Recenzja horroru

Horror Noisy Requiem

Noisy Requiem

Tytuł oryginalny:

Tsuitô no zawameki

Reżyseria:

Yoshihiko Matsui

Scenariusz:

Yoshihiko Matsui

Obsada:

Toshihiko Hino Simon Kumai Yukiko Murata Mamiko Nakai

Kraj:

Japonia

Rok produkcji:

1988

Czas trwania:

150 minut

Yoshihiko Matsui jest jednym z najsłynniejszych twórców japońskiego undergroundu lat 70-tych i osiemdziesiątych. Wraz z Shogo Ishii założył radykalną grupę twórców filmowych "Kyo-eisha", był również członkiem awangardowego teatru Shuji Terayamy, uznawanego za jednego z najbardziej kontrowersyjnych japońskich twórców wszechczasów. W okresie współpracy z Shogo Ishii stworzył "Tonkei shinju" ("Pig Chicken Suicide" – 1981), który to surrealistyczny i szokujący obraz wymieniany jest zazwyczaj obok "Tsuitô no zawameki".

"Noisy Requiem" z pewnością nie jest typowym filmem grozy. To miażdżący, nasycony nihilizmem obraz, który zabiera widza w ponad dwugodzinna podróż do innego świata – zaludnionych przez zdegenerowanych wyrzutków społecznych slumsów Kamagasaki znajdujących się w dzielnicy Shin Sekai w Osace. Dzielnica ta, dawniej reprezentacyjna dzielnica przemysłowa Osaki, stanowi w filmie Yoshihiko Matsui przedsionek piekła z obrazów Hieronima Boscha. Jest to niemalże lovecraftowski świat na poły jedynie ludzkich istot, które żyją tuż obok nas, a jednak w osobnym, ukrytym świecie. Czasami bliskość tego ukrytego świata zostaje ukazana z przerażającą sugestywnością, jak w scenie zabójstwa młodej dziewczyny obok torów podmiejskiej kolejki. Świat Kamagasaki, w który zagłębiamy się wraz z protagonistą – szalonym mordercą imieniem Makoto - to świat ludzi zdegenerowanych, odrzuconych poza nawias społeczeństwa. Przyjmuje się, że kluczem do odczytania przesłania filmu jest legenda opowiadana przez jedna z postaci. Głosi ona, że białe gołębie dla których nie starczyło jedzenia przekształciły się z głodu w czarne, drapieżne kruki. "Tsuito no zawameki" ukazuje jak mocno emocjonalny głód, bieda i odrzucenie deformują ludzką psychikę i tworzą z ludzi potwory. W piekle Kagamasaki każdy cierpi w osamotnieniu, szukając namiastek bliskości w najdziwniejszych miejscach. Oto główny bohater Makoto zabija młode kobiety by ich wnętrznościami napełnić kobiecy manekin z którym żyje. Kiedy na chwile go zostawia, manekin zostaje "zgwałcony" przez brudnego, szalonego kloszarda. Znajomymi Makoto jest żyjąca w kazirodczym związku para karłów. Kalecy weterani wojenni żebrzący na ulicy, którzy zarazem są ofiarami przemocy jak i agresorami, gdy nadarzy się po temu okazja (mocna scena kiedy jeden z nich wymiotuje na pobitego wcześniej człowieka). Nie mogło obyć się również bez charakterystycznego dla Yoshihiko Matsui motywu krytyki japońskiego nacjonalizmu i ksenofobii. Sceny przemocy nie epatują co prawda efektami specjalnymi, ale nie zmniejsza to wcale efektu ich oddziaływania.

"Noisy requiem" jest filmem bardzo trudnym w odbiorze, choć nie jest aż tak surrealistyczny jak "Pig chicken suicide". To trwający prawie dwie i pół godziny mroczny film, pełen scen przemocy i obrazów degeneracji. Yoshihiko Matsui nie ułatwia widzowi zadania, sącząc chore obrazy w boleśnie powolnym tempie. W zasadzie ciężko jest nawet mówić o akcji filmu, jest to raczej paradokumentalny zapis ponurej rzeczywistości. Ten naturalistyczny realizm wzmaga użycie scen kręconych za pomocą ukrytej kamery. Zazwyczaj dotyczą one scen przemocy inscenizowanych w miejscu publicznym, takim jak np. autobus. Przypuszcza się nawet, że bez zezwolenia dopuścił się podpalenia dachu budynku, by później z ukrycia kręcić działania straży pożarnej. Wszystkie te zabieg sprawiają, że zło przestaje być kategorią moralną czy jakimś abstrakcyjnym pojęciem, a staje się czymś przerażająco realnym – namacalną codziennością.

Długo zastanawiałem się nad oceną tego filmu. Z jednej strony nie sposób niedoceniać jego porażającego, nihilistycznego klimatu oraz artystycznej rangi. Z drugiej jednak strony mam świadomość, że jest to film adresowany do naprawdę wąskiego grona odbiorców, nawet jak na warunki "Danse macabre" czyli najbardziej elitarnego serwisu grozy w naszym kraju. Dlatego też, po naprawdę długim zastanowieniu, postanowiłem przyznać mu ocenę 4 +, mając pełną świadomość, że nie odpowiada ona w pełni wartości tego dzieła.

Ocena: 4+/6

Autor: Raziel