istnieją jedynie leki (np. AZT) spowalniające szybkość reprodukcji HIV.
Brandon Poole (Tom Dugan) nienawidzi kobiet, bo obwinia je za zakażenie wirusem HIV. Na samotne dziewczęta poluje nocą, jeżdżąc samochodem po ulicach Los Angeles - kiedy sytuacja ku temu sprzyja atakuje wybraną ofiarę, gwałci ją i przy okazji zaraża śmiertelną chorobą. Mężczyzna pracuje dla firmy zajmującej się przeprowadzkami - w trakcie jednego zlecenia upatruje sobie dwie kolejne ofiary, aspirujące modelki Carrie i Melissę. Do ich mleka dosypuje narkotyk i nocą włamuje się do apartamentu zastając je obie bliskie stanu omdlenia. Carrie infekuje wirusem przy pomocy śliny wkładając jej do nosa rurkę i plując do środka. Potem nacina sobie nadgarstek i karmi krwią Melissę. Następnie dochodzi do gwałtu... Kiedy słyszy żałosny płacz dziecka Carrie w sąsiednim pokoju krzyczy do otumanionej ofiary "Mam dla ciebie nowinę. Twój dzieciak jest sierotą!". Do schwytania zarażonego HIV-em gwałciciela zostaje oddelegowany czarnoskóry glina Kevin White (Clarence Williams III). Szefowa agencji modelek Liz (Deborah Shelton, pamiętna z "Body Double" Briana De Palmy) potępia w telewizji czyny seksualnego agresora nazywając go "zwierzęciem". Wściekły Brandon postanawia dać jej nauczkę...
Chory i mizoginistyczny thriller – do tej pory zakazany na terenie Wielkiej Brytanii. Już sama idea uczynienia wiodącą postacią zainfekowanego wirusem HIV gwałciciela i seryjnego mordercy jeży włosy na głowie. Gdy Brandon atakuje i bezlitośnie zaraża potencjalne ofiary trudno się otrząsnąć z lepkiego brudu. I pomyśleć, że pochodzący z Izraela współscenarzysta i reżyser "Perfect Victims" Shuki Levy ma w swoim repertuarze wiele epizodów niezwykle popularnego wśród dzieci serialu "Power Rangers". Jego filmowy debiut jest odpychający, pozbawiony humoru i zawiera kilka przykrych i nieprzyjemnych scen, w tym dwie sekwencje gwałtu. Na IMDb pojawiły się porównania do "Don’t Answer the Phone" (1980) i niewybredne określenia w rodzaju "nienawistny śmieć"... Nie posunąłbym się tak daleko w obrzucaniu filmu epitetami. Na pewno nie można zaliczyć "Perfect Victims" do kategorii kina rozrywkowego, bardziej na miejscu wydaje się być termin ‘ekstrema’, w dodatku wydobywająca na powierzchnię paniczny strach jednostki przed zakażeniem wirusem HIV. W Afryce, gdzie codziennie dochodzi do gwałtów na kobietach i dzieciach dokonywanych przez osoby seropozytywne, wizja przedstawiona w filmie znajduje swoiste makabryczne odbicie. Niebagatelna w tym zasługa Toma Dugana w roli Brandona – dawno nie widziałem tak mizoginistycznej i tryskającej jadem postaci. Głupawy uśmieszek, za którym czai się zło i lawina przekleństw pod adresem kobiet wylewająca się z jego ust bynajmniej nie wzbudzają do niego sympatii. Szkoda tylko, iż zakończenie rozczarowuje – mogło być bardziej dosadne. I jeszcze ta koszmarna, sugerująca banalny thriller erotyczny okładka kasetowa!
Wirus HIV stanowi dla współczesnego świata ogromne zagrożenie. Wprawdzie można nad nim zapanować, lecz chorym i tak grozi powolna śmierć. W niektórych państwach afrykańskich (np. RPA) epidemia zachorowań stale rośnie i nie ma już gdzie chować zmarłych. Wiedzeni popędem seksualnym nosiciele zarażają coraz kolejne kobiety i vice versa... W kwietniu tego roku wyszło na jaw, że warszawska prostytutka mogła zarazić wirusem setki klientów itd. "Perfect Victims" żeruje na strachu przed zachorowaniem, uwypukla go i wpycha do gardła, czy tego chcemy czy nie. Ponieważ może się znaleźć w bliskim otoczeniu ktoś taki jak Brandon, osoba skryta, prowadząca podwójne życie, chora, gotowa krzywdzić i zarażać w imię personalnej wendetty przeciwko światu.