Recenzja horroru

Horror Out for Blood

Out for Blood (Żądza Krwi)

Tytuł oryginalny:

Out For Blood

Reżyseria:

Richard Brandes

Scenariusz:

Richard Brandes

Obsada:

Kevin Dillon, Vanessa Angel, Jodi Lyn O'Keefe, Lance Henriksen

Kraj:

USA

Rok produkcji:

2004

Czas trwania:

95 minut

Horror Out For Blood - zdjęcie 1Horror Out For Blood - zdjęcie 2Horror Out For Blood - zdjęcie 3Horror Out For Blood - zdjęcie 4Horror Out For Blood - zdjęcie 5

Czy chcielibyście zostać wampirem w Los Angeles? Bycie krwiopijcą ma swoje pozytywne strony - próbuje przekonać głównego bohatera młodziutka wampirzyca w horrorze Richarda Brandesa "Out for Blood". Wieczna młodość, nieprzemijająca uroda, balangi w nocnych klubach i dyskotekach aż do rana, nieskrępowany seks i przyjemność płynąca z polowania na ofiary - dziewczyna wylicza liczne atuty wampiryzmu. Wystarczy tylko jedno ugryzienie w szyję i witamy w towarzystwie odzianych w skórzane ciuszki wampirów. Nasz protagonista nie daje się jednak przekonać i rozpoczyna krwawą krucjatę wymierzoną przeciwko złowrogim krwiopijcom i ich staremu mistrzowi. Jego zmagania potencjalny widz mocno odczuje na swojej skórze, bo "Out for Blood" to nieziemski gniot ulepiony z niezliczonej ilości gatunkowych klisz, w dodatku bezczelnie obrażający inteligencję oglądającego.

Hank Holten to gliniarz po przejściach. Swoje problemy osobiste i smutki topi w alkoholu, co powoduje, że żona wynosi się od niego. Hank zaczyna ją śledzić i coraz mocniej ingerować w jej życie. Aby wyprowadzić go na prostą, przełożony Hanka, kapitan John Billings, zleca mu zadanie odszukania zaginionej dziewczyny o imieniu Layla. Policjant dostaje jej zdjęcie i udaje się do nocnego klubu gdzieś w Los Angeles. Na miejscu dostrzega zaginioną, która po opuszczeniu imprezy nawiązuje z nim kontakt i prowadzi go samochodu, gdzie siedzi młoda para. Po spaleniu trawki cała czwórka trafia na teren opuszczonego budynku. Hank nie zdaje sobie jeszcze sprawy, iż wpadł w pułapkę zastawioną przez wampiry. Prowadzony przez Laylę wkracza do pomieszczenia, gdzie odbywa się wampirza orgia krwi i zostaje ugryziony przez 700-letniego mistrza. Nazajutrz budzi się sam cały i zdrowy, ale grozi mu niechybna transformacja. Jego przełożony nie wierzy w opowieść Hanka, a sprytne wampiry przepadły bez śladu. Prześladowany przez nastoletnią wampirzycę gliniarz szuka pomocy u swojej żony, ekspertki od spraw wampiryzmu. Razem ruszają rozprawić się z "dziećmi nocy", lecz pośpiech jest jak najbardziej wskazany, bo w Hanku powoli narasta żądza krwi...

Oto niewątpliwy pretendent do tronu na najgorszy i zarazem najbardziej idiotyczny horror wampiryczny ostatnich lat. Jedynie totalnie żałosny "Dracula 3000" Darrela Roodta jest w stanie stanąć z nim w szranki. Trzeba mieć doprawdy nie lada cierpliwość, aby dotrwać do końca tej szmiry. Przede wszystkim kłuje w oczy kompletny brak jakiejkolwiek oryginalności i wyjątkowo nonsensowny scenariusz, w którym bzdura goni bzdurę i bzdurą pogania. Wampiry potrafią znikać oraz pojawiać się znienacka niczym zjawy, nie pozostawiają po sobie żadnych śladów krwi po trafieniu kulami z broni palnej i co chwila (w trakcie ataku na ofiary) sypią głupimi tekstami. Wkurza mnie niezmiernie nachalne uwspółcześnianie wizerunku wampira widoczne w takich filmowych porażkach jak "Dracula 2000" czy jego sequel "Dracula II: Ascension". Może jestem zbyt staroświecki, ale wolę oglądać kolejne wcielenia Christophera Lee jako hrabiego Drakuli czy wreszcie lesbijskie wampirzyce Jeana Rollina paradujące nago po jaskiniach czy zamkach, aniżeli takie gnioty jak "Żądza krwi". Banda wampirów ubrana w lateks i skórzane ciuchy i wyglądająca jak stadko napalonych nastolatków ma mnie niby przestraszyć? Reżyser tego śmiecia nie potrafi wykreować najmniejszej nawet namiastki atmosfery grozy, w zamian perfidnie nadużywa ogranych chwytów. Kot wyskakuje z mroku i straszy głównego bohatera. Boo! Omal nie dostałem zawału! Wampiry nie mają swego odbicia w lustrach, boją się promieni słonecznych, a kołek w serce to niezawodna metoda ich unicestwiania. Owszem, to wszystko już kiedyś było w setkach innych (częstokroć lepszych) wampirycznych produkcji, aczkolwiek w "Out for Blood" zostało przedstawione nieudolnie i bez polotu. Charakteryzacja krwiopijców autorstwa speca od efektów specjalnych (znanego ze współpracy z wytwórnią Charlesa Banda, Full Moon) Johna Carla Buechlera bardziej śmieszy niż przeraża, a zakończenie dobija widza skrajną głupotą.

Zwolennicy makabreski na upartego odnajdą w "Out for Blood" kilka mocniejszych scen takich jak odgryzienie języka policjantowi albo dekapitację wampira, ale to stanowczo za mało, aby wystawić temu filmowi nieco wyższą notę. Szkoda mi Kevina Dillona, którego co bardziej obeznani z gatunkiem zapewne pamietają z "The Blob" Chucka Russella i "Remote Control" Jeffa Liebermana. Po zagraniu w tych dwóch całkiem dobrych obrazach powraca do horroru w tak słabym stylu. W ogóle cała obsada jest straszliwie drewniana, jedynie weteran gatunku Lance Henriksen ("Pumpkinhead", "Mansion of the Doomed") wypada jako tako. Reasumując, nie warto sobie tym knotem zawracać głowy - lepiej już wyskoczyć z kumplami na piwo bądź poczytać książkę.

Ocena: 1/6

Autor: Embalmer