Recenzja horroru

Patriotism aka The Rite of Love and Death
Tytuł oryginalny:
Yukoku
Reżyseria:
Yukio Mishima, Domoto Masaki
Scenariusz:
Yukio Mishima
Obsada:
Yoshiko Tsuruoka, Yukio Mishima
Kraj:
Japonia
Rok produkcji:
1966
Czas trwania:
30 minut
W średniowiecznej Europie zbiorem zasad, którymi kierowali się rycerze był tzw. kodeks rycerski. W Japonii jego odpowiednikiem było bushido. Cechą wspólną obu tych systemów wartości było wielkie przywiązanie do honoru, który wraz ze służbą i lojalnością wobec pana był stawiany ponad życie. W przypadku, gdy samuraj dopuścił do "plamy" na honorze zobowiązany był popełnić rytualne samobójstwo za pomocą miecza. Nie przypadkowo to właśnie miecz stał się narzędziem wykonawczym. W żadnym chyba kraju nie ma i nie było takiego kultu białej broni. Nic więc dziwnego, że właśnie klinga katany miała w tradycji samurajskiej oczyszczające znaczenie.
Sam rytuał seppuku był praktykowany od ok. XII wieku. Do chwili obecnej jest on błędnie nazywany harakiri ("hara" znaczy brzuch, "kiri" znaczy cięcie). Zgodnie z tradycją i wierzeniami w brzuchu miała się mieścić dusza a jego rozcięcie stało się niejako dowodem niewinności. Seppuku było popełniane na rozkaz cesarza lub zwierzchnika rodu, czasem też przez shoguna lub innego wodza. Uznawane było za karę niehańbiącą oraz za sposób na zmycie hańby. Oficjalnie przestało istnieć po tzw. "przewrocie Mejii" w 1868 r. i wejściu Japonii w okres reform. Seppuku zawsze było wykonywane w sposób bardzo sformalizowany i uroczysty. Żegnający się z życiem ubrany był w specjalne białe szaty a sam ceremoniał odbywał się w obecności zaproszonych gości i z udziałem sekundanta. Samo wykonanie polegało na rozcięciu brzucha ruchem poziomym od lewej strony. W tym samym momencie (lub z opóźnieniem, w zależności od szkoły lub życzenia samuraja) sekundant ścinał głowę. Na sekundantów wybierano świetnych szermierzy gdyż po prawidłowym cięciu głowa nie miała prawa odpaść od tułowia, a winna utrzymać się na skrawku skóry. Poza samobójstwem na rozkaz seppuku było najpowszechniejszym sposobem i formą protestu przeciwko rozkazom zwierzchników, wyrazem żalu i przebytego cierpienia, ale i sposobem zmazania krzywdy czy obelgi.
Błędem byłoby przypuszczać, że seppuku minęło wraz z epoką samurajów. Liczne przypadki są odnotowane w XX wieku. Szczególnie częste były pod koniec II wojny światowej jako wynik niemożności pogodzenia się z kapitulacją. Dla przykładu można też podać generała Maresuke Nogi, zdobywcy Port Artur, który popełnił seppuku na wieść o śmierci cesarza Mutsuhito.
Temat seppuku od dawna znajduje się w zainteresowaniu filmu i różne są formy jego pokazania. Sławny film Masaki Kobayashi "Seppuku" z 1962r to dramat opowiadający historię zubożałego samuraja popełniającego samobójstwo w ramach protestu. Filmów na ten temat było oczywiście znacznie więcej i nie jest celowe w tym miejscu ich dokładne omawianie. Tematem zainteresowali się również twórcy shockerów a nawet powstała wytwórnia "specjalizująca" się takich produkcjach. Warto z tego nurtu wymienić chociażby "Lost Paradise" i "Ritual Suicide". Co ciekawe główną rolę w tych dziełach grają młode dziewczyny, często w szkolnych mundurkach i ochoczo odsłaniające piersi.
Wśród wielu filmów na ten temat szczególną rolę odgrywa "Yûkoku" Yukio Mishima. Swoją pozycję zawdzięcza po części osobie reżysera i jego analiza byłaby nie pełna bez przedstawienia krótkiej biografii twórcy.
Urodzony w 1925r w Tokio (prawdziwe nazwisko to Hiraoka Kimitake) od młodości wykazywał zainteresowanie literaturą wbrew swemu ojcu, który uważał to za niemęskie. Swoje pierwsze opowiadanie publikuje pod pseudonimem, aby nie narazić się ojcu. W 1945r zostaje wcielony do wojska, gdzie - aby uniknąć zesłania na front symuluje - gruźlicę. Decyzji tej będzie się wstydził do końca życia. Po wojnie kończy studnia prawnicze, ale rezygnuje z kariery zajmując się pisaniem. Jego kolejne dzieła przynoszą mu sławę i uznanie międzynarodowe. W twórczości Mishimy oraz w jego życiu da się zaobserwować pewne obsesje jak kult śmierci, fascynacje militaryzmem oraz ludzkim ciałem. Sam Mishima uprawiał bodybuilding oraz kendo i karate. Ponadto odbył kompletny trening wojskowy. W 1968r założył militarne stowarzyszenie Tatenokai i został jego przywódcą. Mishima niezadowolony z polityki rządu japońskiego i pogłębiających się zmian społecznych a w szczególności w odchodzeniu od tradycji w dniu 25 listopada 1970r wraz z czterema członkami swojego stowarzyszenia zaatakował bazę wojskową Ichigaya i zabarykadował się wraz z komendantem bazy w jego siedzibie. Wyszedł on na balkon i wygłosił do zgromadzonych żołnierzy przemówienie – protest przeciwko powojennemu statusowi Japonii i wezwał do zamachu stanu połączonego z przywróceniem władzy cesarskiej. Przemówienie było zagłuszane przez wojskowe helikoptery a sam Mishima przy pomocy swoich uczniów popełnił seppuku. Był to jeden z bardziej wstrząsających gestów w powojennej Japonii.
