Recenzja horroru

Nightmares
Tytuł oryginalny:
Nightmares aka Stage Fright
Reżyseria:
John D. Lamond
Scenariusz:
Colin Eggleston, John Michael Howson
Obsada:
Jenny Neumann, Gary Sweet, Nina Landis, Max Phipps, John Michael Howson
Kraj:
Australia
Rok produkcji:
1980
Czas trwania:
90 minut






Kurtyna teatralna ocieka świeżą krwią. Podłogę lepką od jasnoczerwonej juchy zaściełają porąbane na kawałki ciała aktorów. Króluje hipnotyczny obłęd i horrendalne szaleństwo. Powietrze przenika intensywny zapach rzeźni... Doktor odnajduje kochanka swojej żony na stole operacyjnym i dokonuje na jego mózgu straszliwej operacji chirurgicznej. Dwójka pacjentów zakładu dla obłąkanych wydłubuje nożyczkami oczy trzeciemu. Niania dusi poddane jej opiece dzieci. Witamy w paryskim Teatrze Makabry, gdzie można nasycić się do woli naturalistycznymi pokazami okrucieństwa i dewiacji. Le Théâtre du Grand Guignol powstał w Paryżu w roku 1894 z inicjatywy Oscara Météniera. Pandemonium krwi, erotyki i perwersji rozgrywało się na deskach dawnej kaplicy, przed oczyma 293 widzów zerkających co pewien czas w kierunku anielskiej kongregacji nad orkiestrą. Amoralne spektakle zwabiały rzesze oddanych wielbicieli, zwłasza w okresie międzywojennym (lata 1919-1938). Teatr istniał do 1962 roku. Jedna z jego gwiazd, Paula Maxa, w trakcie scenicznej kariery została zamordowana na 60 sposobów ponad 10 tysięcy razy i zgwałcona przynajmniej 3 tysiące razy. "Nie przebijemy Buchenwaldu. Przed wybuchem II wojny światowej wszyscy uważali, że to, co rozgrywało się na scenie było niemożliwe. Teraz wiemy, że te rzeczy, a nawet gorsze są prawdopodobne." – powiedział Charles Nonon, ostatni reżyser Teatru Makabry po upadku Grand Guignol na początku lat 60-tych. Teatr stał się nieodzownym tłem akcji dla filmowego horroru. I tak w będącym swoistym pierwowzorem dla "Nightmares" proto-slasherze "The Flesh and the Blood Show" (1972) Pete Walkera grupka aktorów teatralnych wystawiająca sztukę w opuszczonym, nadmorskim budynku teatralnym pada ofiarą tajemiczego mordercy. W buzującym od czarnego humoru "Theater of Blood" (1973) Douglasa Hickoxa uznany szekspirowski aktor Edward Lionheart (niezapomniany Vincent Price) bierze odwet na znienawidzonych przez siebie krytykach przy pomocy metod inspirowanych sztukami Williama Szekspira. W makabrycznym giallo/slasherze "Deliria" (1987) Michele Soaviego morderca w złowieszczej masce sowy bezlitośnie wyrzyna teatralną troupe przy użyciu wiertła, siekiery i piły mechanicznej. Betty (Cristina Marsillach), młodziutką divę operową prześladuje sadystyczny maniak w "Opera" (1987), ostatnim stylowym giallo Dario Argento wartym bezwłocznego obejrzenia. Przykleja jej igły pod powiekami, aby patrzyła i nie zamykała oczu, kiedy morduje. W "The Clown at Midnight" (1998) siedmioro studentów sprząta opuszczony budynek opery nie zdając sobie sprawy, że grozi im śmiertlene niebezpieczeństwo ze strony morderczego świra przebranego za klauna...
Jako czterolatka Cathy (Jenny Neumann, poddana dekapitacji nastoletnia zołza w udanym slasherze "Hell Night" Toma DeSimone) przypadkowo zabija własną matkę, która na pasażerskim fotelu samochodu pieści się z kochankiem. Myśląc, że mężczyzna ją krzywdzi dziewczynka zaczyna nieznajomego okładać, co prowadzi do tragicznej kraksy samochodowej i wypadnięcia rodzicielki przez przednią szybę. W szpitalu do będącej pod wpływem traumy Cathy dobiera się pielęgniarz. Dzieciak chwyta za kawałek szkła pochodzący z pękniętego ornamentu i wbija go molestatorowi w gardło... Mija 17 lat. W rocznicę szpitalnego incydentu na przesłuchanie teatralne w Melbourne zgłasza się Helen Sedek. Dostaje rolę w melodramatycznej farsie o śmierci przekonawszy do siebie aroganckiego ("Moim błędem... jesteś ty!") reżysera George’a (Max Phipps). Otwarcie spektaklu zbliża się nieubłaganie. W międzyczasie tajemniczy morderca w czarnych rękawiczkach i z kawałkiem szkła zaciśniętym w dłoni zaczyna polować na członków ekipy teatralnej. Najsampierw ginie dwójka zakochanych uprawiająca ostry petting w opustoszałym parku...
Cierpliwi zostaną wynagrodzeni! Bo w przypadku "Nightmares" wskazane jest być wyrozumiałym i przymknąć oko na epileptyczny montaż Colina Egglestona ("Long Weekend"), kiepskie oświetlenie i leniwe tempo akcji. Identyfikacja nadmiernie dyszącego mordercy jest tak banalna i oczywista, że doprawdy nie trzeba w żaden sposób wysilić mózgownicy, aby odgadnąć, co za nikczemnik stoi za ciągiem zabójstw. Każda ze scen śmierci poprzedzona bywa wybijaniem szyby przez żądnego krwi oprawcę. W ich trakcie nader obficie tryska krew od czasu do czasu ubarwiona odważną damską golizną. Dość powiedzieć, że jedna z aktorek ucieka wieczornymi ulicami Melbourne przed dzierżącym odłamek szkła napastnikiem kompletnie nagusieńka! Pomimo kilku dokuczliwych mankamentów muszę przyznać, iż australijski slasher Johna D. Lamonda z wdziękiem przykuł mnie do fotela. Spodobała mi się subtelna uroda Jenny Neumann, tudzież rozbawiły mnie postaci sarkstycznego reżysera George’a plującego jadem na wszystkich wokoło oraz zblazowanego krytyka-geja Bennetta Colingswooda (John Michael Howson), który dotykając piersi dziewiczej Helen przemawia kwieciście: "Kiedyś byłaś bardzo nieszczęśliwa i ten ból nadal pozostaje w twoim przepięknym ciele."
Zatem niechaj opadnie kotara zagłuszając na wieki jęki konających. Acta est fabula.