Recenzja horroru

Horror Night to Dismember, A

Night to Dismember, A

Tytuł oryginalny:

A Night to Dismember

Reżyseria:

Doris Wishman

Scenariusz:

Judith J. Kuschner

Obsada:

Samantha Fox, Diane Cummins, Saul Meth, Miriam Meth, William Szarka

Kraj:

USA

Rok produkcji:

1983

Czas trwania:

68 minut

Horror A Night to Dismember - zdjęcie 1Horror A Night to Dismember - zdjęcie 2Horror A Night to Dismember - zdjęcie 3Horror A Night to Dismember - zdjęcie 4Horror A Night to Dismember - zdjęcie 5Horror A Night to Dismember - zdjęcie 6

Doris Wishman. Zapewne niewielu fanów horroru kojarzy to nazwisko, aczkolwiek zwolennicy perwersyjnych eksploitów powinni od razu wiedzić o kogo chodzi. Doris była pierwszą damą czy wręcz pionierką amerykańskiego kina eksploatacji. W latach 1960 - 2002 zrealizowała blisko 30 filmów - nakręcony w 1959 roku za pożyczone od siostry pieniądze, a oddany do dystrybucji rok później "Hideout in the Sun" był jednym z pierwszych filmów nudystycznych i odniósł nawet spory jak na tamte czasy sukces kasowy. Zainspirował jednocześnie producentów kina eksploatacji takich jak David Friedman do wyłożenia forsy na inne 'nudie cuties'. Wishman sama uczyła się reżyserskiego fachu oraz montażu, sama też produkowała swoje filmy. Zmarła w 2002 roku w wieku 90 lat. Jej dorobek filmowy obejmuje dokumenty o zmianie płci (szokujący "Let Me Die a Woman"), filmy porno ("Satan Was a Lady"), kino akcji ("Deadly Weapons") czy wreszcie krwawe horrory typu slasher, tak jak zainspirowany wielkim sukcesem finansowym "Halloween", prezentowany tutaj "A Night to Dismember".

Fabuła tego horroru to jeden wielki koszmarny bałagan, pełna jest dziur, niedorzeczności i niedopowiedzeń. Dlaczego? Ponieważ jakiś wandal w laboratorium filmowym celowo zniszczył blisko 34 minut filmu pozostawiając Wishman w kiepskim położeniu. Reżyserka próbowała nadać pozostałej reszcie "A Night to Dismember" jakikolwiek sens, ale jej wysiłki w zasadzie poszły na marne. Główną bohaterką filmu jest Vicky Kent (gwiazdeczka pornosów Samantha Fox, min. "Dracula Exotica", "Roommates"), pacjentka szpitala psychiatrycznego i bezlitosna morderczyni dwóch nastolatków. Ta niebezpieczna kobieta zostaje wypuszczona z ośrodka i oddana pod opiekę rodziny. Zazdrośni o nią z niewiadomych przyczyn brat wraz z siostrą na rozmaite sposoby próbują na nowo wpędzić Vicky w szaleństwo. W tym samym czasie ma miejsce seria krwawych morderstw. Kto za nimi stoi? Czyżby Vicky?

Oglądanie tego horroru to zaiste niewiarygodna męczarnia. Nie dość, że fabuła jest bzdurna i do tego kompletnie nielogiczna, to na dodatek wszystko tutaj razi po oczach totalną amatorszczyzną. Poziom gry aktorskiej sięga dna, muzyka drażni małżowiny uszne (została częściowo ukradziona z horroru Andy Milligana "The Ghastly Ones"), a montaż to już czysta kpina. Prywatny detektyw komentuje wydarzenia na ekranie, ale jego narracja jest do bani (nagminne powtarzanie w kółko tych samych sformułowań). Facet mówi nam niekiedy o rzeczach nie mających absolutnie żadnego związku z fabułą. W paru momentach aktorzy wygłaszają swe kwestie, ale i tak nie mówią własnymi głosami, bowiem zostali wyjątkowo nieudolnie zdubbingowani. Co najzabawniejsze, w momencie, gdy dany aktor/ka zaczyna coś gadać, nie widzimy ich twarzy, lecz ludzkie stopy, wersalkę czy nawet roślinkę!

"A Night to Dismember" zawiera dużo scen gore, ale te swym poziomem nie odbiegają zbytnio od krwawych efektów w taniutkich horrorach Herschella Gordona Lewisa, czyli krótko mówiąc są żenujące. Morderca wkłada woskowe głowy do kominka i rozpala ogień, manekiny są dźgane nożem, tudzież dekapitowane siekierą, krew (raczej należy rzec ketchup) tryska strumieniami, pomimo że ostrze narzędzia zbrodni ledwie dotyka skóry ofiary i tak dalej. Zwyrodnialec wyrywa mężczyźnie serce gołymi rękoma, a starszej kobiecie obcina palce jeden za drugim, choć bezczelnie widać, iż ma ona rękę zaciśniętą w pięść. Wishman dorzuca jeszcze kilka sekwencji snu, które pasują do fabuły niczym pięść do oka. W jednej z nich siostra Vicky jest dźgana i kaleczona nożem wiele razy, a jęczy przy tym jakby miała orgazm. Zabawne, nie powiem!

Drodzy Panie i Panowie, w tej oto doniosłej chwili zgłaszam mojego kandydata na jeden z najgorszych horrorów wszechczasów. Co prawda nie widziałem jeszcze tak ohydnych smrodów jak "Night of Horror" Tony'ego Malanowskiego czy "The Brain Leeches" Freda Olena Raya, ale to nie istotne. Liczy się sam fakt powstania tak odmóżdżonego knota jakim jest "A Night to Dismember". Oj, trzeba mieć nie lada tupet, aby taki kał wypuścić na rynek. Ten spektakl wszechogarniającej miernoty trzeba po prostu zobaczyć na własne oczy, aby uwierzyć.

Ocena: 1/6

Autor: Embalmer