"Yûkoku" jest pierwszym a zarazem jedynym, filmem wyreżyserowanym przez Mishimę. Fabuła tego krótkiego obrazu nie jest skomplikowana. Japoński oficer Shinji wraca ze służby do domu i oświadcza małżonce Reiko, iż zamierza popełnić seppuku. Małżonkowie spędzają razem pożegnalny wieczór okazując sobie wiele czułości, rozmawiając, kochając się; starają się czerpać jak najwięcej z ostatnich chwil życia. Nad ranem Shinji rozcina sobie brzuch i umiera w męczarniach a Reiko zostaje sama, ale czy będzie w stanie dalej żyć czy też pójdzie śladem męża.
Reżyser nadal swemu działu formę czarno – białego i niemego filmu. Informację o fabule czerpiemy z napisów pokazywanych na ekranie. Obraz jest nakręcony po amatorsku i bardzo skromnymi środkami. Gra aktorska przypomina tradycyjny teatr Kabuki. Oprawę dźwiękową stanowi jeden motyw muzyczny. Użycie "Isolde’s Liebestod" Wagnera było dobrym pomysłem i buduje nastrój z tym, ze powtarzający się w koło jeden utwór może drażnić. W tym miejscu przejdę do ewentualnej i w mojej ocenie jedynej wady filmu. Nadanie w 1966r obrazowi formy charakterystycznej dla kina z lat 20-stych mogło irytować już w momencie powstania a obecnie może prowadzić do tego, iż dla sporej grupy odbiorców będzie to film ciężki do przetrawienia. Oczywiście dla części widzów przyjęta forma będzie zaletą i dowodem na artystyczne i nietuzinkowe podejście do kina.
Scena śmierci Shinji jest przedstawiona realistycznie (biorąc pod uwagę przyjętą formę) i dostarcza intensywnych przeżyć. Pomimo prostej fabuły dzieło Mishimy nie powinno być oceniane w kategoriach shockera. Film może być rozpatrywany w kilku płaszczyznach a sama krwawa scena jest tylko środkiem przekazu, a nie celem samym w sobie. "Yûkoku" skłania widza do postawienia kilku pytań odnośnie granicy patriotyzmu i honoru, priorytetu rodziny i szczęścia osobistego w stosunku do powinności wobec państwa, służby, społeczeństwa, sensu poświęcania życia w imię honoru czy wyznawanych zasad i postaw moralnych, sensu przestrzegania zasad kodeksu bushido.
Znając poglądy i biografię reżysera można śmiało postawić tezę, iż jego zdaniem obowiązkiem obywatela jest poświęcić życie w imię honoru i patriotyzmu nawet wtedy, jeśli ma to się odbyć kosztem rodziny i własnego szczęścia. Sam film można nawet traktować jako swoisty testament pisarza i zapowiedź późniejszego aktu samobójczego. Mishima daje jasno do zrozumienia, iż nawet rodzina i życie nie są ważniejsze od służby wobec państwa. Postać Reiko zdaje się również odzwierciedlać pogląd pisarza na rolę kobiety w tradycyjnym japońskim społeczeństwie i rodzinie. Dominującą stroną ma być mężczyzna zaś kobiecie zostaje przypisana rola podporządkowanej żony dzielącej los męża.
"Yûkoku" może być również traktowany jako protest Mishimy przeciwko przemianom zachodzącym w ówczesnej Japonii, utratę jej pozycji imperialnej i stopniowe odchodzenie od tradycji. Pisarz nie mógł się z ta sytuacją pogodzić, co efekcie doprowadziło do buntu zakończonego tragiczną śmiercią. Shinji to niejako alter ego reżysera.
Oglądając "Yûkoku" widz sobie prawdopodobnie wyrobi własne zdanie na problemy w nim poruszone i oczywiście nie musi się zgodzić z autorem filmu i tej recenzji. Warto jednak oglądając to dzieło pamiętać, kto je stworzył i znać chociażby pobieżnie jego poglądy. Współczesny widz raczej nie podzieli punktu widzenia Mishimy i chyba słusznie.
Odwaga i determinacja popełniającego rytualne seppuku robią wrażenie, ale jednocześnie wywołują też refleksję, iż jest to działanie niepotrzebne i de facto bardzo egoistyczne. Nie rozwiązuje się w ten sposób problemu, ale ucieka od niego.
Napisana przeze mnie recenzja stanowi punkt widzenia współczesnego Europejczyka i być może pewnych niuansów filmu nie dostrzegłem oraz nie jestem w stanie do końca zrozumieć mentalności Japończyków. Możliwe jest również, iż ktoś inny oglądając tę produkcję będzie ją postrzegał w innej płaszczyźnie, albowiem - choć trwa zaledwie 30 minut zawiera wystarczająco treści, by każdy widz wyrobił sobie własny pogląd.
Polecam ten film każdemu, kto lubi japońskie kino oraz tym, którzy szukają czegoś więcej niż efektów specjalnych, masy krwi i skąpo ubranych panienek. Nie będzie to zmarnowane pół godziny. Zdaje sobie oczywiście sprawę, iż z uwagi na przyjętą formę przekazu "Yûkoku" może nie odpowiadać pewnej grupie widzów, ale pamiętać należy, ze jest to produkcja amatorska, zrobiona przy minimalnym nakładzie sił i finansów.