Recenzja horroru

Night of the Seagulls
Tytuł oryginalny:
La Noche de las Gaviotas
Reżyseria:
Amando de Ossorio
Scenariusz:
Amando de Ossorio
Obsada:
Victor Petit, Maria Kosty, Sandra Mozarowsky, Jose Antonio Calvo, Julia Saly
Kraj:
Hiszpania
Rok produkcji:
1975
Czas trwania:
89 minut






Początki zakonu Templariuszy (Ordre du Temple) wiążą się z rokiem 1118, w którym Cystersi zorganizowali grupę dziesięciu rycerzy pod wodzą Hugnona de Pays. Przybyli oni do króla-krzyżowca Baldwina I władającego Królestwem Jerozolimy. Do swojej dyspozycji otrzymali od niego skrzydło pałacu wybudowanego na fundamentach Świątyni Jerozolimskiej, stąd nazwa Templariuszy wywodząca się od łacińskiego słowa "templum" (świątynia). Na soborze w Troyes w 1128 roku zapadła decyzja o powstaniu nowego zakonu rycerskiego, do którego z czasem napłynęła lawina nowych członków. Rycerze z czerwonym krzyżem na lewym ramieniu słynęli z waleczności, prowadzili lub inspirowali budowy dziesiątek ogromnych katedr i komandorii. Klęska nastąpiła 14 września 1307 roku, kiedy na rozkaz króla Francji Filipa Pięknego aresztowano wszystkich członków zakonu jednocześnie na terenie całego państwa. Oprócz chęci likwidacji konkurencyjnej organizacji król wespół z papieżem Klemensem V dążyli do przejęcia skarbu Zakonu Świątyni. Templariuszom wytoczono procesy oskarżając ich o herezję, diabelskie konszachty lub pogańskie rytuały, sodomię, bałwochwalstwo oraz o kontakty z muzułmanami. Rycerzy zakonu przedstawiono jako bestie w ludzkiej skórze. Chciwy papież Klemens V wydał bullę o rozwiązaniu zakonu, a wszelkie dobra braci przekazano Joannitom. Wielki mistrz Jacques de Molay spłonął na paryskim stosie 18 marca 1314 roku według legendy rzucając klątwę na swych oprawców. Innych Templariuszy również spalono żywcem. W Niemczech i księstwach Italii, w odróżnieniu od Francji, rycerzy zakonnych na ogół uniewinniono. Templariusze przestali jednak istnieć, chociaż wielu historyków wyprowadza z ich kręgu potępianą przez Kościół masonerię.
Hiszpański reżyser Amando de Ossorio uczynił z Templariuszy wyznawców Diabła poszukujących wiecznego życia poprzez składanie ofiar z młodych kobiet i picie ich krwi. Ożywione trupy rycerzy zakonnych do dziś wywierają wrażenie jako zmurszałe szkielety w kapturach, dosiadające martwych koni w poszukiwaniu lepkiej juchy. Ślepi łowcy o pustych oczodołach poruszają się wolno nasłuchując krzyków ofiar i głośnego bicia ich serc. W pierwszym filmie serii "Tombs of the Blind Dead" (1971) jest niesamowita trzy minutowa sekwencja, w której martwi Templariusze dostają się do pociągu pełnego pasażerów i zarzynają wszystkich: kobiety, mężczyzn, dzieci. Zaprezentowana przez de Ossorio mieszanina przemocy i erotyki odniosła ogromny sukces komercyjny w Hiszpanii i USA. Powstały trzy kolejne sequele: "Return of the Blind Dead" (1973), "The Ghost Galleon" (1974) i "Night of the Seagulls" (1975). W tym pierwszym martwi Templariusze nawiedzają wioskę celebrującą pięćsetną rocznicę ich egzekucji. Zemsta wymaga upustu krwi, a ocaleli z rzezi mieszkańcy chronią się w kościele. Ze wspomnianego filmu najbardziej zapamiętałem dekapitację mieczem oraz próbę przechwycenia dziewczynki terroryzowanej przez ślepą śmierć. "The Ghost Galleon" to zdecydowanie najsłabszy i najbardziej amatorski film serii, w którym zakapturzone szkielety żeglują nawiedzonym galeonem przy okazji atakując dwie zagubione na morzu modelki i ich towarzyszy płci męskiej. Sam przegniły ‘Latający Holender’ to żałosny plastikowy model statku pływający w wannie... Ossorio wieńczy tetralogię klimatycznym, utrzymanym w duchu twórczości Lovecrafta "Night of the Seagulls" (1975).
Film otwiera obligatoryjna scena średniowieczna, w której Templariusze składają krwawą ofiarę z powabnej kobiety. Jej nagie ciało zostaje rzucone morskim krabom na pożarcie. Mija kilka wieków. Do ponurej rybackiej wioski przybywa młody doktor Henry Stein (Victor Petit) wraz z małżonką Joan (Maria Kosty). Mieszkańcy od początku nie są przyjaźnie nastawieni wobec nowo przybyłych. Szybko okazuje się, iż ciąży na nich straszliwy sekret: co siedem lat muszą złożyć w ofierze siedem dziewic, aby zaspokoić żądzę krwi Templariuszy, którzy wyłaniają się z krypty pobliskiego zamczyska, dosiadają koni i pędzą plażą w kierunku przywiązanych do nadmorskich kamieni niewiast. Ślepe szkielety wysysają dziewiczą krew i karmią sercami zabitych kobiet przeklęte kamienne bóstwo. Owa zbrodnicza tradycja jest kultywowana od 600 lat w obawie przed najazdem kościotrupów na wioskę.
Ostatnia część serii Amando de Ossorio o ożywionych templariuszach inspiruje się "Widmem nad Innsmouth" Howarda Philipa Lovecrafta. Nadmorska wioska stanowi idealne miejsce do wykreowania złowieszczej atmosfery. Finalne sceny ataku ślepej śmierci na zabarykadowanych w domu zbiegów trzymają w napięciu. Niestety pojawiają się dłużyzny i mielizny fabularne, liczba zaszlachtowanych ofiar jest tym razem znikoma, a straszliwi Templariusze zostają unicestwieni w zaiste banalny sposób. Szczypta makabry i nagości dodaje "Night of the Seagulls" eksploatacyjnego posmaku. Jednak największą atrakcją tetralogii "Blind Dead" są martwi Templariusze w przegniłych szarych płaszczach i kapturach. Poruszają się bezszelestnie, cichutko... nie jęczą ani nie ryczą niczym typowe zombies... spragnieni ciepłej posoki wyciągają kościste dłonie w stronę przerażonych ofiar. To typowo europejskie, by nie rzec unikalne gatunkowo kreatury: zmumifikowani rewenanci trzynastowiecznego zakonu rycerskiego. Ich przyprawiającym o dreszcze atakom towarzyszy niepokojąca muzyka Antona Garcii Abrila, przypominająca średniowieczne chorały. Widok szkieletowych zombies powstających z grobów znany już z "Tombs of the Blind Dead" został ponownie wmontowany w "Night of the Seagulls" wedle zasady "po co filmować tą samą scenę od nowa?" W słabawym "The Ghost Galleon" Templariusze wyłaniają się z morskiej toni a la "Shock Waves" – tak dla drobnej odmiany...
Ożywieni mnisi w służbie Szatanowi pojawiają się ponownie w "Mansion of the Living Dead" (1985) Jesusa Franco oraz w "La Cruz del Diablo" (1975), ostatnim horrorze weterana wytwórni Hammer, Johna Gillinga, zrealizowanym na prośbę Paula Naschy’ego.